Zabierają naszą kasę?

 

Wczoraj natknąłem się na wciąż odgrzewany ale istotny temat: Kenijczycy i Ukraińcy w polskich biegach – czy to naprawdę problem?

Faktem jest, że reprezentanci tych krajów pojawiają się na niemal wszystkich biegach gdzie tylko organizator funduje często nawet tylko kilkuset złotowe nagrody. Nasi biegacze są oburzeni. Choć właściwiej byłoby powiedzieć nasi czołowi biegacze są oburzeni. Nieraz w tej sprawie głos zabierze organizator czy niekończąca się liczba zniesmaczonych ekspertów ale okiem zwykłego połykacza kilometrów i uczestnika zawodów ten problem wygląda inaczej i o tym dzisiaj.

W kwestii nagród rodzą się propozycję aby dzielić klasyfikacje na „ich i naszych” przez co nasi zarobią a koledzy z zagranicy również dostaną swoje. Właściwie można by było robić podziały na naszych i resztę świata ale do czego to prowadzi… Zaraz dojdę do politycznych wniosków: czy powinno się dotować słabszych czy może wprowadzić w bieganiu zasady wolnego rynku zatem spróbuję inaczej.

Obawiam się, że konsekwencją tego pomysłu będzie większa opłata startowa dla nas wszystkich aby  zebrana w ten sposób nadwyżka poszła na naszych „zawodowców”.

Rozumiem opłatę dla organizatora przecież on musi swoje zrobić a nawet zarobić dlaczego nie. Przecież to odpowiedzialne i trudne zajęcie, przygotowanie dużego czy nawet kameralnego biegu ale wspomaganie finansowe polskich „zawodowców” pośrednio przez zwykłych biegaczy? Jeśli reprezentant naszego kraju chce uprawiać ten sport to lepiej dla jego kariery będzie jeśli znajdzie sobie sponsora niż będzie uzależniony od kilkuset złotowych czy nawet kilku tysięcznych nagród.

Choć z drugiej strony wiem, że jest spora liczba osób z pogranicza amatorów i zawodowców, którzy potrzebują tych pieniędzy na buty, odżywki czy przejazdy na zawody. Problem w tym, że to jest myślenie amatora z lat 80 lub 90 dziś sport wygląda inaczej. Weźmy za przykład inne dyscypliny: siatkówkę, koszykówkę czy piłkę nożną tam amatorzy z 5 czy 6 ligi nie składają się na półamatorów z 3 ligi a Ci nie utrzymują zawodowców w ekstraklasy.

Niedawno pisałem, że bieganie jest wyjątkowe i dalej tak uważam ale nie zapominajmy, że my amatorzy już mamy udział w sponsorowaniu zawodowców. Gdyby nie nasz amatorski udział w np. Orlen Maratonie to organizator nie znalazłby sponsora przez co czołówka mogłaby pobiec co najwyżej o pietruszkę. Podobnie w innych biegach kilku czy kilkunastotysięczna frekwencja to murowany udział sponsorów, przez co pojawia się możliwość fundowania nagród i tak to się kręci. Gdyby na maraton do Poznania zgłosiło się nie 10 000 uczestników a 260 osób impreza byłaby niezauważona niczym mistrzostwa polski w strzelaniu do rzutków. Tak zresztą było przez wiele ostatnich lat.

Frekwencja nakręciła media, przyciągnęła sponsorów i nagrody.  Teraz media nakręcają frekwencję. Momentami czytając wylewające się żale nad tym, że w Polsce wygrywa „reszta świata” mam wrażenie, że zaraz wmówią nam, że to nagrody dla zwycięzców są magnesem przyciągającym nas do dużych imprez. My często mamy gdzieś wspomniane nagrody biegamy dla siebie i swoich rekordów oraz z miliona innych prywatnych powodów ale nie dla nagród, bez nagród i tak mielibyśmy boom biegowy.

A zdecydowanie większym problemem niż nagrody zdobywane przez Kenijczyków dla wielu biegaczy są opłaty przekraczające już często 100 zł. Po uwzględnieniu kosztów dojazdu, noclegu niejednego z nas nie stać na udział w wielkim maratonie i to jest problem większości amatorów. Ostatnio na mecie rozmawiałem z jednym z uczestników reklamując mu imprezę w sąsiednim województwie, odpowiedział mi : O nie, tak daleko to ja nie jeżdżę, wiesz koszty.

Z punktu widzenia 98 % biegaczy, którzy na wspomniane nagrody nie mają szans to udział zawodników z Kenii czy innego kraju jest swego rodzaju przyjemną ciekawostką. Możemy ścigać się z zawodnikami dla których 1:08 czy nawet 1:05 w półmaratonie nie jest barierą a dla naszych bywa nią 1:10. Nie przeszkadza mi to nawet nieraz żartuję opowiadając znajomym o zawodach (tak jak ostatnio) że byłem np. 44 ale po odjęciu Kenijczyków i Ukraińców to nawet 39. Reakcja znajomych jest następująca: O! To była obsada międzynarodowa – opowieść staje się ciekawsza. 😉

Nasi „zawodowcy” muszą wziąć się do roboty, bo teoria, że biały człowiek nie może wygrywać z Kenijczykiem nie jest prawdziwa ponieważ Ukraińcy wygrywają problem w tym, że nie każdy ma talent i predyspozycje do szybkiego biegania a obwinianie za to gości z Afryki jest ucieczką od prawdy o średnim poziomie naszej czołówki (poza wyjątkami np. Szostem).

PROBLEMEM może rzeczywiście być doping. Tylko ciekawe, że nikt nie mówi o dopingu wśród naszych a jedynie rzucamy kamieniami w obcokrajowców z Kenii czy Ukrainy dlatego…

…jeśli jest kasa powinny być badania dopingowe i za to odpowiedzialność winien wziąć np. związek lekkoatletyczny lub organizator, może czas wprowadzić jasny przepis stanowiący, że doping to przestępstwo i w konsekwencji kto bez badań wspiera przestępczość przyznając nagrody (np. powyżej 500 zł) ten ponosi za to odpowiedzialność.

A kto z zawodników bierze kasę ten „siusia” do kubeczka antydopingowego. Wtedy szanse będą równe.

Inne osoby czytały również:

Moje treningi

2019-04-03 06:49:06
runnerski-pl

8

Recenzja butów Reebok Floatride Energy

2019-03-27 17:42:44
runnerski-pl

8

SEZON 2019 moje treningi – raport nr 5

2019-02-06 15:04:03
runnerski-pl

8

Jedzenie przed, w trakcie i po treningu.

2019-01-28 15:12:44
runnerski-pl

8

SEZON 2019 moje treningi – raport nr 4

2019-01-18 14:52:40
runnerski-pl

8

Dieta amatora.

2019-01-14 15:07:58
runnerski-pl

8

SEZON 2019 moje treningi – raport 3

2019-01-04 14:37:57
runnerski-pl

8

Zrób sobie plan treningowy cz. III.

2018-12-31 12:43:44
runnerski-pl

8