Polowanie na czerwony październik.

lub raczej planowanie na biegowy październik.

Nie wiedzieć czemu tegoroczny sezon jesienny, do którego przygotowuję się od pewnego czasu skojarzył mi się z filmem „Polowanie na czerwony październik”. Wprawdzie nie mam zamiaru uciekać przed nikim przez morza i oceany jak dowódca radzieckiej łodzi podwodnej we wspomnianym filmie a i czerwonych porównań ciężko szukać (CHOĆ MAM koszulki we Wrocławiu są…czerwone tylko, że to maraton we wrześniu). Finał mojej pracy ma być w październiku problem w tym, że nie znam trasy, którą mam wyruszyć na swój „rejs”, właściwie to organizacyjnie leżę i… zastanawiam się co zrobić.

Chętnie posłucham Waszych podpowiedzi. Po udanym czerwcu Veni, vidi, vici czyli wielkie „gdyby”. teraz jesienią chciałem jeszcze raz pokusić się o rekord w półmaratonie ale ta otaczająca mnie presja na maraton (świadomie przesadzam) przecież wszyscy znajomi biegają te głupie maratony, poza tym jak tu o nich pisać wiarygodnie skoro ich unikam i tylko sporadycznie biegam, wypadałoby poczuć wiatr we włosach przez dłużej niż 3 godziny.

Pierwotnie plan był taki – Wrocław jako moje miasto studenckie kusił i chyba skusi mnie ponownie 13.09.2015 r. będzie tam rozgrywany maraton, planowałem nawet pobiec jeszcze jeden 11.10. w Poznaniu ale wtedy mógłbym zapomnieć o półmaratonie. Do tego bieganie dwóch maratonów w ciągu miesiąca wiązałoby się z tym, że albo jeden z nich pobiegłbym zdecydowanie wolno albo w drugim zaliczyłbym porażkę.

Wykonywałem w ostatnich tygodniach najsolidniejszy w życiu trening właśnie pod… maraton. Wprawdzie zgodnie ze swoim teoriami nie biegam 30 km wybiegań, nie robię też tygodniowo po 70-90 km ale jest ciężej niż zwykle choć jeszcze bardziej systematycznie i planowo. Jednocześnie widzę, że mój trening chyba przynosi rezultaty nawet w upale biegam stosunkowo szybko i sprawnie. Dostrzegłem szanse na spełnienie moich największych marzeń na dystansie 21 km czyli złamania 1:30’00’’.

Może zatem powinienem spokojnie przebiec maraton, trochę treningowo bez walki o czas a potem późną jesienią mam do wyboru dwa terminy: 18.10. Półmaraton Szamotuły (podobno dobra trasa na szybki bieg) lub 8.11 Półmaraton Kościan (kolega zrobił tam życiówkę 1:29’ – dobry znak) spełnić się jako biegacz amator. Tylko czy nawet po „treningowym” maratonie można potem jeszcze coś ugrać na 21 km.

Moje doświadczenie zaprzecza temu pomysłowi, rok temu pobiegłem w końcu sierpnia maraton Szlakiem wina i miodu (lekko górski i raczej w dużej części crossowy) potem miałem bić rekord na początku października w Legnicy właśnie na „połówce” i wtedy było zaledwie 1:37’39’’. Wiem gdzie wówczas popełniłem błędy niemal tydzień po maratonie wróciłem do jeszcze mocniejszego treningu nie uwzględniając tego że 42 km kosztowały mnie bardzo dużą ilość sił. Ponadto wystartowałem pomiędzy tymi imprezami jeszcze w zawodach na 10 km i półmaratonie zielonogórskim!!!. Byłem tak pewny swej formy, że racjonalne myślenie o przeciążeniu organizmu przyszło dopiero w połowie października… po sezonie.

Teraz po maratonie we Wrocławiu 13.09. mógłbym zrobić to inaczej, mam jeszcze jeden scenariusz, który zrodził się kierując się bardziej rozumem niż emocjami. Skoro w moim bieganiu dużym ograniczeniem lub sprzymierzeńcem okazuje się pogoda może dostosować się do pogody. Jeśli we Wrocławiu będzie chłodno (np. 15-18C) to pobiegłbym tam na maksimum (raz można zaszaleć) natomiast jeśli temperatura będzie powyżej 20C to albo bardzo luźny trening w granicach 3:30 – 3:45 (raczej chyba 3:45) lub nawet odpuszczenie sobie tego startu.

Zastanawiam się co miałoby mi dać w perspektywie dalszych startów jesienią przebiegniecie 42 km w czasie 3:40 opłacone wielkim wysiłkiem w skwarze słońca, chyba jedynie satysfakcję mniejszą niż oczekiwania i zamknięcie drogi do szybkiego półmaratonu w październiku.

Próbuję pisać co czuję, robię właśnie burzę w swoim mózgu i dalej nie wiem na co powinienem się zdecydować. Teraz w swoim chaotycznym wywodzie wpadłem na jeszcze inny pomysł. Co Ty Marcinie (czyli ja) doradziłbyś komuś kto zwróciłby się do Ciebie z takim dylematem. Odpowiedź mam od razu bez zastanowienia:

Skoro zależy Ci na półmaratonie i rekordzie na tym dystansie, lubisz je biegać, dają Ci one spełnienie itd. to nie żałuj treningu pod maraton tylko wykorzystaj go i zrób to o czym marzysz. Nawet bym się nie zastanawiał tylko tak właśnie doradził każdemu z Was ale u siebie to kombinuję.

Może ten maratonik tak spokojnie, tylko raz dla doświadczenia, dla pochwalenia się na stronie runnerski.pl, że też mogę i umiem, że dam rade szybko, może właśnie teraz zrobiłbym życiówkę w maratonie której nigdy już nie poprawię, wykorzystam więc formę i… spróbuję. Nawet buty kupiłem pod maraton choć pewnie na połowie tego dystansu również spiszą się dobrze.

Pozostaje jeszcze kwestia zaproszenia, w półmaratonie wystartowałem przypadkowo co opisywałem wcześniej Veni, vidi, vici czyli wielkie „gdyby”. Wygrałem tam konkurs firmy Brubeck teraz również jestem zaproszony do startu w związku z poprzednim startem jako część druga nagrody. Wtedy przyjęcie było super i nie wyobrażam sobie teraz zrezygnować z możliwości startu w tak wielkiej imprezie z pierwszej (no drugiej ) linii startowej zaraz za gwiazdami międzynarodowymi i naszymi polskimi do tego w bardzo fajnej drużynie.

Miałem biec ten maraton z przyjacielem tzn. mieliśmy biec osobno ale razem wybrać się na ten wyjazd i wzajemnie wspierać. Jego towarzystwo pomogło mi w czerwcu więc teraz scenariusz miał się powtórzyć ale jego kontuzja zmieniła plany i może tym bardziej powinienem odpuścić. Jego usilnie namawiam na przestawienie się na półmaratony widząc, że trening maratoński raczej mu szkodzi ale sam… jestem uparty jak osioł.

Wiem będziecie śmiali się z tego co za chwilę napiszę (ale taki jestem) chciałem tym maratonem zdobyć medal… do kompletu. Środkiem medalu jest krasnal za półmaraton teraz miała być do zdobycia „oprawa” za maraton taki jestem „pazerny na żelastwo” a gdybym odpuścił maraton tej jesieni mógłbym nawet skorzystać z dwóch szans na rekord tj. wspomniane Szamotuły a potem Kościan.

Naprawdę bardzo szczerzę proszę o radę od osób mogących ocenić to wszystko obiektywnie, bo ja podchodzę do tego emocjonalnie i nie mogę się zdecydować. Z drugiej strony brak decyzji jest złą decyzją, bo w tym tygodniu muszę zacząć realizować mikro cykl przygotowawczy pod maraton albo jechać dalej swoim torem przygotowując się pod inne starty.

A może należałoby zrobić coś jeszcze bardziej szalonego?

Inne osoby czytały również:

Szkolenie nordic walking…

2020-06-16 14:46:57
runnerski-pl

8

Trenuje raport #1 sezon 2020

2020-05-06 15:04:32
runnerski-pl

8

(Nie)Idealny plan treningowy

2020-04-17 14:28:13
runnerski-pl

8

Trenuję raport #4

2020-02-19 14:28:50
runnerski-pl

8

Trenuję raport #3

2020-01-30 19:26:43
runnerski-pl

8

Popełniliśmy wywiad…

2020-01-28 12:40:34
runnerski-pl

8

Trenuję raport #2

2020-01-12 19:38:13
runnerski-pl

8

Tempo maratońskie, WB2 cz. IV

2020-01-09 14:34:19
runnerski-pl

8

3 Comment

  1. Jeżeli kochasz połówki to nie patrz na to co mówią inni, nie patrz na modę na maratony i bij życiówkę w połówce. Jeżeli miałbyś jednak biec maraton, to mam dylemat. Z jednej strony zapraszam Cię do Wrocka. Będę tam peacemaker’em na 3h45, więc moglibyśmy sobie trochę pogadać na trasie ;-). Z drugiej strony, Wrocław ma ostatnio pecha do pogody i wszystko wskazuje, że w tym roku nie będzie inaczej. Więc lepiej biec Poznań, tam zawsze jest chłodniej. Pytanie jest tylko jedno: czy satysfakcjonuje Cie 3h45-3h40 w maratonie? Skoro połówki robisz 1h31 to spokojnie powinieneś startować na 3h10-3h15. Trudny wybór ;-(

  2. Agnieszka Wąsak says: Odpowiedz

    Według tego co piszesz start w półmaratonie da Ci okazję do pobicia życiówki, ten dystans sprawia Ci największą frajdę, masz możliwość przebiec go z dobrym wynikiem dwukrotnie jeszcze w tym sezonie. Z drugiej strony jest „oprawa krasnala” oraz wyimaginowana presja otoczenia żeby przebiec maraton bo tak trzeba, a który to bieg może pozbawić Cię sił na bicie rekordów na innych dystansach. No weźźź i sam popatrz jak to wygląda. Startuj w takich biegach, w jakich czujesz się najlepiej, a Twoje wpisy będę czytać choćbyś nawet ograniczył się do biegów na 5 km 🙂 Pozdrawiam

    1. runnerski.pl says: Odpowiedz

      Agnieszko bardzo dziękuję za dobre słowo i deklarację „czytelniczą” zaczynając tworzyć tę stronę nie wiedziałem jak to będzie działać i szczerze mówiąc cały czas zastanawiam się czy warto ale po pierwsze ja kocham bieganie, po drugie autentycznie chciałbym pomagać innym a po trzecie jeden taki wpis jak Twój i mam motywację na kolejny miesiąc, napisz może co miesiąc jeden komplement i „abonament będzie opłacony” 😉

      Na początku nikt nie komentował na tej stronie i muszę przyzwyczaić się aby tu zaglądać także w komentarze, dzięki że to ożywiliście. Co do maratonu jeszcze myślę i najbliżej mi wersji uzależniającej start od pogody.

      Cojabiegam.pl kurcze wersja z biegiem z Tobą w roli peace`a jest ekstra pomysłem choć jak pobiegnę na maksa (na 3:10) i przeszarżuję to przynajmniej ściągniesz mnie 2 km przed metą… i zaciągniesz na 42 km, miałbym motywację abyśmy się… nie spotkali na trasie potem oczywiście jak najbardziej. No i te 3:10-3:15 następny wpis będzie chyba właśnie o tym. DO zobaczenia

Dodaj komentarz

4 × three =