Rekordowa dycha

Życiówka dwa dni po półmaratonie, brzmi wariacko…

Rzeczywiście taki numer nie może się udać, raczej sam tak przekonywałbym innych zawodników aczkolwiek, hmmm… ale gdybym wykorzystał całą moją wiedzę o regeneracji i dodatkowe kilka godzin, bo start we Wrocławiu miał być o 17.00 a półmaraton świdnicki był w godzinach rannych może…

I zaryzykowałem pobiegłem 10 km we Wrocławiu z jednym celem: myślą o rekordzie życiowym.

Super bieg, tzw. niepodległościowy, do tego nocny Wrocław, który cieszy się wielkim uznaniem każdego biegacza, który stanął na starcie nocnego półmaratonu wrocławskiego i zna klimat tego miasta po zmroku. Mojego miasta, bo studiowałem w nim, a teraz mogłem biec pod moim starym, szacownym uniwersytetem. Do tego ten sam organizator biegu, ten sam moim zdaniem wysoki standard i podobne emocje, co kiedyś, kiedy ustanawiałem tu ciągle aktualną życiówkę na 21 km 1:29:31.

Od 6 km byłem wyczerpany i cały czas analizowałem, że to się nie może udać. Oszukiwałem swój organizm wmawiając sobie jeszcze tylko kawałek i odpuszczam. Jeszcze kilka zakrętów i będę miał upragniony koniec sezonu. Biegłem dalej… Ostatnie dwa kilometry nawet nie zerkałem na zegarek, żeby nie tracić nadziei, już tylko ona pchała mnie na finisz usytuowany na wrocławskim rynku.

W końcu wpadłem na metę. Chciałem złamać 40:00 minut. Na zegarze widzę upływający czas 40:11, 40:12, 40:13… Czyli za wolno… Smutek i ogromne rozczarowanie, ale chwila przecież zegar pokazuje czas brutto a wprawdzie startowałem ustawiając się z przodu to jednak nie w pierwszej linii. Strach zerknąć na zegarek ten pokaże mi czas netto, no dobra spojrzę… 39:57 WOOOW udało się. Albo może nie, bo nie wiem czy włączyłem go w dobrym miejscu nie do końca wiedziałem gdzie była linia startu… Dalej niepewność to może przyjdzie sms z wynikiem.

Czekam, w końcu jest, telefon wibruje tylko czy sprawdzić. Przecież to mi może popsuć humor na resztę wieczoru imieninowego. No, ale w końcu i tak muszę to sprawdzić. Sprawdzam 39:54!!!!! Jest, jest, jest ZROBIŁEM TO… poleciała łza. Niewiarygodny pomysł, regeneracja i sam bieg.

Na mecie byłem… wyczerpany, przed metą… cierpiałem ale tak kształtuje się sportowy charakter… w nagrodę zająłem 106 miejsce na 2 631 osób czyli udało mi się wyprzedzić 96% zawodników, to mój najlepszy występ w życiu ale z czego się cieszyć 😉 skoro 105 osób było przede mną 🤪😏😂🤣😂 w tym 🏃🇰🇪🤪🇺🇦😵🇵🇱🏁

A z kronikarskiego obowiązku przypomnę… gdybyś chciała lub chciał trenować według moich metod, zapraszam do kontaktu… więcej znajdziesz tutaj.
Inne osoby czytały również:

Dycha po Żarach i kilka cennych wniosków.

2016-04-18 08:33:27
runnerski-pl

18

Lubuski Sportowiec Roku 2019

2019-12-02 14:09:23
runnerski-pl

8

Ostatni start w sezonie

2019-11-25 13:58:51
runnerski-pl

8

Półmaraton świdnicki

2019-11-15 15:39:09
runnerski-pl

8

Ostatnie 2 treningi

2019-11-05 14:43:16
runnerski-pl

8

Zrób sobie plan treningowy cz. III.

2019-11-05 06:43:44
runnerski-pl

8

Zrób sobie plan treningowy cz. II.

2019-11-03 12:35:52
runnerski-pl

8

Zrób sobie plan treningowy cz. I.

2019-11-02 14:45:59
runnerski-pl

8

Dodaj komentarz

8 − 5 =