Życiówka, która mogła być lepsza?

Priorytetem na sezon wiosenny pozostaje start w półmaratonie we Wrocławiu (18.06) i niezmiennie osiągnięcia tam czasu 1:29:59 ale przy okazji drugim celem jaki sobie stawiam jest poprawienie rekordu życiowego na 10 km do tej pory był to wynik 41:24.

Jak dotąd niespełnionym marzeniem jest dla mnie przebiegnięcie tego dystansu w czasie poniżej 40 minut. W „lany poniedziałek” testowałem swoje możliwości na dystansie 10 km i… zabrakło niewiele do bariery 4 min/km dającej upragniony rekord z „trójką” z przodu i to głównie za sprawą moich błędów.

W IV Biegu do Pustego Grobu w Nowej Soli uzyskałem czas 40:34 co dało mi 76 miejsce w klasyfikacji Generalnej na 916 osób, które ukończyły ten bieg (w kat. OPEN M byłem 71/634) i w porównaniu z Crossem Żagańskim, który pobiegłem tydzień wcześniej w czasie 42:39 czy grudniowym I Charytatywnym biegu Dobrych Mikołajów gdzie po 10 km miałem czas 44:46 jest coraz lepiej a to ciągle nie jest szczyt mojej formy. Jestem po 19 tygodniach treningów i najcięższa praca do wykonania dopiero przede mną. Natomiast oceniając ten start trzeźwo myślę, że mogło być lepiej i twierdzę tak kierując się nie tylko pragnieniem ale kilkoma czynnikami.

Zawsze powtarzam sobie, że aby poprawić swój rekord życiowy na dowolnym dystansie trzeba niemal wszystko zrobić perfekcyjnie. Tutaj wystawiłbym sobie ocenę bardzo dobry minus, zrobiłem drobne błędy lub zadziałały pewne drobne niezależne ode mnie niuanse. Dotychczasowy mój rekord był bardzo stary sprzed kilku lat i nawet nie jestem pewien ile wynosił dokładnie. Zapewne był to przedział 41:15-41:45 ponieważ zawsze trasy, na których biegałem ten dystans były dłuższe lub nawet kilkaset metrów krótsze. Teraz było porządne atestowane 10 km.

Na starcie spotkałem Jarka (wspólne zdjęcie powyżej), z którym w zeszłym roku biegliśmy razem półmaraton we Wrocławiu. Od razu ustaliliśmy, że biegniemy razem co zrealizowaliśmy niemal do samej linii mety, gdzie Jarek pokazał mi jak powinien wyglądać finisz na ostatnich 250 metrach pozostawiając mnie kilkadziesiąt metrów za swoimi plecami. Miał kosmiczne przyspieszenie aż miło było popatrzyć tym bardziej, że tydzień wcześniej przebiegł maraton w pagórkowatej a nawet górzystej części Izraela!!!

 

 

Przed startem w biegu organizowanym przez nowosolskich kapucynów, którzy jak zawsze pokazują, że biegać można także „w habicie” towarzyszyły nam modlitwy i przemówienia przedstartowe, był nawet biskup, który pokonał symboliczny odcinek w pełnym ekwipunku. Nie mam nic przeciwko powitaniom i przemowom tylko trwało to kilka minut a ja nie zauważyłem, że wyłączył się mój zegarek i po ponownym uruchomieniu GPS zadziałał po 200 metrach a ponieważ miałem ustawioną średnią prędkość nie wiedziałem z jaką biegniemy, bo mój odczyt był zakłamany. Na trasie Jarek informował mnie co kilka minut ale kontroli nie miałem nad tym żadnej. A ponieważ wychodziło nam według jego zegarka, że mamy zapas uspokajałem jego i siebie żeby nie szarżować.

Moje błędy to przede wszystkim za wolne tempo na całym dystansie i powiedzieć tak może każdy ale ja widzę to jak zawsze przez pryzmat średniego tętna. Zakładałem, że ten bieg będzie na poziomie 154-155 uderzeń serca na minutę może nawet 156 a tymczasem było 152 gdzie nawet tydzień temu w Żaganiu dałem z siebie więcej, bo tam biegłem na średnim 153. Niby mała różnica i szczegóły ale gdybym wytrzymał 155 byłoby szybciej. Ile szybciej? Pewnie niedużo może 30-40 sekund.

Finalnie na mecie kolega powiedział, że średnie tempo zegarek oszacował na 4:01 tymczasem w rzeczywistości było 4:03 znowu mały szczegół ale powinniśmy pierwsze 5 km przebiec minimalnie szybciej, wyszło nam 20:10. Szczególnie pierwszy kilometr jak dla mnie wyglądał za wolno 4:05 ale na początku wyprzedzaliśmy osoby wolniejsze a ustawione na starcie przed nami do tego mieliśmy odczyt, że biegniemy w czasie 3:56 na km czyli tak jak zacząłem na Crossie w Żaganiu. Powinienem zaufać swojemu tętnu. Po rozgrzewce w wyścigu na 10 km prawie od razu wchodzę na 150 uderzeń tymczasem tutaj przez blisko 1,5 km było w przedziale 140-149. Mogliśmy tam zyskać kilkanaście a może i kilkadziesiąt sekund. Potem mocniej pociągnąć na 7-9 km choć tu toczyliśmy nierówną walkę z wiatrem może wtedy nie mielibyśmy już sił przed metą zawsze to mała loteria.

 

 

Poza tym na pierwszym kilometrze było ciasno i znowu straciliśmy na wyprzedzaniu kilka sekund. Na 4-5 km podłączyliśmy się pod grupę Bartka z Zielonej Góry i biegliśmy razem do samego finiszu. Bartek super ciągnął nas do 7 km potem dał niezła zmianę Jarek kiedy boczny wiatr dawał się bardzo we znaki. Ja pociągnąłem grupę na 9 i 10 km. To była bardzo fajna współpraca.

 

rzut oka na pulsometr i "lokomotywa" pociągnęła wagoniki, od lewej ja, Jarek i Bartek

rzut oka na pulsometr i „lokomotywa” pociągnęła wagoniki, od lewej ja, Jarek i Bartek

 

Zabrakło mi jednak mocniejszego „zająca”, który już wcześniej podyktowałby tempo 2-3 sekundy mocniejsze, osobiście lubię biec za kimś nawet jeśli taka osoba biegnie minimalnie za szybko wtedy skupiam się tylko za tym aby wytrzymać. Natomiast prowadzenie grupy wprawdzie dało mi dużą satysfakcję odbiło się na moim wyniku. Obiektywnie nie zdałem i tego egzaminu, bo powinniśmy biec szybciej ale może… brakowało już sił.

Mógłbym narzekać na temperaturę liczyłem na idealne 12-13C tymczasem w cieniu było 17-18C a w słońcu więcej, wprawdzie wiał zimny wiaterek ale znowu te 4-5C mniej przełożyłyby się na co najmniej kilkanaście sekund. Boczny wiatr drobny element, który na 8 km potrafił wyssać z nas siły potrzebne na jeszcze lepszy finisz.

 

 

Dziękuję Chłopakom Jarkowi i Bartkowi było ciekawie i jak dla mnie rekordowo szybko więc czego chcieć więcej skoro tym razem nie udało się pobiec szybciej chyba tylko zdrowia i motywacji do dalszych treningów aby następnym razem w podobnym towarzystwie zrobić wszystko jeszcze lepiej.

Podobała mi się również organizacja jak na blisko 1.000 frekwencję to wszystko przebiegło dosyć sprawnie a Nowa Sól jak zawsze okazała się gościnna co było widać na starcie czy na mecie (zdjęcie obok) kibice dopisali dostosowując się do świątecznej atmosfery towarzyszącej biegaczom, do zobaczenia za rok w Nowej Soli.

Lubię ten moment kiedy mogę dokonać aktualizacji swoich rekordów to mnie tak naprawdę napędza.

Osoby pierwszy raz odwiedzające moją stronę zapraszam do polubienia mojego profilu na FB, często publikuję tu wskazówki dotyczące biegania i mam nadzieję, że nie będzie to nasze ostatnie spotkanie.

 

Inne osoby czytały również:

BNT lepsza wersja BNP.

2016-09-18 14:56:23
runnerski-pl

18

Nie być jak Lance czyli bohater negatywny.

2016-07-06 14:06:31
runnerski-pl

18

W sprawie motywacji, jaką może być życiówka.

2015-05-18 14:50:36
runnerski-pl

18

To chyba już starość co?

2017-06-29 19:40:37
runnerski-pl

8

Rekordy, życiówki i taka tam moja codzienność.

2017-06-20 20:21:52
runnerski-pl

8

Wyniki konkursu „Z biegiem marzeń”

2017-06-17 16:20:12
runnerski-pl

8

Mała zabawa biegowa (MZB).

2017-06-14 18:57:52
runnerski-pl

8

Konkurs – Z biegiem marzeń.

2017-06-11 19:56:33
runnerski-pl

8

  • Gratulacje, brawo!
    Może i lepiej, że 40 minut pozostało nie złamane. Życiówka jest a jednocześnie apetyt cały czas ostry 😉

    • runnerski.pl

      Bardzo ostry, swoją droga uwielbiam ostre potrawy 😉