Waga czyni cuda?

 

Od dłuższego czasu zastanawiałem się jaki jest rzeczywisty wpływ wagi ciała na osiągane rezultaty. Wszyscy publicyści, trenerzy, autorzy książek o bieganiu podkreślają wpływ wagi ale ile konkretnie sekund czy minut miałoby to oznaczać tego nigdzie nie znalazłem, bo to że waga przekłada się na wyniki jest rzeczą tak oczywistą.

Mając krytyczny stosunek do różnego rodzaju kalkulatorów tempa biegowego itp. jednocześnie szukałem kalkulatora dotyczącego wagi pokazującego mi nawet bardzo orientacyjnie ile zyskam lub stracę z każdym kilogramem i znalazłem…

Często kiedy narzekałem na swój wzrost (194 cm), że spowalnia mnie przez gorszą koordynację ruchową oraz wagę spotykałem się z polemiką. Ludzie komentowali to mówiąc nie narzekaj na wzrost, bo dzięki niemu i tak masz lepiej od nas, dzięki swoim długim nogom jest Ci łatwiej biegać, robisz przecież dłuższe kroki. Ja twierdzę, że rzeczywiście byłoby mi łatwiej gdybym był sprinterem Ci najwięksi sprinterzy są często najwięksi pod względem masy mięśniowej i właśnie wzrostu. W bieganiu długodystansowym wzrost mistrzów zaprzecza teorii o jego pozytywnym wpływie.

W bieganiu większy wzrost wiąże się z wagą powyżej 80 kg, które to kilogramy z każdym krokiem muszę przenieść do przodu, dodatkowo każdy krok to uderzenie w ziemię z siłą 2-3-krotnie większą niż masa ciała, zatem większe ryzyko kontuzji będzie teoretycznie u osoby z wagą 90 kilogramów niż u jego kolegi z masą 60 kilogramów. Do tego trudniej wybić się w górę unosząc 80 kg a nie 70 kg. Nawet buty do biegania w 95% rekomendowane są dla wagi poniżej 70 kg lub poniżej 80 kg. Obuwie powyżej 80 kg istotnie ogranicza dostępne dla mnie modele, choć przyznaje zwracam na to uwagę dopiero ostatnio.

W ogóle wydawało mi się, że parametry określające wagę odbiorcy obuwia to tylko marketing producentów ale zauważyłem, że kiedyś nie zwracając na to uwagi kupowałem buty jak leci i… mając takie, które były zalecane nawet dla osób poniżej 70 kg (wtedy miałem np. 84 kg) dziwiłem się, że są byle jakie, bo po 300-400 km istotnie tracą swoje właściwości amortyzujące. Może to przypadek a może oprócz marketingu producenci rzeczywiście dostosowują modele do wagi odbiorów nie tylko wkładając większa amortyzację w buty dla „grubasów” ale również uwzględniając ich wytrzymałość.

W Magazynie Bieganie spotkałem ponad 2 lata temu dosyć ryzykowną tezę, że maratony niemal każdy może biegać na poziomie 3:30 nie biegając dużego kilometrażu tygodniowego, kluczem miała być smukłą sylwetka i przywiązywanie większej wagi do szybkości ale również odpowiedniej… wagi. Artykuł był fenomenalny i kontrowersyjny zarazem więc w najbliższym czasie postaram się do niego powrócić.

Przedstawiona w tym miesięczniku teza odmieniła moje bieganie i wpływa na nie do dnia dzisiejszego ale wracam do tematu. Zacząłem śledzić inne publikacje autora powyższego artykułu i zauważyłem, że podzielam jego zdanie w ogromnej większości przedstawianych zagadnień. Ostatnio odwiedzając jego stronę internetową wdałem się w dyskusje z gospodarzem a przy okazji inny czytelnik podał link do poszukiwanego przeze mnie kalkulatora wagowego dla biegaczy.

Przy okazji koledzy biegacze zwrócili moją uwagę na to, że najbardziej celowa jest waga minimalna ale ciągle naturalna. Wtedy powinna ona być lepsza niż taka, w której zejdziemy poniżej naturalnego dla nas minimum, wówczas korzyści będą mniejsze niż powstałe osłabienie. Inaczej mówiąc do pewnego momentu jest korzystniej tracić na wadze ale po przekroczeniu cienkiej czerwonej linii jest gorzej i to gorzej na różnych płaszczyznach nie tylko w zakresie wytrzymałości, siły ale również zdrowia, zapasów glikogenu czy osłabionej psychiki. Dodatkowo pozostaje kwestia z czego wspomniana waga leci z przysłowiowego brzucha czy mięśni efekt przynajmniej dla mnie jest oczywisty.

Dlatego podkreślam waga czyni cuda albo inaczej niska waga pomaga ale nie bez końca. Równie ciekawe okazały się wnioski mówiące o tym, że na różnych dystansach korzyści mogą być różne co wydaję się oczywiste choć już mniej oczywiste w naszej krótkiej dyskusji było, na którym dystansie są one proporcjonalnie większe a kiedy odpowiednio mniejsze.

Wydawać by się mogło, że „chudy” w maratonie będzie miał dużo łatwiej niż „wycieniowany” na dystansie 10 km. Kontrargumentem jest jednak to, maraton nie biega się siłą lecz wytrzymałością nie do końca przekonywał mnie ten kierunek wywodów więc ominę go.

Wracając do kalkulatora. Dla mnie równie istotny w naszej dyskusji był uzyskany adres:

http://www.runningforfitness.org/calc/diet/weighteffect

Na poniższym zdjęciu 1 kg w półmaratonie to około ponad minuta na mecie…

 

ale już 1 kg w maratonie to 2 minuty na mecie, przy 10 kilogramowej nadwadze to różnica ponad 20 minut.

Biegasz maraton w czasie 4:12 wykonując tytaniczną wręcz pracę tymczasem wystarczyłoby zgubić 4-5 kg i przy dużo łatwiejszym treningu złamanie czwórki byłoby realne.

Podkreślam po raz kolejny niezmiernie ważną rzecz, to są szacunki a odchudzanie czy modne dzisiaj wycieniowanie sportowców ma sens jeśli nadwaga jest zauważalna i można to zrobić z korzyścią nie tylko dla biegania ale i trybu życia codziennego przy okazji pamiętając że to tylko uniwersalny kalkulator. Minusem jest bardzo często wymiana przynajmniej częściowa garderoby.

Pisałem ostatnio o podejmowanych decyzjach w bieganiu Biegasz jesteś wyborcą to jest jedna z takich decyzji warto poznać temat a ewentualne decyzje podjąć po rozważeniu za i przeciw.

Nauczony doświadczeniem swoim oraz moich kolegów walczących o rekordy mam przekonanie, że nieraz łatwiej jest zrealizować trening z tygodniowym kilometrażem powyżej 50-60 km czy jednorazowymi wybieganiami powyżej 25 km niż zgubić 5 kg a nieraz nawet „tylko” 2-3 kg. Tu jednak tajemnica tkwi w diecie oraz sposobie życia.

Moim marzeniem biegowym nie jest zaliczenie polskiej korony maratonów, czy przebiegnięcie największych maratonów na świecie owszem to są ciekawe projekty ale dla mnie brakuje w nich elementu rywalizacji choćby z samym sobą, brakuje walki o wynik. Można oczywiście w tych zawodach przy okazji chęci ich ukończenia walczyć o wynik ale pewnie wielu z Was wie, iż dla mnie miłością biegową jest półmaraton.

I wprawdzie plany na ten sezon mam różne (o tym może następnym razem) o tyle kocham półmaratony i tam chcę poprawiać swoje wyniki. Chyba od początku biegania cel był jeden 1:29’59’’ na dystansie 21 kilometrów 97,5 metrów. W momencie kiedy brakowało mi 12 minut potem 10 czy 6 minut wydawało się to jak lot na Księżyc ale teraz kiedy cel oddalony jest o niespełna AŻ 62 sekund, kalkulator wagowy kusi teoretycznie to tylko 1 kilogram mniej.

Nie wierzę, że to by 1 kilogram mi pomógł ale 2 kg lub 3 kg mniej? No to załatwiłoby bardzo wiele zrobiłbym wreszcie swoje 1:29’59” i mogę wtedy kończyć „karierę”, sportowy cel zostałby osiągnięty. Wtedy wieszam zwycięskie buty na ścianie na przysłowiowym kołku… przybieram na wadze 15 kg i zostaje marudą życiowym… ewentualnie trenerem.

Pewnie tak źle by nie było, znając moje podejście do biegania znalazłbym sobie nowy cel może 1:28’ ale tego nie wiem. Teraz mam przed sobą pączka, piwo, lody, ulubione grzanki z żółtym serem i majonezem albo czas 4:16 na km. To czas obrazujący tempo jakie musiałbym uzyskać na dystansie 21 km aby rezultacie złamać 1:30’00” co wybrać?

Inne osoby czytały również:

Szkolenie nordic walking…

2020-06-16 14:46:57
runnerski-pl

8

Trenuje raport #1 sezon 2020

2020-05-06 15:04:32
runnerski-pl

8

(Nie)Idealny plan treningowy

2020-04-17 14:28:13
runnerski-pl

8

Trenuję raport #4

2020-02-19 14:28:50
runnerski-pl

8

Trenuję raport #3

2020-01-30 19:26:43
runnerski-pl

8

Popełniliśmy wywiad…

2020-01-28 12:40:34
runnerski-pl

8

Trenuję raport #2

2020-01-12 19:38:13
runnerski-pl

8

Tempo maratońskie, WB2 cz. IV

2020-01-09 14:34:19
runnerski-pl

8

4 Comment

  1. runnerski.pl says: Odpowiedz

    Kolega pokazał mi właśnie jeszcze jeden kalkulator może się komuś przydać http://www.runningperformance….

  2. Janusz Przytocki cojabiegam.pl says: Odpowiedz

    U mnie idealnie sprawdza się wzór: 1kg mniej to 30s na 10km szybciej. I teraz mam dylemat. Czy zarzynać się na treningu by złamać 3h w maratonie czy po prostu schudnąć 1-1,5kg (obecnie mam 3h02)? Ale potwierdzam, że to działa.

  3. Ania Abakercja says: Odpowiedz

    pisałam Ci już na fanpage, że moim zdaniem w przypadku amatorów odchudzaniem bardziej sobie można zaszkodzić, niż pomóc. odchudzanie to zawsze głodzenie organizmu, bo przecież żeby waga spadła trzeba dać mu mniej jeść niż potrzebuje.

    poza tym ja zaczęłam biegać, żeby móc jeść więcej! a nie jeszcze się odchudzać. bez sensu 😉

    1. runnerski.pl says: Odpowiedz

      Cojabiegam kusi swoim doświadczeniem w temacie 1 kg mniej ale Ty Aniu też masz rację – ja również dzięki temu, że biegam jem praktycznie co chcę. Ciężko pogodzić podejście kogoś kto biega na wynik i jest gotowy poświecić temu celowi bardzo dużo z inną osobą dla której bieganie to czysta przyjemność.

      Zazdroszczę tym którzy biegają tylko dla przyjemności ale straciłbym szybko motywację szczególnie kiedy miałbym wyjść na trening kiedy mi się nie chcę a element współzawodnictwa z samym sobą jakoś mnie nakręca.

Dodaj komentarz

6 + 5 =