VIII Novita Półmaraton zielonogórski

VIII Novita półmaraton zielonogórski 1:33:28 !!! – 05.10.2019 r.

To mój 26. Półmaraton biegowy pierwszy od 3 lat!!! Przebiegłem go metodą run/walk/run…
bo… NIE LUBIĘ SIĘ MĘCZYĆ 😏 Zastosowałem proporcję autorską 4:30 bieg/0:30 marsz/4:30 bieg… Czyli biegnę przez 4 minuty 30 sekund a potem idę 30 sekund i tak od początku do 18 kilometra kiedy tylko biegnę.

Gdyby nie wcześniejsza choroba, która puściła przed samym startem i pozostało wyraźne osłabienie pewnie byłoby zdecydowanie szybciej, choć trudno narzekać. Półmaraton zielonogórski zasługuje na miano co najmniej pagórkowatego ale za to start o godzinie 20.00 rekompensuje ewentualną cieplejszą aurę. Tym razem nie było idealnie 5-6C i siąpiący na początku deszcz a dalej lekka ślizgawka niemniej daliśmy radę.

Do rekordu życiowego zabrakło 4 minut ale nigdy nie pokonałem dystansu 21 km tak szybko na przemian biegnąc i idąc więc jest zatem pewien historyczny sukces.

Tym bardziej, że moje bieganie wyglądało ostatnio tak:

12 razy w ciągu ostatnich 3 miesięcy i około 30 razy w ciągu ostatnich… 2 lat!!! Czyli… NIC
W kilometrach pewnie mniej przez 2 lata niż niektórzy z Was przez miesiąc, bo najdłuższym dystansem było chyba 12 km.

Bardzo obawiałem się czy moje mięśnie to wytrzymają, bo ostatnio musiały radzić sobie co najwyżej na odcinkach 6-8 km. I powiem tak nieco mnie bolały natomiast żeby być z Wami szczerym… nie pamiętam jak „boli” półmaraton zatem może to było standardowe uczucie. Wydolnościowo czułem ogromną rezerwę. Oczywiście biegłem na tętno pilnując odpowiednich zakresów stąd brak kryzysów, pełna kontrola i właściwie tylko wyprzedzanie innych osób. Średnie tętno 150 przy czym najlepsze półmaratony biegałem na 156-158. Na mecie miałem uczucie sporej rezerwy, oczywiście druga część trasy minimalnie szybsza od pierwszej. Tak naprawdę to wszystko poszło idealnie, nie pamiętam żebym był tak mało zmęczony na mecie półmaratonu.

Na mecie zająłem w klasyfikacji OPEN 68 miejsce na 583 zawodników.

No ale jak przystało na mistrza (nie lubię tego tytułu, bo jest bardzo ulotny i dotyczy tylko nordic walkingu) jednak jak na m… przystało chyba się udało. 

A dlaczego w ogóle się zdecydowałem pokonać kolejny półmaraton? Dwie rzeczy: to że kilka tygodni temu poszedłem pobiegać i poprawiłem swój rekord na 5 km oraz co zupełnie trywialne koszulka…

Co ciekawe mój ostatni półmaraton też pobiegłem w Zielonej Górze wprawdzie dla przyjemności ale w czasie jakże różnym od tego teraz, wtedy było to 1:45:20

Ps. I co dalej? Pobiec jeszcze coś, perspektywa bardzo kusząca ale mój organizm woła o odpoczynek dlatego decyzje zapadną po krótkim odpoczynku.

 

A z kronikarskiego obowiązku przypomnę… gdybyś chciała lub chciał trenować według moich metod, zapraszam do kontaktu… więcej znajdziesz tutaj.
Inne osoby czytały również:

Dodaj komentarz

nine + 4 =