Trener personalny.

W tak zwanych „Stanach” trener personalny to podstawa. U nas po uwolnieniu zawodów każdy może nazywać się trenerem i to w dowolnej dyscyplinie tylko gdzie Ci wszyscy „samozwańcy” mają swoje najsłabsze ogniwo. Zacząłem chyba od końca to może inaczej.

We wrześniu napisałem tekst – Mój największy biegowy sukces: ja trener. Ostatni dopisek „ja trener” był lekkim żartem, bo gdzie mi do tego tytułu. W październiku opisywany w wyżej wymienionym wpisie Marcin swoją świeżą życiówkę 1:31:10 w półmaratonie zamienił na 1:26:06 a gdy poznaliśmy się blisko rok temu biegał ten dystans w 1:39 🙂 Do tego świetnie pobiegł Grzegorz. Dwie osoby z którymi współpracowałem w tym sezonie zrobiły niesamowity postęp i miałem w tym swój udział. U siebie też poprawiłem swoje rekordy pokonując magiczne progi 1:30 w półmaratonie i 40 minut na 10 km.

Grzesiek w ramach „doskonałych” relacji na linii zawodnik -„trener” 😉 przysłał mi kubek, koszulkę oraz pewien napój (niech to pozostanie naszą tajemnicą). Gadżety widać na powyższym zdjęciu i pomyślałem, że głupio nosić taką koszulkę i pić codziennie kawę z kubka o napisie nie odzwierciedlającym prawdy.

W swoim życiu skończyłem już dwa kierunki studiów do tego całkiem atrakcyjne więc raczej wyczerpałem statystyczną potrzebę nauki. Jednak chciałem zdobyć więcej wiedzy w temacie biegania. Nie chciałem mieć „papierka” tylko wiedzę. W założeniu widziałem to tak. Idę na studia, na zajęciach siadam w pierwszym rzędzie, słucham i zadaję pytanie. A gdy prowadzący chce wcześniej skończyć PROTESTUJĘ. Chcę wiedzy.

Pojawiły się pewne problemy. Cena – wiadomo rzecz niemiła ale do przejścia. Natomiast rozwaliło mój plan to, że aby iść na studia podyplomowe na AWF-ie trzeba być po… AWF-ie lub przynajmniej czymś podobnym. Prawo na Uniwersytecie raczej nie wchodziło w grę. Dlatego moja droga miała wyglądać tak: rok kursu trenerskiego potem obligatoryjne 2 lata przerwy (nie praktyki tylko przerwy). Tak to sobie wymyślili. I dalej… w końcu upragniony rok studiów. Czyli trenerem mógłbym być za 4 lata. Lekko mi się odechciało.

Dodatkowo zniechęciły mnie same kierunki trenerskie. Wydawało mi się, że najbliżej biegania jest lekkoatletyka ale tam wśród przedmiotów jest pchnięcie kulą, rzut oszczepem itd. a bieganie owszem występuje ale w śladowej formie i wtedy znalazłem…

TRENER PERSONALNY NA AWF-ie w POZNANIU.

Dalej nie spełniałem wymogu ukończenia podobnych studiów ale dowiedziałem się, że listem motywującym mogę skłonić osoby decyzyjne do potraktowania mojego przypadku indywidualnie. Okazałem się najwyraźniej przekonujący, bo wyrażono zgodę. Teraz najważniejsze. Na studia chciałem iść po wiedzę i tam zamierzam ją otrzymać w dużo lepszej formie niż na kierunku lekkoatletyka.

Na kierunku trener personalny tematy wydolnościowe (biegowe) to tylko 1/10 programu. Za to prawdziwą wiedzę mogę otrzymać w tematach, o których wiem bardzo mało: nowoczesne formy treningu, dieta, masaż itd w sumie prawie 30 przedmiotów !!!

O bieganiu trochę już wiem a przecież jesteś tak dobry jak Twoje najsłabsze ogniwo. I właśnie dlatego na studiach mam zamiar wzmocnić wiele moich najsłabszych ogniw.

Wszystko ruszyło z małym poślizgiem na początku grudnia ale wystartowało a ja jestem tam. Po pierwszych zajęciach jestem pod ogromnym wrażeniem tego z kim będę miał do czynienia w roli wykładowców. Są to osoby, które na co dzień współpracują z naszymi mistrzami do tego ciekawy program i to co mnie najbardziej ujęło: nie było tu starszych profesorów zachęcających przez pół wykładu do kupna swoich książek tylko energiczni doktorzy od których bije pasja i znawstwo tematu. Do tego traktowali nas bardzo poważnie a nie jak pamiętam z poprzednich lat mojej wyższej edukacji relacje profesor- student/osioł.

Idę po wiedzę. Nie wiem czy to czujecie w tym tekście ale dawno nie byłem tak „podjarany” dokonanym wyborem. Tylko chodzić nie mogę po ostatnich 6-cio godzinnych zajęciach na sali gimnastycznej (tak było 48 godzin po zajęciach) ale ogólnorozwojówka z pomocą Cross Fitu czy Trick Boardu nie jest już dla mnie słabym ogniwem. Wiem jak pobudzać mięśnie krótkie niezbędne u sportowca również amatora a ćwiczą je ostatnie wszystkie reprezentacje i jest to jedna z nowinek trenerskich.

W moim przypadku na razie jednak wiedza boli na szczęście zapał nie przygaśnie zbyt szybko.

Pozostaje jeszcze pytanie: PO CO? Nie chcę zmieniać zawodu ale chcę się rozwijać a PO CO? Żeby wszystko co robię od 10 lat dokądś zmierzało a PO CO? Na pewno nie dla mnie, bo ja już dużo szybciej biegać nie będę więc po co?

Bo to moja pasja a inaczej znudziłaby mi się. I ciekawe jest to gdzie będę za rok. 🙂

Inne osoby czytały również:

Biegowy trener personalny (wirtualny).

2016-12-12 19:23:51
runnerski-pl

18

Mój największy biegowy sukces: ja trener.

2016-09-06 06:29:28
runnerski-pl

18

Zostań swoim trenerem.

2016-05-25 08:19:59
runnerski-pl

18

Maraton Poznań w roli trenera.

2015-10-12 13:42:40
runnerski-pl

18

Rekordy, życiówki i taka tam moja codzienność.

2017-06-20 20:21:52
runnerski-pl

8

Wyniki konkursu „Z biegiem marzeń”

2017-06-17 16:20:12
runnerski-pl

8

Mała zabawa biegowa (MZB).

2017-06-14 18:57:52
runnerski-pl

8

Konkurs – Z biegiem marzeń.

2017-06-11 19:56:33
runnerski-pl

8

  • Uważam że to świetny pomysł jest. Nie pytaj PO CO? O to, jak znam życie, będą Cię pytać inni. 🙂 A po co, a na co, tobie chyba się nudzi itp. 🙂 Uodpornij się i działaj. Powodzenia!

  • Adam

    Nie bez przyczyny napisałem kiedyś, że to jeden z najlepszych merytorycznie blogów dot. biegania.
    A widzę, że będzie jeszcze lepszy. Powodzenia!!!

    • Fajnie by było gdyby… ktoś jeszcze oprócz Ciebie tak pomyślał. Dzięki.

  • Kurczę, a będziesz pisał o tym cyklicznie? 🙂 Bo tak coś czuję, że jak jest ciekawie na zajęciach, to będzie też jeszcze ciekawiej na blogu. Na studiach mieliśmy jednego wykładowcę, co wykładał zagranicą. Podał jedną główną różnicę. Tam uczyć może praktyk. A studenci go z nauczania rozliczają, tak jak piszesz – pierwszy rząd i ani minuty straconej.
    Sam bym taką wiedzę chciał połknąć brakuje mi, jako biegaczowi, solidnej wiedzy o fizjologii, o tym jak organizm funkcjonuje, dostosowuje się, adaptuje, reaguje (lub nie) na trening. Po co ja się o tych pantofelkach i mitochondriach endoplazmatycznych uczyłem, do dziś nie wiem.

    • Oczywiście chciałbym wspominać o „ciekawych kąskach”; wykładów raczej przepisywać nie będę ale rzeczywiście po każdy zjeździe planowałem napisać trochę na ten temat. Pierwsze zajęcia były nieco wprowadzające ale i tak trochę nazbierało się ciekawych rzeczy więc wkrótce pojawi się małe co nieco tylko muszę wymyślić nazwę na ten cykl chyba, że masz pomysł 😉

      • Niezłe wyzwanie, ale patrząc na układ Twojego menu u góry, ja bym wrzucił: Uczę (się), lub Doskonalę (się). Albo w menu „Trenuję” dodać zakładkę „W roli studenta” 🙂 Ale to kwestia wtórna, jak to mówią specjaliści: „liczy się kontent”, u Ciebie zawartość będzie jak zwykle świetna – gdzie wylądują drogowskazy nie jest aż tak istotne 😉

        • Dzięki Tobie wymyśliłem coś pośredniego, dzięki za pomoc i jeszcze bardziej za miłe słowo. Bywa, że tego potrzebuję dla zwiększenia motywacji. Wczoraj przeczytałem komentarze pod tym wpisem siadłem i napisałem 2 artykuły jeszcze je obrobię i w przyszłym tygodniu będzie ciekawie.

  • Pingback: Biegowy trener personalny (wirtualny). - Bieganie dla każdego()