Przetrwać lato.

Wszyscy biegacze znają zapewne niepodważalną prawdę mówiącą, że aby biegać szybko wiosną, poprawiać swoje rekordy czy może spełnić marzenia i wygrać wreszcie z sąsiadem z naprzeciwka na dowolnym dystansie trzeba uczciwie przepracować zimę.

Na poziomie typowo amatorskiego biegania, przykazanie o przepracowaniu zimy może polegać zaledwie na samym bieganiu (jakimkolwiek) w tym okresie. Ci dla których liczą się bardziej ambitne cele muszą nie tylko biegać w styczniu czy lutym ale jeszcze robić to z całkiem sporym zaangażowaniem i obciążeniem. Gdy potraktujemy ten okres inaczej czyli całkowicie relaksacyjnie nie biegając w nim wcale lub robiąc to niesystematycznie raz lub dwa razy w tygodniu ciężko będzie liczyć na udany maraton w kwietniu czy choćby półmaraton w maju.

Dlaczego piszę o zimie w środku lata? Z perspektywy czasu wiem, że najtrudniejszym okresem poza wspomnianą zimą dla biegaczy pozostają wakacje oraz inne najcieplejsze tygodnie roku. Zimą nie chce nam się biegać, bo wiadomo jest delikatnie mówiąc nieprzyjemnie. Do tego dochodzą krótkie dni, człowiek najchętniej naśladowałby niedźwiedzia gromadząc kolejne warstwy tłuszczu na jeszcze zimniejsze noce lub przynajmniej nie wychodził ze swojej gawry no chyba, że zabraknie miodu tzn. przyciśnie nas głód lub brak baterii do pilota.

Latem całkiem podobnie nie po to „tyraj misiu” przez cały rok, żeby potem jeszcze na urlopie czy w słoneczny weekend czerwcowo-lipcowo-sierpniowy nie poleżeć na leżaczku z zimnym piwkiem w ręku. Bieganie no cóż nie jest na liście priorytetów kojarzących się z pełnym odpoczynkiem, gdy kusi nic nie robienie i obrązawia naszą skórę słońce na piaskowej plaży.

Tymczasem według ludzi mądrzejszych od nas podobnie jak przepracowana zima jest gwarancja sukcesu wiosną tak samo tylko dobrze przepracowane wakacje lub lato są niezbędnym elementem do udanego sezonu jesiennego.

I teraz drobna uwaga, biegając intensywnie wiosną należałoby po niej zrobić odpoczynek nazywany roztrenowaniem po to aby na 3-4 miesiące przed startami jesiennymi zacząć jeszcze raz przygotowywać się do kolejnego szczytu formy we wrześniu czy październiku. Natomiast odpuszczając 2-4 tygodnie w lipcu czy sierpniu możemy szykować się na rekordy co najwyżej… w grudniu popołudniu. Myślę, że większość biegaczy trudno jest przekonać do roztrenowania w maju ponieważ boją się oni utraty ciężko wypracowanej formy. No cóż każdy ma swoje biegowe rozwiązania ale dlaczego Ci sami ambitni ludzie serwują sobie bez powodu i z marnym skutkiem podobną przerwę np. w czasie urlopu lipcowego czy sierpniowego.

Wiem nie chce się i to bardzo… ale może warto ruszyć d… raz, drugi i chociaż spróbować.

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że ogromna część z nas ma więcej przyjemności z samego biegania niż pogoni za rekordami. Inaczej mówiąc tzw. życiówki nie są najważniejsze i bardzo dobrze. Zawsze jestem pełen uznania dla osób biegających tylko dla przyjemności. Niemniej nie przerywajcie owej przyjemności podczas wakacji czy cieplejszych dni, bo taka „strategia” treningowa rodzi pewne zagrożenia.

Przez pierwszy tydzień pewnie nawet będziecie mieli wyrzuty sumienia, że może należałoby iść na trening. Potem pojawi się nagle tyle obowiązków, że naprawdę nie będzie na to czasu. Dalej będą wczasy, wspólne grille ze znajomymi i… z kilku dni zrobi się miesiąc… Może nawet jeszcze zerwiecie się na jakiś trening ale gdy zobaczycie jak wolno i ciężko Wam to idzie porzucicie jesienne plany startowe.

Oby wtedy na dodatek nie dopadła Was jeszcze jakaś kontuzja często dzieje się tak gdy ktoś ambitny zechce nadgonić stracony czas. I w ten oto sposób jesteście jedną nogą na drodze do porzucenia biegania na kilka miesięcy.

Bez względu na Wasz poziom, systematyczność to słowo ważne nie tylko w zimie. Podczas letnich wakacji czy w dowolnej porze roku jest kluczem do wyników ale również do bezpiecznego, świadomego biegania bez kontuzji i z coraz większą przyjemnością w kolejnych miesiącach czy latach.

Kąpiel w jeziorze czy morzu nabiera zupełnie innego wymiaru po przebiegnięciu 10 kilometrów kto nie próbował niech sprawdzi, szczególnie gdy podczas biegu jest bardzo gorąco. Grill nawet z pewną ilością chmielu smakuje o niebo lepiej po 12 kilometrach a coraz bardziej płaski brzuch jest efektem 14 kilometrowego wybiegania także w lipcu i sierpniu a nie tylko w chłodniejszym kwietniu, bo nic nie jest dane nam raz na zawsze.

Jest jeszcze druga strona medalu nie polecam trenowania na zapas np. codziennie przez pół lipca podczas urlopu tylko dlatego, że nareszcie mamy na to więcej czasu. Przy takim rozwiązaniu szczyt formy przyjdzie w sierpniu zamiast w oczekiwanym wrześniu czy październiku a o skutkach wzmożonej aktywności i ryzykiem z tym związanym dla naszych nóg chyba już pisać nie muszę.

Życzę wszystkim udanych biegowych wakacji.

Zabrzmiało jakbym sam jechał na takowe porzucając stronę runnerski.pl ale nic bardziej błędnego na razie to ja idę pobiegać – Październiku i Listopadzie !!! nadchodzę i może będę jeszcze szybszy. 😉

Pozostaje nam tylko jedno… przetrwać lato. 😉

Inne osoby czytały również:

Historia pewnego wyprzedzania

2017-11-14 17:34:36
runnerski-pl

8

Aby biegać szybciej wiosną trzeba najpierw…

2017-11-08 18:47:12
runnerski-pl

8

W roli debiutanta.

2017-10-30 19:31:27
runnerski-pl

8

Wracam

2017-10-24 17:37:49
runnerski-pl

8

To chyba już starość co?

2017-06-29 19:40:37
runnerski-pl

8

Rekordy, życiówki i taka tam moja codzienność.

2017-06-20 20:21:52
runnerski-pl

8

Wyniki konkursu „Z biegiem marzeń”

2017-06-17 16:20:12
runnerski-pl

8