Jak tam ślimaczku ile było kilometrów.

 

Mój dziesięcioletni syn drążył mi dziurę w brzuchu od kilku dni a ja zwodziłem go i wyznaczałem nowe terminy. Dzisiaj zobacz za ciepło, wieje za mocny wiatr, jutro nie mogę, bo mam interwały sam rozumiesz będzie dla Ciebie za szybko. Potem wizyta znajomych, w kolejnym dniu „nie”, bo młodszy brat będzie chciał iść z nami i w końcu sam miałem wyrzuty sumienia, że oszukuję go okrutnie a w końcu mam urlop.

Wczoraj zostaliśmy sami, ostatni trening zrobiłem w sobotę i wprawdzie miałem w planie 2 dni wolnego ale mały Bieg Spokojny jeszcze nikomu nie zaszkodził.

Pierwotnie obiecałem mu wspólną jazdę na rowerze ale ja i rower to wspomnienie przeszłości. Dlatego stanęło na tym co zwykle czyli ja biegnę on jedzie rowerem. Miało być krótko i spokojnie. Powiedzmy sobie szczerze z mojego syna taki rowerzysta jak ze mnie… ale to się zmieniło.

Do wczoraj zawsze było tak, że on co 5-10 minut robił przerwę na picie a ja w tym czasie biegałem tam i z powrotem musiałem tylko pozostawać w zasięgu jego wzroku. Potem zakopywał się w piasku i z płaczem oznajmiał, iż więcej ze mną nie jeździ.

Wczoraj na trasie pytam go zaraz po pierwszych 2 kilometrach może przerwa. On nic tylko kręci młynek swoimi pedałami niczym Christofer Froom na Tour de France. Początkowy dystans był po asfalcie więc zmieniłem plan ze spokojnego BS na TM czyli tempo maratońskie pomyślałem zmęczę nieco młodzieżowca będzie lepiej spał. Problem w tym, że to mi było ciężko, zaczęło kropić już miałem zarządzić odwrót ale syn stwierdził, że jeśli mi deszczyk nie przeszkadza to on da radę. Pobiegliśmy tzn. pobiegłem a on pedałował dalej i dalej bez żadnej przerwy w lesie nie narzekał na piaski pełen luz.

 

Ok pomyślałem ostatnio był „na zgrupowaniu” u dziadka i podobno jeździł tam całe 8 dni ale żeby taki charakter wyrobić w kilka dni gdzie się podział ten maruda. Po godzinie biegu w tempie TM miałem wykonany plan ale skoro młody nie pyta o drogę do domu to wymyśliłem sobie jeszcze 30 minut BS.

Tak na marginesie jest to bardzo ciekawy trening. Zacząć TM i po 45 minutach czy 1h przejść na Bieg Spokojny. Organizm przez pierwszą godzinę dostaje na tyle poważnego uszczerbku energetycznego, że końcowe 30 minut BS to bieg niczym po 2 godzinach spokojnego wybiegania. Pomysł zaczerpnąłem od Danielsa to sposób na mniejszy kilometraż i krótszy trening ale odpowiednio ciężki i wyczerpujący.

Pod koniec miałem dość. We wspomnianą sobotę zrobiłem wybieganie 97 minut i nie byłem wtedy tak zmęczony nawet w połowie jak dzisiaj już po godzinie. Syn nie zatrzymywał się więc ostatnie pół godziny tylko oglądał się na mnie z politowaniem w oczach.

W końcu powiedziałem mu żeby nie jechał tak szybko, bo przyspiesza. A on wyobraźcie sobie miał czelność odpowiedzieć, że to ja zwalniam on jedzie cały czas swoim tempem, bo ma licznik. Piekielna technologia nie pozwala oszukać własnego dziecka. Zwalniałem ale chciałem zachować twarz.

W końcu padłem pod domem obolały jak po porządnym półmaratonie. ON POWIEDZIAŁ: NO I JAK ŚLIMACZKU ILE BYŁO KILOMETRÓW. Wcześniej już na 11 km oświadczył mi, że dzisiaj machnie życiówkę. Skąd on w ogóle zna takie słowo. Do tej pory jego życiówka to około 10 km i to chyba po asfalcie dzisiaj ostatnie 5 km to leśne dukty. Było super do tego życiówka chłopaka i tylko ojciec potrzebował reanimacji lub chociaż dobrego masażysty.

 

 

Dobrze, że nie chciał wody na trasie sam wypiłem cały bidon 0,7 litra.

Młody na koniec oświadczył z politowaniem tata idź się wykąp, bo jesteś cały mokry a ja nawet koszulki nie mam mokrej. Dobry humor go nie opuszczał, bo dodał, że pójdzie chyba jeszcze poskakać na trampolinie. Ja nawet nie wdrapałbym się na nią za to on stwierdził, że zrobi sobie zdjęcie na rowerku młodszego brata, a ja żebym umieścił to na stronie to może ktoś uwierzy, że cały dystans przejechał właśnie na tym malutkim sprzęcie?

17,39 kilometra zaliczone w niezłym czasie 5:13 na km, w sumie wyszło nam 1h31’30” ale chyba odechciało mi się startu w maratonie to znowu będzie boleć… i drugie postanowienie muszę nauczyć jazdy na rowerze młodszego synka to przynajmniej będzie robił przystanki co 5-10 minut i nie zmęczy tak bardzo ojca. 😉

Inne osoby czytały również:

To chyba już starość co?

2017-06-29 19:40:37
runnerski-pl

8

Rekordy, życiówki i taka tam moja codzienność.

2017-06-20 20:21:52
runnerski-pl

8

Wyniki konkursu „Z biegiem marzeń”

2017-06-17 16:20:12
runnerski-pl

8

Mała zabawa biegowa (MZB).

2017-06-14 18:57:52
runnerski-pl

8

Konkurs – Z biegiem marzeń.

2017-06-11 19:56:33
runnerski-pl

8

Metoda Jeffa Gallowaya.

2017-06-09 14:33:15
runnerski-pl

8