Wzrost obciążeń cz.II.

 

Kontynuuję temat rozpoczęty wpisem Wzrost obciążeń cz. I. We wpisie tym postawiłem tezę, że o ile trudno jest polemizować z samą zasadą, że tylko zwiększanie obciążeń w naszym treningu może prowadzić do systematycznego rozwoju o tyle równie ważnym elementem jest tu właściwe szacowanie wzrostu jaki powinniśmy serwować swojemu organizmowi. Inaczej mówiąc o ile zwiększać trudność treningu?

Zakwestionowałem metodę zwiększania kilometrażu jako mało obiektywną ponieważ nie uwzględniającą zmiennych jakie powodują, że ten sam trening dzisiaj i jutro będzie różnie interpretowany przez nasz organizm przez co przyniesie nam różny skutek.

Chciałbym być konstruktywnym w swoich wpisach dlatego zaproponowałem oparcie wzrostu obciążeń o tętno i o tym więcej dzisiaj. Dlaczego tętno?

Tętno mówi, czego doświadczają Twoje mięśnie, układ krwionośny i system nerwowy, opierając się na wszystkich czynnikach, które na nie wpływają: intensywności ćwiczeń, zmęczeniu, diecie, temperaturze z powietrza i wilgotności, wysokości nad poziomem morza itd. Używanie pulsometru jest jak ćwiczenie z trenerem u boku. Trenerem, który mówi Ci, kiedy pracować ciężej a kiedy odpuścić.” Joe Friel „Trening z pulsometrem.” – str. 8

Udowodniono, że monitorowanie tętna jest skuteczną metodą mierzenia intensywności treningu. Dzięki pulsometrowi możemy zmierzyć reakcję organizmu na wymagania stawiane przez trening. (…) Wyraźnie widać, że zachodzi zależność między obciążeniem a tętnem. Zazwyczaj, gdy rośnie obciążenie, wzrasta także tętno.”  Joe Friel „Trening z pulsometrem.” – str. 44

Można nie lubić pulsometru i związanego z nim zagadnienia tętna ale nie istnieje inny równie skuteczny sposób na sprawdzenie jak ciężki dla naszego organizmu był Twój ostatni trening, no chyba, że chciałbyś chodzić codziennie do laboratorium na pobranie krwi lub biegać na treningu z wielką aparaturą u boku analizującą wydychane przez Ciebie powietrze.

Nie namawiam nikogo to wpadnięcia w pułapkę elektronicznego gadżetu pozbawiającego nas przyjemności płynącej z wolności bezstresowego biegania ale jeśli chcesz pobić życiówkę i masz z tym kłopot to jest to prosta a co więcej skuteczna ścieżka.

Metoda jest pracochłonna ponieważ normalnie czynności, które będziesz musiał wykonać robi za Ciebie Twój trener a tu Ty jesteś TRENEREM dlatego jest to metoda dla osób, które mają dość gotowych planów treningowych, są ambitne i głodne znaczącej poprawy formy.

Kluczowe pozostają dwa parametry długość treningu i średnie tętno podczas całego wysiłku, aby to monitorować wystarczy urządzenie za 59,90 zł, nie musisz mieć sprzętu za 500 czy 1 200 zł.

Licz nie kilometry a punkty. Wystarczy, że zamiast lub obok kilometrażu z danego treningu zapiszesz liczbę punktów jakie uzyskałeś biegając w określonym czasie na danym średnim tętnie. W ten sposób otrzymujesz wynik odpowiadający jak ciężki odbyłeś trening. Porównując już nie kilometraż tygodniowy czy miesięczny a zgromadzone punkty będziesz dokładnie wiedział jak bardzo obciążasz swój organizm.

Istotne jest to, że wynik ten uwzględnia wahania dzienne Twojej formy, temperaturę ciała, temperaturę otoczenia, wilgotność, sprzęt jakiego używasz, technikę, wypitą kofeinę czy zjedzony właśnie obiad, leki, wysokość nad poziomem morza wiek, emocje, różnice między płciami, kadencje, porę dnia, odwodnienie, chorobę, grawitację i pozycję podczas biegu. Dodałbym jeszcze ukształtowanie terenu i podłoże po którym biegniesz.

Trochę to śmieszne (np. ta grawitacja) ale autor przytoczonych powyżej cytatów podaje przykłady z których wynika, że rzeczywiście poszczególne wymienione tu czynniki mogą mieć wpływ na trudność Twojego treningu i tętno w zależności od tych zmiennych wychwyci te dodatkowe obciążenie lub ułatwienia.

Jeśli używasz tylko kryterium kilometrażu jesteś bardzo ubogi w wiedzę jak ciężki był Twój trening i idąc dalej czy w ogóle stosujesz narastające obciążenia w kolejnych tygodniach czy treningach. Pokazują to przykłady.

Przekonałem się do tej metody ponieważ od początku swojego biegania zapisywałem każdy trening m.in. średnie tętno i czas jego trwania. Kiedyś zachęcony pierwszymi dosyć dziwnymi wynikami jakie otrzymałem, straciłem 2 dni (wiem to nie jest normalne) na przeliczenie 5 lat zapisanych treningów i…..

…i wyszło, że ten czas nie był stracony ponieważ wyniki wskazały, że biegałem tylko przez pierwsze 2-3 miesiące każdego sezonu zgodnie z wzrostem obciążeń potem obciążenia były takie same lub nawet spadały przez to, że kierowałem się kilometrażem biegałem coraz więcej ale dla mojego coraz bardziej wytrenowanego organizmu nie było to wyzwanie przez co praktycznie nie robiłem sobie wzrostu obciążeń i od maja, czerwca biegałem tak samo ciężko aż do września. Dziwiąc się i tracąc motywację, że w czerwcu miałem szczyt formy a we wrześniu dużo gorsze wyniki mimo, że w moich założeniach miało być odwrotnie. Błędów robiłem więcej ale ten był kluczowy.

Aby zapobiec takim błędom należy zwiększać obciążenia ale również zmieniać charakter treningów co jest kolejnym elementem mojej metody biegaj mniej by biegać szybciej i o tym wkrótce.

Obecnie biegam mniej niż przez pierwsze 5 lat (około 20% mniej i rzadziej nie 4-5 razy w tygodniu a 3-4) ale biegam świadomie i dlatego poprawiam swoje rekordy życiowe. Do czego namawiam każdego z Was temat będę sukcesywnie rozwijał

Jak liczyć punkty zamiast kilometrów i przykłady na skuteczność tej metody znajdziesz we wpisie Zdobywaj punkty zamiast kilometrów.

Inne osoby czytały również:

Wzrost obciążeń.

2015-05-04 14:03:25
runnerski-pl

18

Długie wybieganie.

2018-07-13 12:48:56
runnerski-pl

8

Anatomia zwycięstwa.

2018-07-09 15:15:56
runnerski-pl

8

Mistrzostwa Świata w nordic walkingu POLSKA 2018

2018-07-02 14:19:17
runnerski-pl

8

Plan treningowy od kuchni.

2018-06-25 14:44:37
runnerski-pl

8

Szybka piątka

2018-06-22 11:44:14
runnerski-pl

8