Szybka piątka

Na dystansie 5 kilometrów biegłem w zawodach tylko raz w życiu. W dodatku było to jakieś 7-8 lat temu. Nie lubiłem nigdy „piątek” tłumacząc to sobie tym, że trzeba w nich biec na maksa, do tego nie ma na tam żadnej większej taktyki. Biegaczowi towarzyszy za to cały czas poziom zmęczenia daleki od strefy komfortu. Dystans ten zmusza do biegu mimo braku sił a mięśnie zalewane są niemal od startu kwasem mlekowym. Bleee. I w zasadzie jest to prawda. A jednak było ciekawie… .

Od 6 miesięcy właściwie nie biegam. Tak szczerze mówiąc to udaję, że biegam. 😉 W tym okresie przebiegłem całe 13 km!!! Rozłożone na kilka kilkusetmetrowych odcinków w poszczególne dni.

Dlaczego? Tajemnica. Tajny plan i eksperyment o czym w przyszłości napiszę. Pierwszym jego elementem musiał być test moich możliwości. Do tego idealna była właśnie „piątka” i zielonogórskie zawody „Czas na Sport”.

Oczywiście chodzę z moimi kijkami nordic walking a więc bazę mam chyba niezłą. Przynajmniej potwierdzałyby to moje rezultaty w Pucharze Polski NW oraz samopoczucie. Chyba nigdy nie czułem się tak mocny wydolnościowo i pewny siebie oraz… skromny. 😉

Na tym jednak kończą się dobre wiadomości biegowe, bo w czasie nordic walkingu owszem rodzi się wspaniała wytrzymałość ale mięśnie odpowiedzialne za bieganie nie są tam szczególnie aktywne.

Czyli bilans przed startem przedstawiał się następująco: super kondycja i właściwie zero przygotowania mięśniowego. Co to mogło oznaczać? Nie wiedziałem więc pobiegłem…

Dystans 5 km w temperatura ok. 25 C. do tego teren leśny choć w miarę równy i w większości podłoże dosyć twarde, w tym 800 metrów asfaltu.

Pierwsza była… porażka.

Same zawody dosyć kameralne, kilkadziesiąt osób na starcie. Wydawało mi się, że ruszyliśmy wolno zatem poleciałem za czołówką… Przez 500 metrów miałem tempo 3:38 a zakładałem 4:30-4:20. Tętno 157 a planowałem 150+. To oznaczało tylko jedno już po 1 km miałem dość. Po kilometrze autentycznie mnie odcinało!!!

Niemal od razu z 6-7 pozycji spadłem na 10-11. Wiedziałem, że mam tylko jeden rozsądny scenariusz, który przedłuży moje cierpienie ale dobiegnę… chyba. Muszę uspokoić tętno i broń Boże nie starać się utrzymać za wyprzedzającymi mnie zawodnikami, bo wtedy padnę na 2-3 km. Pozostawało tylko spokojnie walczyć z każdym metrem i swoją słabością o przeżycie.

Nic nie dołuje biegacza na zawodach jak to, że wyprzedzają Cię ludzie a Ty słabniesz z każdym krokiem.

Na 3 km odcinek 500 metrów pokonałem w tempie 4:48!!! Nawet jeśli trochę zaszalał GPS (choć nie sądzę) to było to 1 minutę wolniej niż na wstępie. Na początku był asfalt tu odcinek piaskowy ale mimo wszystko ja miałem już absolutnie dość. Wdrożyłem plan B pozwoliłem wtedy by tętno spadło m o 2-4 uderzenia i po chwili poczułem ostatki sił dzięki czemu następne metry były znowu szybsze.

Na mecie miałem totalny zgon. Przez 2-3 minuty nie miałem ochoty podejść po medal podtrzymując barierkę.

Drugi był… sukces.

Mój czas na linii mety mnie zadziwił 20:31. Chyba jest to nawet rekord życiowy gdyż poprzednio pamiętam wprawdzie 19 minut „z przodu” ale tam raczej na pewno brakowało trochę do 5 km. Oczywiście mając życiówkę na 10 km 39:59 powinienem biegać 5 km w ok. 19:15-19:30 ale wtedy to ja biegałem kilkadziesiąt km tygodniowo a teraz… 13 km… na pół roku.

Po biegu moje mięśnie były zmasakrowane. Bałem się, że za moment chwycą mnie skurczę. Jednak udało się rozchodzić ten stan i prawdziwe ich zmęczenie przyszło dopiero następnego dnia.

Wnioski:

Bieganie szczególnie to szybkie bez biegania na treningach jest wyzwaniem, może głupotą a może nawet ryzykowną zabawą. Co nie zmienia faktu, że gdyby był to asfalt i temperatura np. 15 C to 20 minut nie byłoby chyba wyzwaniem ponad moje możliwości. Pewnie nawet w tych warunkach bieg kolejnych kilometrów w tempie 4:10, 4:05, 4:03, 4:00, 3:5… dałby lepszy wynik.

Znowu cenna lekcja zarówno dla mnie jak i być może dla kogoś z Was.

Plany na przyszłość.

Spodobały mi się „piątki”. I mam zamiar pobiec jesienią jakąś naprawdę szybko i tym razem bezbłędnie. Wcześniej robiąc jednak jakiś trening biegowy ale najpierw muszę zakończyć sezon nordicowy co nastąpi podczas startu w mistrzostwach Polski w połowie sierpnia lub września.

A po drodze jeszcze mistrzostwa świata… .

Ps. W tych zawodach biegowych o dziwo stanąłem w kategorii wiekowej na 3 miejscu podium a do zwycięzcy miałem 25 sekund straty. Uwzględniając moje błędy… znowu uruchamia się w mojej głowie sportowa złość i znowu mnie to motywuję jak nic innego.

Zapraszam do polubienia mojego profilu na FB oraz śledzenia mojego Instagrama runnerski.pl

Inne osoby czytały również:

Mistrzostwa Europy w nordic walkingu Barlinek.

2018-09-20 17:45:43
runnerski-pl

8

Mistrzostwa Polski w nordic walkingu Barlinek.

2018-09-18 14:58:26
runnerski-pl

8

Z motyką na… Barlinek.

2018-09-13 14:44:26
runnerski-pl

8

Mistrzostwa Polski w nordic walkingu Osielsko.

2018-09-05 11:08:10
runnerski-pl

8

Puchar Polski w nordic walkingu ZDOBYTY!!!

2018-08-19 17:35:32
runnerski-pl

8

Długie wybieganie.

2018-07-13 12:48:56
runnerski-pl

8