Wracam

No cóż wszystko ma swój początek i koniec. Mój przymusowy urlop od strony runnerski.pl dobiegł końca i… wracam. Ze świeżymi pomysłami, wyzwaniami i może nawet kilkoma nowymi czytelnikami choć nie zapominam o osobach, które dobrze mi życzą i były ze mną od dawna. Dziękuję Wam za zainteresowanie głównie za pośrednictwem mojego profilu na fb. Jeszcze kilka słów wyjaśnień.

Właściwie to nie tylko nie było mnie na stronie ale również trudno nazwać moją aktywność fizyczną czymś więcej niż totalnym roztrenowaniem. Od stycznia obijałem się bardzo regularnie ale do czerwca miałem jeszcze swoje studia na AWF-ie w Poznaniu więc nie wyglądało to najgorzej za to przez wakacje i znaczną część września jedynym ruchem był sporadycznie rower.

Mógłbym napisać dlaczego tak było ale nie ma to chyba większego znaczenia najważniejsze, że najgorsze już za mną. Zmiany moim w życiu nastąpiły na tyle istotne i trwałe, że warto przewartościować to co robiłem dotychczas i spojrzeć w przyszłość z innej perspektywy. Wyznaczyć nowe cele w tym także sportowe wyzwania.

Biegam 10 lat złamałem 40 minut na 10 km i 1:30 w półmaratonie jutro mam 40 urodziny. 🙂 Nie chce mi się znowu mierzyć się z tymi czasami. To trudna zabawa i dodatkowo coraz bardziej niebezpieczna dla moich stawów czy kręgosłupa. Natomiast nie zamierzam odpuścić sportu bo ten… mam we krwi.

Mój poziom sportowy po zaaplikowanej sobie przerwie wynosi… minus dwa więc wymyśliłem sobie co zrobić żeby wrócić w jednym kawałku zarówno fizycznie jak i psychicznie. Gdy poszedłem pobiegać raz podczas wakacji i na wolnym wybieganiu miałem problem utrzymać tempo poniżej 7 min na km. Trochę mnie to zdołowało niedawno robiłem kilometr w 5 minut a teraz… . No cóż tak działa moja wydolność i zanik mięśni odpowiedzialnych za bieganie.

Przypomniałem sobie o kijach bungy pump.

Tylko dla jasności!!! Nie jest to tekst sponsorowany ani nic z tego nie mam.

Kupiłem je normalnie w sklepie internetowym. Chcę tylko obiektywnie wspomnieć co to jest. Są dużo dłuższe niż normalne kije do nordic walkingu ale to jeszcze nic, one się uginają tak jakby miały amortyzator choć w rzeczywistości to gumy w środku. Jednorazowy nacisk przy wsparciu na kiju jest od 4 do 10 kg. Moje są 6 kg. Czyli pompując nim w dół pokonuję opór 6 kg.

Teraz przykład: robiąc 10 km i np. 10 000 kroków każda ręka musi 5 000 razy nacisnąć 6 kg. o ile nie będę oszukiwał. 😉 Powiem Wam jedno po godzinie moje mięśnie od pasa w górę ze szczególnym uwzględnieniem bicepsów, tricepsów ale i brzucha są napompowane przepływającą krwią jak uda czy łydki po dobrych podbiegach. I już po miesiącu widzę efekty zarówno formy jak i wizualne przez lustrem. Ale oszczędzę Wam zdjęć z tych obserwacji daleko mi do herosów z intsagrama. 😉

No i pozostaje jeszcze efekt wydolnościowy bez problemu robię na tych kijach trening w tzw. pierwszym zakresie (70-80% trmax) a nawet w drugim zakresie (80-90% trmax). Na facebooku pytano mnie czy to… roztrenowanie. Rzeczywiście zwykłe kije nordic walking są wprost genialne na roztrenowanie natomiast te są idealne na… trenowanie także biegaczy. W czasie ćwiczeń z nimi pracuje 90 % mięśni czyli mamy połączenie treningu wydolnościowego i siłowego na górne partie mięśniowe bardzo zaniedbywane przez biegaczy. Moim zdaniem najlepsze urządzenie z jakim miałem przyjemność. Natomiast wystarczy tych komplementów tak jak napisałem powyżej nic z tego nie mam!!!

No ale co dalej?

Na razie bawię się kijami bungy pump w niedzielę jadę na zawody w nordic walkingu. Tutaj będę już startował na normalnych kijach do nordic walkingu. Dzisiaj przyszły ze sklepu taki urodzinowy prezent. Mam dwa treningi na przestawienie się z bungy pumpów i nie mam zielonego pojęcia czy to możliwe, bo technika chodu w obu przypadkach jest nieco inna.

Chcę zobaczyć jak to wygląda. W perspektywie mógłbym przygotować się do mistrzostw Polski w tej dyscyplinie jeśli ktoś z Was chciałby się z tego śmiać to niech spróbuje chodzić w tempie 5:50 na km lub minimalnie wolniej spróbować przejść trasę maratonu, bo takie są również konkurencje dla najlepszych tylko radzę zarezerwować sobie na to blisko 5 godzin!!!

Pierwsze wrażenia mam takie: sport (bo bez wątpienia to sport są nawet mistrzostwa Europy czy świata) a więc… sport niszowy w sensie poziomu najlepszych zawodników, bo… jest ich po prostu mało. I masowy wśród emerytów i kobiet 😉 natomiast prawidłowa technika i osiągniecie wysokiego poziomu wcale nie jest łatwiejsze od biegania i wymaga niesamowitej koordynacji oraz kondycji. Jeszcze raz powtórzę się nie zarzucam biegania. Jadę na zawody zobaczę jak to smakuję i może mi się nie spodoba i na początek czyli w roku 2018 będę… mistrzem Polski. 😉

Poniżej przedstawiam Wam mój ostatni miesiąc treningowy. Zwróćcie uwagę na średnie tętno i średnie tempo oraz na postęp jaki przyniosły te 4 tygodnie. To najlepszy dowód na to jak efektywna to zabawa. Pomiędzy poziomem 8:02 na km a 6:52 na km jest przepaść.

Moim celem jest prędkość w okolicach 6 minut pozwalająca rywalizować z najlepszymi. Nie mam zielonego pojęcia czy jest to możliwe, bo teraz trudniej będzie urwać każdą sekundę ale spróbuję. W najgorszym razie wzmocnię swój korpus i kilka partii mięśniowych. I ostatnie zdanie: efekt spalania tłuszczu jest powalający na tych kijach. Na zwykłych jest oczywiście mniejszy i nie może być porównywany z bieganiem natomiast bungy pumpy to zupełnie inna zabawa.

Mój pierwszy zakres tętna 70-80% trmax to przedział 120-137 (moje tętno maksymalne to 171).

Zapraszam do polubienia mojego artykułu i profilu na fb

Inne osoby czytały również:

Historia pewnego wyprzedzania

2017-11-14 17:34:36
runnerski-pl

8

Aby biegać szybciej wiosną trzeba najpierw…

2017-11-08 18:47:12
runnerski-pl

8

W roli debiutanta.

2017-10-30 19:31:27
runnerski-pl

8

To chyba już starość co?

2017-06-29 19:40:37
runnerski-pl

8

Rekordy, życiówki i taka tam moja codzienność.

2017-06-20 20:21:52
runnerski-pl

8

Wyniki konkursu „Z biegiem marzeń”

2017-06-17 16:20:12
runnerski-pl

8

Mała zabawa biegowa (MZB).

2017-06-14 18:57:52
runnerski-pl

8

Konkurs – Z biegiem marzeń.

2017-06-11 19:56:33
runnerski-pl

8

  • Janusz Przytocki

    Super… Już nie mogę się doczekać nowych, ciekawych wpisów. A więc… Niech się dzieje, No i …. wszystkiego najsuperniejszego… 🙂

    • Jeden jestem Tobie winien szczególnie… musiałem wrócić 😉

      • Janusz Przytocki

        😉