Z głową w góry i górą głowa.

Ostatnio pisałem Wam dosyć obszernie o podbiegach natomiast teraz żyję już tylko jednym – sobotnim półmaratonem we Wrocławiu. Oj będzie się… ale zanim to nastąpi postanowiłem połączyć podbiegi i mój weekendowy start. Dlatego „zbiegając” z podbiegów mam coś o górach a czekając na start mogę popracować nad swoją psychiką pisząc dwa słowa o motywacji – Z głową w góry i górą głowa.

 

„Przez polskie Góry – Przewodnik biegacza” Natalia Tomasiak, Marcin Świerc.

Chciałbym napisać, że o bieganiu w górach wiem wszystko ale prawda jest taka, że nie wiem nic. Moje doświadczenie w tym temacie sprowadza się do dwóch treningów na zakopiańskiej trasie „Pod reglami” i marzeniami związanymi z obozem w Pieninach, na który chciałbym kiedyś pojechać. Dlatego możecie być pewni, że powyższą książkę oceniam z perspektywy człowieka kochającego góry ale do tej pory tylko po nich chodzącego.

Książka zawiera 44 strony treści opisującej bieganie po górach plus 69 tras położonych z różnych górzystych częściach Polski, mamy tu zatem tereny od Sudetów po Bieszczady.

Najpierw dwa słowa o części I. Dowiedziałem się z niej sporo ciekawych rzeczy. O udanym bieganiu w górach zawsze decyduje suma wielu zmiennych o czym skwapliwie przypominają autorzy np. pora roku, pogoda, nasz sprzęt , ilość wody jaką zabierzemy ze sobą, ukształtowanie terenu, nasz forma, strategia biegu np. czy stosować w górach marszobieg itd. Podkreślam uczciwie jest to wiedza podstawowa ale dzięki niej nie zapomnicie zabrać numeru telefonu do służb ratunkowych GOPR-u bądź TOPR-u czy folii ochronnej NRC, która może ratować zdrowie czy nawet życie w nieprzewidywalnych sytuacjach, niby sprawy oczywiste ale ani jednego ani drugiego na moim treningu „pod reglami” nie miałem.

W części drugiej spodobało mi się opracowanie tras. Wprawdzie osobiście już będąc w terenie traktowałbym je chyba bardziej jako ściągę zaopatrując się w większe mapy ale do opracowania strategii urlopowych wypraw te zawarte w książce wystarczają z pewnością. Nie do przecenienia jest zawarty przy trasach profil uwzględniający obok krótkiej charakterystyki również stopień trudności, długość czy szacunkowy czas biegu a także rekomendowaną ilość wody jaką należy zabrać ze sobą (tego z kolei nie ma na mapach tradycyjnie kupowanych).

Myślę, że jest to doskonała pozycja dla osób planujących urlop w górach połączony z możliwością biegania, nawet jeśli zdecydujecie się wybrać inna trasę lub fragment polecanej przez autorów to porady z jakimi się tu spotkacie pomogą Wam zadbać o bezpieczeństwo i radość biegania. Zapewne dla wielu doświadczonych w górskim boju zawodników niektóre porady mogą być trywialne ale mało kto wie wystarczający dużo aby poczuć się bez respektu dla otaczającej go w górach przyrody.

Szkoda, że jest tak krótka ale rozumiem ma formę przewodnika z chęcią zapoznałbym się z obszerniejszym wydaniem…

 

Teraz o głowie.

„Trening mentalny biegacza” Jeff Galloway.

Jeśli do startu pozostaje nam zbyt mało czasu aby poprawić coś treningiem lub gdy nie chciałoby Ci się wychodzić na trening jedyną wartościową opcja jaką możesz sam sobie zaaplikować to trening mentalny. Brzmi to jakoś groźnie tymczasem autor proponuje kilka ciekawych rozwiązań mających sprawić, że znowu będzie nam, chciało się chcieć” lub staniesz się mocniejszy psychicznie co pomaga szczególnie po 15 km półmaratonu czy 30 km maratonu.

O trenowaniu własnej psychiki wiem już sporo, więc ta książka nie powaliła mnie pod względem nowej wiedzy, natomiast jeśli ktoś ten temat do tej pory omijał szerokim łukiem może dużo zyskać nabierając większej pewności siebie czy motywacji lub nauczyć się eliminować drobne błędy.

Proponowane nam rozwiązania typu powtarzaj sobie gdy jesteś zmęczony słowa: LUZ, MOC, PŁYŃ mogą wydawać się śmieszne ale to działa. Podobnie skupianie się pod koniec wyścigu nie na pozostałych np. 6 kilometrach może przerażać ale gdy zaczniemy myśleć o pokonaniu tylko 1-go kilometra a dopiero potem o przebiegnięciu kolejnego, dalej może tylko 500 metrów, dobiegnięcia do lampy a potem do kosza na śmieci przy trasie biegu itd. jest łatwiej.

Wizualizacja to kolejny element zaakcentowany w tej książce, ona również działa tak samo skutecznie w bieganiu przy przezwyciężaniu strachu przed 38 kilometrem maratonu jak i w życiu „poza biegowym” gdy udajemy się na rozmowę o pracę, maturę, egzamin zawodowy trzeba tylko wiedzieć jak ją zrobić.

Co ciekawe Galloway pisze sporo o poziomie cukru we krwi mało kto zwraca na to tak silnie uwagę lub podchodzi do tego tak stanowczo. Moje doświadczenie potwierdza, że łyk żelu na zawodach czy dłuższym treningu sprawia, iż po chwili czuję przypływ sił a przecież zawarte w tym pokarmie węglowodany nie zadziałają tak szybko za to mózg rozpoznaje cukier niemal natychmiast. Nawet cukierek działa cuda choć na krótszy okres czasu.

Polecam tę książkę osobom mającym kłopoty z motywacją aby wyjść na trening czy zrealizować samemu trening we właściwy sposób. Zapewne okaże się ona przydatna także dla wszystkich odczuwających spory stres przed zawodami.

Galloway uczy stosowania „brudnych sztuczek”, są one wprawdzie bardzo naiwne ale działają jeśli tylko w nie uwierzymy. Wczoraj przetestowałem na sobie patent z „plecakiem odrzutowym”. Autor namawia aby w chwilach kryzysu wyobrazić sobie, że odpalamy właśnie plecak odrzutowy. Tak jak napisałem… naiwne ale myślałem o tym intensywnie i tylko o tym po czym zauważyłem, że wyprostowałem się nieco (no bo jak biec z plecakiem odrzutowym na plecach będąc zgarbionym) ruszyłem rękoma energiczniej i przyspieszyłem bezwiednie. Wprawdzie bardzo delikatnie ale bez trudu pokonałem kolejne 3 kilometry jednak stale przypominałem sobie o „plecaku…

Po przeczytaniu tej książki nie będziesz szybki jak Mo Farah czy Henryk Szost ale może biorąc udział w zawodach na 10 czy 21 kilometrów nie będziesz musiał iść w końcówce tylko znajdziesz siły aby biec a dla wielu z nas to naprawdę dużo.

Zapraszam do zapoznania się z moim Rankingiem książek biegowych. Układając go kieruję się głównie kryterium, którą z książek chciałbym przeczytać a następnie mieć ją w swojej biblioteczce i wtedy bez wahania wiem, która z dwóch przykładowych pozycji jest lepsza. Choć przy niektórych z nich warto zasugerować się wskazaniem dla kogo ta książka jest.

Inne osoby czytały również:

Rekordy, życiówki i taka tam moja codzienność.

2017-06-20 20:21:52
runnerski-pl

8

Wyniki konkursu „Z biegiem marzeń”

2017-06-17 16:20:12
runnerski-pl

8

Mała zabawa biegowa (MZB).

2017-06-14 18:57:52
runnerski-pl

8

Konkurs – Z biegiem marzeń.

2017-06-11 19:56:33
runnerski-pl

8

Metoda Jeffa Gallowaya.

2017-06-09 14:33:15
runnerski-pl

8

Metoda Jeffa Gallowaya strategia biegu.

2017-06-09 12:42:03
runnerski-pl

8

Warto mieć zasady.

2017-06-06 15:21:37
runnerski-pl

8

Przepis na sukces.

2017-05-30 17:56:05
runnerski-pl

8