Żeby chciało mi się rozciągać tak jak chce mi się biegać.

Żeby chciało mi się rozciągać tak jak chce mi się biegać. Auł… boli.

Znowu przypomina mi o sobie naciągnięte ścięgno pod prawym kolanem a być może jest tam nawet jakiś stan zapalny. Siedząc i narzekając na powracający ból przypomniałem sobie o pewnym cytacie, który przyznaje jest kwintesencją mojego ale może i Waszego (choć pewnie się mylę) podejścia do rozciągania.

„Wiesz dlaczego większość biegaczy ma problem z rozciąganiem się, choć fizjoterapeuci, ugniatając ich zbolałe łydki, mówią, że wystarczyłoby 15 minut dziennie, żeby uniknąć problemu i zachować stówkę w portfelu? Bo biegacze lubią bieganie, a nie rozciąganie! Mają do niego zapał, gdy nękają ich kontuzję ale jak wszystko gra – jakoś nie wychodzi. Z tego samego powodu książki i artykuły o treningu uzupełniającym są dla biegaczy tak samo atrakcyjne jak „Wiadomości Wędkarskie”. Wolimy iść na godzinę czy półtorej biegania niż przez 20 minut ćwiczyć na dywanie. Nawet jeśli właśnie ta druga aktywność, wykonywana kilka razy w tygodniu, zamiast paru dyszek, pomogłaby urwać minutę na 10 kilometrów. Albo o pół godziny szybciej wpaść na metę ultra.”  Magdalena Ostrowska-Dołęgowska, Krzysztof Dołęgowski „Szczęśliwi biegają ultra” – str. 204-205.

W sprawie rozciągania mam poglądy niezmienne (mimo prawego kolana). Uważam, że lepiej jest rozciągać się każdego dnia niż przed lub po treningu przynajmniej dopóki biegamy i trenujemy amatorsko. Wyjątkiem mogą być osoby u których rozciąganie powoduję widoczną ulgę i zapobiega poszczególnym problemom zdrowotnym np. tym związanym z achillesem. Pisałem o tym Rozciąganie.

Gdyby rozciąganie było bieganiem… gdyby przynosiło efekty jak trening biegowy a może przynosi? Problem w tym, że mi się dziwnie nie chce tego sprawdzić.

„Powszechnie wiadomo, że elastyczne ciało ma pozytywny wpływ na pracę mięśni i stawów: zapobiega urazom, minimalizuje bóle mięśni i zwiększa wydolność przy wykonywaniu wysiłku fizycznego. Wzmożona elastyczność ma również pozytywny wpływ na jakość życia i funkcjonalną niezależność. Nadaje mięśniom giętkości i zwiększa zakres ruchu w stawach. Dzięki niej łatwiej jest się nam poruszać i wykonywać wszelkie inne czynności dnia codziennego. Kiedy ciało jest bardziej elastyczne, chociażby proste zgięcie się i zasznurowanie butów przychodzi łatwiej.” Arnold G. Nelson, Jouko Kokkonen „Anatomia stretchingu” – str. 7.

Mój problem z rozciąganiem polega na tym, że ostatnio o nim całkowicie… zapomniałem, bo uwielbiam biegać. Nie napiszę ile trwa „ostatnio”, bo wstyd mi za mój „profesjonalizm”. No cóż najwyraźniej „nobody is perfect”. Obiecuję poprawę i dzisiaj idę zamiast na trening trochę się porozciągać. To samo zrobię jutro i pojutrze. Przynajmniej spróbuję.

Inne osoby czytały również: