V. Mów wszystkim, że biegasz.

Wprawdzie mijają czasy kiedy można swoim bieganiem jeszcze komuś zaimponować, bo niedługo łatwiej będzie znaleźć osobę biegającą niż niebiegającą ale składanie publicznych deklaracji w tym wymiarze ma niewątpliwie dużo zalet. Opowiadając o swoim bieganiu znajomym czy ludziom przypadkowo poznanym w pociągu, na uczelni czy w pracy z całą pewnością szybko trafisz na kogoś kto ma tak samo „nie po kolei” w głowie jak my. A wtedy jak rozpoczniecie dyskusję i wymianę poglądów niejedna impreza czy wieczór przy „izotoniku” może przerodzić się w dyskusję tak pasjonującą, że od razu rano założysz swoje ścigacze i popędzisz na trening aby sprawdzić nowe teorie i rady. V. Mów wszystkim, że biegasz.

Przerabiałem to już tyle razy, a dalej jestem w szoku. Gdy spotyka się dwóch prawników porozmawiają o prawie przez góra kilkanaście minut, gdy spotkają się chłopaki grający w piłkę wymienią się informacjami o swoich amatorskich rozgrywkach, obgadają ostatnią kolejkę Ligi Mistrzów i zmienią temat. A biegacze mogą cały czas o jednym i po chwili zmiany tematu zaczynają od nowa. Podobno gorsi są tylko triathloniści ale to w końcu w 1/3 też biegacze. W końcu jest do obgadania tyle treningowych niuansów, tyle zawodów o których warto wspomnieć a sprzęt niby nic trudnego ale supinacja, pronacja, pianki Eva czy Boosty. Nie daj Boże gdy spotkają się maratończycy o ścianach i żelach mogą całą noc. Dla niezainteresowanych to dramat ale dla kręgu wtajemniczonych…

Chyba opowiadałem Wam historię pewnej znajomości ale zrobię to ponownie.

Nasze żony znały się od dzieciństwa my poznaliśmy się na imprezie Sylwestrowej. Nie byłbym sobą gdybym nie napomknął przy stole, że biegam i On o dziwo wyraził zainteresowanie tym tematem. Popijaliśmy różne napoje a ja z coraz bardziej swobodnym językiem zanudzałem wszystkich moją „karierą” biegacza aż w końcu słuchał mnie tylko On. W pewnym momencie nawet oświadczył, że też zaczyna od jutra i tylko patrzeć jak przebiegnie maraton. Historia byłaby bez morału gdyby nie to, że zadzwonił rano chyba o 9.00 (po nocy Sylwestrowej) kiedy ja jeszcze smacznie spałem a po otworzeniu oczu i tak myślałem tylko o wodzie. On z zadowoleniem stwierdził: wróciłem z mojego treningu tak jak wczoraj uzgodniliśmy.

Wojtek biega do dzisiaj, ukończył maraton i posiada już w temacie biegania taką wiedzę, że często konfrontujemy ze sobą nie tylko nasze treningi ale również różne teorie na temat treningu a zaczęło się niewinnie. Nieraz uda nam się wspólnie pojechać na jakieś zawody a raz w roku organizujemy całonocne „sympozjum naukowe” połączone porannym treningiem po „izotonikach”.

Warto rozsiewać wokół swoją raczkującą lub u osób zaawansowanych codzienną pasję. Niewykluczone, że napotkasz partnera do wspólnych treningów czy natrafisz na grupę biegową, które powstają jak grzyby po deszczu.  Takie wspólne treningi szczególnie na początku zabawy w bieganie jest jak najbardziej wskazane. Od osób z większym doświadczeniem możecie się dużo nauczyć choć zawsze warto tu być bardzo krytycznym ponieważ to co działa u jednego może być wręcz szkodliwe u innej osoby. Jednak warto wymieniać się doświadczeniami to bardzo cenna lekcja na początek.

Jeśli miałbyś przestać pokonywać leśne ścieżki o poranku lub przemierzać chodniki po zmroku, wielu Twoich znajomych prędzej czy później zapyta Ciebie o postępy w Twoim hobby i może mając to z tyłu głowy w obawie przed kompromitacją, że nie dałeś rady nie zdecydujesz się na porzucenie biegania lub jeśli to zrobisz wrócisz do ponownych treningów aby nie okazało się, że się poddałeś tak łatwo.

Znowu dwa słowa dla biegających od dłuższego czasu. Wy zapewne doskonale wiecie o tym, że podczas najbardziej absurdalnych momentów dnia codziennego można napotkać bratnią duszę. Słyszałem o takich sytuacjach u ludzi, którzy byli na negocjacjach z kontrahentami czy na rozmowie o pracę, nawet policjant gdy zobaczy numer startowy za tylną szybą a sam lubi pohasać po lasach może spojrzeć innym okiem na Twoje wykroczenie… zapewniam.

Odsyłam do pozostałych elementów Dekalogu początkującego biegacza.

Inne osoby czytały również:
  • True. Dlatego właśnie zacząłem pisać bloga, nikt już nie mógł słuchać o moim bieganiu a ja wciąż miałem nieodpartą chęć, by to tym mówić. To całe bieganie, to dziwna przypadłość 🙂

    • runnerski.pl

      Dobrze wiedzieć, że inni mają tak samo, więc może jednak jesteśmy zdrowi psychicznie.

  • Ania Abakercja

    pewnie, że warto mówić głośno o swojej pasji. byle nie tylko o niej bez względu na przysypianie rozmówcy 😉

    • runnerski.pl

      Dzięki za to uzupełnienie, bo mi zawsze trudno znaleźć umiar muszę o tym pamiętać.