Wschodnia wyprawa czyli VII Puchar Polski w Hajnówce.

Puchar Polski w nordic walkingu to naprawdę spore wyzwanie i to uwzględniając różne aspekty: sportowe, czasowe, logistyczne, o finansowych nawet nie wspomnę. Mieszkam w Zielonej Górze a zaliczyłem w ciągu 4 miesięcy: nadbałtyckie Mielno, podwarszawski Konstancin Jeziorną, wyprawę niemal pod granicę z Ukrainą do Kolbuszowej a następnie górską Polanicę Zdrój, „bydgoskie” Osielsko i na końcu ścianę wschodnią czyli Puszczę Białowieską w Hajnówce. Na szczęście mogłem pozwolić sobie na rezygnacje ze startu w prawie nadmorskim Potęgowie. Uff i tak było tego dużooo.

Na początek może kilka refleksji z wyprawy na wschód Polski. Nigdy nie byłem w tych rejonach. Hajnówka kojarzyła mi się co najwyżej z Puszczą i żubrami. Jednak na miejscu urzekły mnie drewniane domu jakie wprawdzie widuję często ale tylko dlatego, że w mojej miejscowości jest skansen. Na wschodzie są one normalnym pejzażem wsi a nawet miast. Poza tym ciągle funkcjonują tam sklepy „Społem”, w których można na przykład kupić biografię Zenka Martyniuka, gwiazdy disco polo, który zamieszkuje w tych rejonach.

Co jeszcze? Przede wszystkim cerkwie i ich pozłacane kopuły stojące tuż obok katolickich kościołów. Niesamowita gwara tamtejszej ludności z charakterystycznym wschodnim zaciąganiem, której wspaniałą próbkę miałem okazję usłyszeć od maszynistów kolejki wąskotorowej podczas godzinnej wycieczki w głąb Puszczy Białowieskiej.

Do tego pozytywnie zaskoczyła mnie normalna „zachodnia” infrastruktura drogowa ale i… krótszy dzień. U mnie o tej porze roku robi się ciemno o 20:10 a tam o 19:30!!! Żartując można dojść do wniosku, że u nas jest więcej czasu na odpoczynek po pracy a u nich na pracę skoro słońce budzi się analogicznie wcześniej.

Wyprawa do Hajnówki trwała 13 godzin a z powrotem podróż zajęła nam 10 godzin. Przerwy na odpoczynek i posiłki w czasie drogi sprawiły, że cały piątek i niedzielę byłem za kółkiem. Na szczęście w świetnym towarzystwie i na szczęście bez wpływu na formę startową.

Właściwie przed moim sobotnim startem na 21 km sprawa mojego zwycięstwa w cyklu 7 zawodów Pucharu Polski była rozstrzygnięta. Pozostawało zatem tylko świetnie się bawić. Na linii startu jeden z konkurentów zaproponował nam wyścig przyjaźni na wzór ostatniego etapu Tour de France ale ponieważ walczyliśmy jeszcze o klasyfikację drużynową dokonaliśmy pewnej modyfikacji tego pomysłu łącząc koleżeństwo z rywalizacją.

Do 15 km szliśmy w 5 osobowej grupce tempem nieco wolniejszym niż zwykle ku zdumieniu wszystkich mijanych sędziów i kibiców na trasie ponieważ dyskusje w naszym gronie były bardzo zażarte a kawały… pikantne. Po 15 km popsułem kolegą zabawę, bo nosiło mnie nieprzeciętnie i nieco przyspieszyłem w konsekwencji rwąc naszą grupę dyskusyjną.

Na mecie miałem przewagę 2:07 nad drugim zawodnikiem i 3:20 nad trzecim. Potem zaliczyłem w roli widza występ folklorystycznej grupy z Hajnówki gdzie odpowiedziałem na zawołanie „gitarzysty” skąd jest najdalszy uczestnik? W odpowiedzi usłyszał: ZIELONA GÓRA!!!! I jakoś nikt mnie nie przebił.

Dekoracje to 3 puchary: jeden za zwycięstwo w zawodach w Hajnówce, kolejny za triumf w całym cyklu Pucharu Polski oraz dodatkowy za klasyfikację drużynową. Wprawdzie było nas tylko 5 osób ale za to jakich i dlatego suma punktów zgromadzonych we wszystkich imprezach dała naszej drużynie Green Teamu Zielona Góra 4 miejsce w całym cyklu a organizatorzy przygotowali puchary dla 6 najlepszych ekip. Szkoda, że odpuściliśmy Potęgowo, bo mielibyśmy bez wątpienia 2 miejsce.

Wieczorem jeszcze potańcówka pod gołym niebem na betonowym parkiecie, nalewki lały się strumieniami i ja tam byłem i…

A rano powrót na zachód.

Podsumowując Puchar Polski:

Mielno 1 miejsce OPEN, 1 miejsce w kat. M40,

Konstancin Jeziorna 1 miejsce OPEN, 1 miejsce kat. M40,

Kolbuszowa 2 miejsce OPEN, 1 miejsce kat. M40,

Polanica Zdrój 1 miejsce OPEN, 1 miejsce kat. M40,

Osielsko (jednocześnie mistrzostwa Polski) 2 miejsce OPEN, 1 miejsce kat. M40,

– Potęgowo nie uczestniczyłem

– Hajnówka 1 miejsce OPEN, 1 miejsce kat. M40.

Cały Puchar Polski w nordic walkingu to świetni ludzie o czym wielokrotnie wspominałem w relacjach z poszczególnych zawodów. Wielkie podziękowania dla każdego z kim miałem przyjemność uścisnąć dłoń czy zamienić kilka słów a było takich chwil naprawdę dużo. Również ukłon dla organizatorów z nadzieją, że w przyszłości będzie jeszcze lepiej.

A sportowo, niesamowita konkurencja i sam nie wiem, który z dystansów był najtrudniejszy i najlepiej obsadzony. Może w kolejnych latach będzie trzeba sprawdzić jak wygląda walka na 5 lub 10 km. Temat 21 km mam już zaliczony i na pewno ten dystans w kolejnych 2 latach zostawiam innym zawodnikom. Szukając nowych wyzwań najpierw chyba przyjrzę się… 10 km.

Zapraszam do polubienia mojego profilu na FB oraz śledzenia mojego profilu runnerski.pl na Instagramie i endomondo (Marcin Rosak runnerski.pl).

Inne osoby czytały również:

Mistrzostwa Polski w nordic walkingu Barlinek.

2018-09-18 14:58:26
runnerski-pl

18

Mistrzostwa Polski w nordic walkingu Osielsko.

2018-09-05 11:08:10
runnerski-pl

18

Puchar Polski w nordic walkingu ZDOBYTY!!!

2018-08-19 17:35:32
runnerski-pl

18

III Puchar Polski w nordic walkingu Kolbuszowa.

2018-06-11 14:52:49
runnerski-pl

18

Debiut w Pucharze Polski.

2018-05-07 13:19:43
runnerski-pl

18