Smaczny wpływ soku z buraka, wyniki mojego eksperymentu.

 

Zaczęło się od wpisu burakiem jestem i tyle dla osób nieczytających  tego tekstu odsyłam najpierw do jego lektury. W skrócie postanowiłem sprawdzić w drodze eksperymentu na żywym organizmie czyli na sobie wpływ buraka na moje bieganie.

„Zestawiając informacje (…) w temacie buraka z tymi pojawiającymi się w innych mediach o jego rzekomym istotnym wpływie na sportowców rozmarzyłem się widząc siebie w wieńcu laurowym na głowie lub chociaż widząc siebie poprawiającego buraczaną życiówkę. Naukowcy obiecują mi 2% poprawę wyników.

To byłoby naprawdę coś zamiast 1:31 w półmaratonie biegałbym po tej „kuracji” 1:29 z leciutkim hakiem wow! I wszystko tylko dzięki burakom? Postanowiłem zweryfikować w drodze eksperymentu wpływ buraków na moje bieganie przecież łatwiej pić sok niż ładować interwały czy dodatkowe kilometry.” Tak było w połowie września.

Pierwotnie mój raport miał powstać po 2 tygodniach ale jeden życzliwy Veganin (ten Bananowy 🙂 ) podpowiedział mi aby przedłużyć doświadczenie w celu pozyskania lepszych efektów. Dlatego zamiast po 2 tygodniach przedstawiam wyniki nieco później.

Sok z buraków wyciskałem w domu za pomocą sokowirówki. Podczas jednego procesu produkcyjnego 😉 robiłem 1 litr soku (3-4 kg buraków!), 500 ml na dzień sporządzenia i pozostałe 500 ml do lodówki w celu wypicia nazajutrz. I tak przez 6 dni potem 3-4 dni przerwy i znowu to samo w sumie piłem ten soczek 18 dni uwzględniając przerwy wychodzi prawie miesiąc. Dlaczego z przerwami? Po 5-6 dniach przy takiej dawce buraków przemówiły do mojego organizmu niezwykłe wartości przeczyszczające tego warzywa.

Właściwie jest to pierwszy plus soku z buraków, nie wstydząc się tego tematu warto wiedzieć, że dla osób mających problemy w tej kwestii jest to bardzo skuteczny środek regulujący ten problem, który powinien uzupełniać naszą dietę z racji dużej ilości błonnika. Ja na co dzień nie miewam zaparć ale po sześciu dniach musiałem zrobić sobie przerwę aby nie uzyskać efektu „jelitówki” ponieważ uznałem, że wprawdzie mogę jednocześnie dla przeciwwagi zjadać gorzką czekoladę ale to już przesada.

Na szczęście przy drugiej i trzeciej 6 dniowej kuracji było lepiej podobno organizm nieco przyzwyczaja się ale przejdźmy do „konkretnych konkretów” przecież mi chodziło o szybkość i wyniki czy było lepiej?

No cóż mógłbym sprzedać Wam jakiś kit i może nawet zrobiłbym wrażenie pisząc, że poprawiłem się np. 10 sekund na kilometrze ale chyba nie o to chodzi w prowadzeniu strony czy dzieleniu się swoim doświadczeniem dlatego napisze prawdę. Szczerze… jeśli było lepiej to ledwo zauważalnie lub niemal niezauważalnie. Nie potrafię powiedzieć uczciwie czy było szybciej ale EFEKTY BYŁY. To tylko pozornie sprzeczność.

Sok z buraków zacząłem pić wkrótce po maratonie we Wrocławiu, który kosztował mnie sporo sił tymczasem po kilku dniach jego spożywania moje mięśnie wróciły do sprawności sprzed biegu. Moje treningi nie były szybsze niż poprzednio ale były takie same jak przed maratonem tzn. 10-14 dni po maratonie śmigałem jak przed Wrocławiem, robiłem interwały czy siłę biegową.

Trzy tygodnie po maratonie pobiegłem bardzo szybko i bez większych problemów półmaraton w Lubsku gdzie na parkowej trasie uzyskałem czas jaki jeszcze 2 lata temu byłby niemal moim rekordem życiowym. Dwa treningi bezpośrednio po wypiciu soku były najszybszymi w tym sezonie ale pozostałe były… normalne.

Drugim zauważalnym efektem było wzmocnienie mojej odporności po maratonie zawsze mam problemy z tym aby nie zachorować lub choćby nie przeziębić się tym bardziej, że tu szybko wróciłem do treningów wcale nie łatwych aby po 6 tygodniach znowu wystartować w maratonie tym razem w Toruniu. Wieczorem kładłem się spać z zaczątkiem kataru, wypijałem sok a rano funkcjonowałem prawie bez śladu przeziębienia. Działał niczym podwójna dawka aspiryny a nie miał nic wspólnego z chemicznym farmaceutykiem.

Ciężko jednak zmierzyć wpływ soku na prędkość czy wytrzymałość, 1-2 % poprawa jaką mi obiecano to lepsze wyniki o zaledwie 3-5 sekund na kilometrze a tyle samo można zyskać lub stracić z powodu pogody, samopoczucia a już na pewno zmęczenia po ciężkim starcie czy treningu.

Naukowcy, których badania znalazłem twierdzom o jego pozytywnym wpływie jeśli spożywa się go np. 2,5 godziny przed startem (tak też robiłem, niektórzy piszą o 1-5 h). Treningi były dobre ale placebo mające być pomocne też działa u większości osób jeśli tylko wierzy się wystarczająco mocno w jego skuteczność.

Z drugiej strony według niektórych źródeł 24 h po zażyciu efekt znika więc np. podczas maratonu w Toruniu byłem „czysty” 72 godziny przed nim nie piłem soku ponieważ nie miałem go na miejscu a bałem się wypić nieświeży. Ponadto bałem się nawet najmniejszych jego właściwości przeczyszczających na trasie.

Najważniejsze jest jednak to, że wspomniani naukowcy obiecują najlepsze efekty u osób najmniej wytrenowanych oraz przy krótkich i bardzo intensywnych treningach lub dystansach. Czyli lepsze efekty będzie miała osoba biegająca 5 km w czasie 25-30 minut niż maratończyk biegający naprawdę szybko i łamiący 3 godziny. Nieskromnie muszę się ocenić, że w tej części sezonu byłem dosyć dobrze dysponowany rzekłbym nawet, że byłem w swojej szczytowej formie a do tego biegałem długie dystanse, półmaraton czy maraton.

Muszę jednak napisać i o tym, że robiąc interwały o długości 1 km oraz dwa razy siłę biegową miałem problem aby rozpędzić się do pożądanego tętna, bo mimo szybkiego biegu moje serce nie biło już szybciej. Tylko albo był to efekt soku albo zmęczenia maratonem.

PODSUMOWUJĄC po systematycznym piciu soku z buraków:

– nie udowodniłem wpływu na wyniki ale nie jest on wykluczony u osób mniej wytrenowanych (pojedyncze treningi były u mnie zastanawiająco dobre)

– zdecydowanie czułem się bardziej odporny i ominąłem przynajmniej dwa przeziębienia w czasie picia tego wynalazku,

– moje mięśnie dzięki właściwością odkwaszającym soku były zdecydowanie mniej zmęczone, w czasie picia soku niemal nie odczuwałem ich zmęczenia jakie towarzyszy mi np. w nocy lub następnego dnia po bardzo ciężkim treningu lub półmaratonie.

Wnioski. Zrobię to jeszcze raz np. w grudniu lub styczniu kiedy będę rozpoczynał nowy sezon będąc na niższym pułapie wydolnościowym. Natomiast aby uznać wiarygodność tego eksperymentu wybiorę się na pobranie krwi przed i po kuracji wtedy będę miał obiektywny miernik tego czy jest jakaś różnica.

W przyszłym sezonie wypiję dawkę 500 ml soku przed startem w półmaratonie w jakim będę szykował się do życiówki, ponieważ choćby miało mi to nic nie dać to efekt psychologiczny będzie u mnie zauważalny. Po ciężkim starcie w maratonie lub innych zawodach będę pić 2-3 dni sok z buraków, bo mięśnie absolutnie lepiej się regenerują. No i ogólnie to zdrowy napój choć nie jest to EPO… na szczęście.

Inne osoby czytały również:

Wyniki konkursu „Z biegiem marzeń”

2017-06-17 16:20:12
runnerski-pl

18

Rekordy, życiówki i taka tam moja codzienność.

2017-06-20 20:21:52
runnerski-pl

8

Mała zabawa biegowa (MZB).

2017-06-14 18:57:52
runnerski-pl

8

Konkurs – Z biegiem marzeń.

2017-06-11 19:56:33
runnerski-pl

8

Metoda Jeffa Gallowaya.

2017-06-09 14:33:15
runnerski-pl

8

Metoda Jeffa Gallowaya strategia biegu.

2017-06-09 12:42:03
runnerski-pl

8

Warto mieć zasady.

2017-06-06 15:21:37
runnerski-pl

8

  • Jelon

    Też stosuję soki z buraka już od dłuższego czasu. Może nie dają rewelacyjnego efektu, ale mimo wszystko działają pozytywnie. A badań na ten temat robi się coraz więcej…

    • runnerski

      Zatem pijmy na zdrowie… i lepsze wyniki.

  • Malgorzata Wrzesinska

    Hm … Myślę sobie – i ja przyjrzę się bliżej sokowi z buraków bliżej – choćby na sam efekt zwiększenia odporności i odkwaszenia mięśni.

  • Pingback: Dziennik Moje bieganie XI 2016 r. - Bieganie dla każdego()