Wygrywasz już ze mną? (nie ja to powiedziałem).

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że czytanie o nie swoich startach raczej nie jest zbyt ciekawe, dlatego zawsze gdy kreślę jakąś relację staram się aby była w niej zawarta najmniejsza choćby lekcja dla Was i dla mnie.

Wtedy czytanie takich wpisów ma jakiś sens. Dzisiaj nie będę ukrywał morału w treści tylko od razu powiem na co możecie liczyć. W tej relacji możecie spodziewać się potwierdzenia tezy, że ukończenie 40, 50 a nawet 63 roku życia nie przekreśla dobrej formy i szybkiego biegania oraz drugi element jak można zaplanować starty po to aby osiągnąć założony przed sezonem cel.

Najpierw zacznijmy od pana Jerzego. Zauważyłem go już podczas moich pierwszych startów w zawodach jakieś 8 lat temu. Wtedy był w kategorii wiekowej M50 a biegał jak równy z równym ze znacznie młodszymi konkurentami. Łamał 1:30 w półmaratonie częściej niż mój syn ręce 🙁 Nawet nie miałem szans aby nadążyć za nim przez fragment dystansu. Czas mija znamy się z widzenia w końcu wielokrotnie biegaliśmy w tych samych zawodach i przed biegiem w Czerwieńsku zapytał mnie: wygrywasz już ze mną?

Odpowiedziałem, że chyba dwa razy mi się udało. Pokiwał głową i stwierdził, że się oszczędza ponieważ mając 63 lata i tak przybiega kilka minut przed konkurencją w M60 a za 3 lata ma zamiar przejść na emeryturę i chciałby jeszcze trochę skorzystać z wypłat z Zus-u.

 

p. Jerzy (w środku) w okolicach półmetka, ja wyraźnie już umierałem i wprawdzie potem było lepiej to chciałem się poddać...

p. Jerzy (w środku) w okolicach półmetka, ja wyraźnie już umierałem i wprawdzie potem było lepiej to chciałem się poddać…Biegliśmy razem tzn. ja za nim. Na Crossie była bardzo dobra i stosunkowo równa trasa zarówno pod względem profilu jak i gruntu pod butami ale momentami nie było na tyle szeroko aby biec obok siebie. Poza tym ja już po 6 km umierałem a miałem jeszcze 7 km przed sobą. Dlatego biegłem za panem Jerzym jak na gumce. Wydawało mi się, że po 7 km on także słabł więc dałem zmianę ale w nogach miałem watę więc przepuściłem go ponownie przed siebie. To że biegł równo bardzo mi pasował tętno idealnie kształtowało się w zakresie 150-155 czyli u mnie wszystko zgodnie z planem. Wcześniejsza choroba  i osłabienie zbyt szybkim powrotem do mocniejszych treningów kołatało mi w głowie czy wytrzymam.

 

 

Pan Jerzy na ostatnich 3-4 km… przyspieszył niby delikatnie ale musiałem uważać żeby mi nie uciekł. Na ostatnim kilometrze na tzw. „wodopoju” niechcący zgubiłem pana Jerzego, który został za mną więc włączyłem dopalacze i niesiony ambicją a nie siłą  nóg dopadłem mety. Pan Jerzy wpadł na linię 19 sekund za mną. Piątka, wzajemne gratulacje i… haha trzeci raz z nim wygrałem.

Oczywiście żartuję z tą euforią, pan Jerzy Warszawski to wspaniały zawodnik, który przebiegł kilkadziesiąt maratonów z czego ten najlepszy w czasie 2:40 z haczykiem (opowiedział mi przed biegiem) pewnie ukończył  jeszcze więcej połówek. Jego najlepsze czasy są dla mnie nieosiągalnym celem.

Powiedzmy sobie szczerze momentami… skromny to on nie jest, zagaduje ludzi na trasie chwaląc się ile ma lat ale nie ma w tym złych intencji co najwyżej może nas to zmotywować o dbanie o własne zdrowie aby w wieku 63 lat biegać naprawdę szybko, jego tempo w crossie 4:21 na km zasługuje na szacunek.

 

No to jeszcze dwa słowa o mojej polityce startowej. Wszystko zostało podporządkowane w tym sezonie dacie 18.06 i udziałowi w Nocnym Półmaratonie we Wrocławiu. W zeszłym roku dwukrotnie biłem życiówkę na 21 km raz w Pszczewie  10.05 1:32:18 a potem właśnie we Wrocławiu 20.06 1:31:02 pomiędzy nimi pobiegłem połówkę w Nowej Soli 30.05 a wcześniej w Przytoku 11.04. Zmierzam do tego, że było tego za dużo. We Wrocławiu miałem fizycznie dość byłem zmęczony dlatego w tym sezonie jest inaczej postawiłem na krótsze dystanse:

20.03 Cross w Żaganiu 10 km

28.03 Bieg do Pustego Grobu w Nowej Soli 10 km

17.04 Dycha po Żarach 10 km

i w końcu 23.04 Jorge Cross w Czerwieńsku 13 km.

W planie mam jeszcze półmaraton w Nowej Soli 28.05 jako ostatni sprawdzian jeśli będzie dobra pogoda lub jako trening przy temperaturze powyżej 20-22C.

Każdy start jest nieprzypadkowy mający dać nie tylko ocenę w jakiej jestem formie ale też wpłynąć pozytywnie na moją dyspozycję. Zastosowałem tu aptekarską dokładność. W startach rośnie trudność i nie ma tu zbyt dużo biegów długich. Czy ta strategia okaże się skuteczna?

Na razie widzę jeden duży plus biegając dychy mogę poprawiać życiówki na tym dystansie co udało się w Nowej Soli (40:34) a poza tym pomiędzy startami mogę realizować założenia treningowe. W ubiegłym roku zawsze prawie tydzień po półmaratonie był wyłączony z mocniejszych treningów przez co pogubiłem się nieco szczególnie po pierwszym rekordowym biegu w Pszczewie.

 

Natomiast nie byłbym sobą gdyby nie było tutaj dodatkowej motywacji (plan B) wszystkie dotychczasowe starty jak i majowy półmaraton wchodzą w skład Lubuskiej Ligi Biegowej wprawdzie nie mam tu szans na miejsce na podium ale obecne 10 miejsce (40 pkt) na 441 sklasyfikowanych 30-latków miło głaszcze moją skromną próżność.

 

zdjęcie 2 i 3 autor: maw http://zielonagora.naszemiasto.pl/artykul/jorge-cross-2016-na-starcie-blisko-450-uczestnikow-zdjecia,3715020,artgal,t,id,tm.html

Inne osoby czytały również:

Znaczenie gumek w życiu mężczyzny.

2017-05-10 17:05:06
runnerski-pl

18

Czy przebiegnę maraton nie biegając.

2017-05-05 14:41:41
runnerski-pl

18

Dziennik moje bieganie – Sezon 2017 luty.

2017-02-15 16:31:49
runnerski-pl

18

Jedzenie przed, w trakcie i po treningu.

2017-01-26 15:12:44
runnerski-pl

18

Umysł powinien rządzić ciałem nie na odwrót

2017-01-17 14:52:10
runnerski-pl

18

Bez medalu ani rusz w 2016 r. również.

2016-12-28 19:12:43
runnerski-pl

18

Dziennik Moje bieganie – SEZON 2017 – 1 faza

2016-12-23 13:55:54
runnerski-pl

18

  • metricrunner

    Gratuluję udanego biegu. Relacje z Twoich biegów czyta się bardzo przyjemnie i z reguły w każdej relacji można znaleźć coś pomocnego dla siebie.
    Masz rację osoby starsze naprawdę potrafią motywować do dalszych treningów. Perspektywa bycia sprawnym w wieku 60 – 70 lat dzięki bieganiu sprawia że traktuje ten sport bardziej jak sposób na zdrowe życie niż pogoń za rekordami (choć te są dla mnie w tej chwili ważne i motywują do treningów ).
    Co do ilości startów w sezonie, to z reguły wybieram ten jeden najważniejszy (maraton lub połówkę ) i do tego parę krótszych biegów go poprzedzających (głównie piątki ).

    • runnerski.pl

      Dziękuję znowu musiałbym się powtórzyć przy Twoim komentarzu, że to zdrowe podejście ale tak po prostu jest. Obyśmy w tym zdrowiu pobiegali jeszcze jak najdłużej a rzeczywiście niejako przy okazji zrobili coś lepiej niż kiedyś. Często podkreślam, że chciałbym poprawić ten czy inny wynik ale tak naprawdę lubię samo to „gonienie króliczka” to mnie napędza i motywuję.