Otwarcie sezonu 2015 – epizod I – XIII Półmaraton Przytok

Pierwszy start w tym sezonie przypadł na 11 dzień kwietnia 2015 roku i otwarcie sezonu 2015 – epizod I – XIII Półmaraton Przytok (ciężko znaleźć to niekomercyjne miejsce na mapie dlatego pomagam – woj. lubuskie niedaleko Zielonej Góry). Najpierw fakty: na starcie stanęło ponad 300 biegaczy i biegaczek gdyby nie wprowadzony limit uczestników zapewne frekwencja byłaby wyższa.Ta impreza ma swój urok…

Kolejna tym razem XIII edycja półmaratonu zaskoczyła stałych uczestników pięknymi medalami tym bardziej, że plastiki z lat poprzednich były reliktem minionej epoki, w której zatrzymał się półmaraton Przytok jeszcze rok temu. Ale chyba sami uczestnicy wymusili zmiany założyli profil na FB https://www.facebook.com/groups/przytok2011/?fref=ts stworzyli powiązane z nim grupy biegowe więc i organizatorzy z lubuskiego TKKf-u stanęli na wysokości zadania.

Piękne okoliczności przyrody, na pozór przyjazna pogoda jak zawsze zaskakująca biegaczy na odsłoniętych odcinkach do tego atmosfera rodzinna, bo większość uczestników to starzy kumple więc czego chcieć więcej… no może dobrego wyniku na mecie.

Z nimi w tym roku bywało różnie, było nieco za ciepło a ludziom o gabarytach żagla przeszkadzał wiatr. Na profil trasy mogli narzekać tylko debiutanci tej imprezy, bo podbieg w Łazach rozpoczynający się w okolicach 15 km jest straszny tylko dla tych, którzy go nie znają lub nie biegali zimą i wczesną wiosną żadnych odcinków pod przysłowiową „górkę”

Ja również tam biegłem, zawody ukończyłem a po nich piwo i grochówkę od organizatorów spożyłem. Na dystansie 21,097 km mierzyłem się ze swoimi ograniczeniami i możliwościami po raz 18. Postanowiłem potraktować ten start treningowo ale ostro (wtedy jeszcze nie wiedziałem, że w domu czeka na mnie piątka dziesięciolatków, z którymi po posiłku przyjdzie mi budować szałas w lesie). Dlatego na szczęście przeplatałem swój bieg chodem w stylu Gallowayowym w proporcji 6:30 biegu i 30 sekund szybkiego chodu. Zaaplikowałem sobie 10 takich odcinków marszu na co straciłem 5 minut a że marsz to mniej więcej połowa mojej prędkości biegowej to ogólnie strata wyniosła około 2,5 minuty ale za to… od „góry” na 15 km biegłem coraz szybciej a na ostatnich kilometrach zwiększyłem prędkość odpowiednio do 4:40, 4:32, 4:29 i ostatni kilometr 4:13 więc straty były dużo mniejsze a siły na budowę szałasu pozostały do końca dnia.

49 miejsce na 233 mężczyzn (w kat. M-30 20 miejsce na 80 klasyfikowanych), którzy ukończyli bieg wypada lepiej niż osiągnięty wynik 1:38:57 ale powiedzmy sobie szczerze to nie jest trasa na życiówki. W latach minionych bywało gorzej zatem rekord trasy został mimo wszystko odhaczony:

2010 r. – 1:44:31;

2011 r. – 1:43:16;

2013 r. –  2:09:14 (tu pełniłem rolę zająca dla przyjaciela),

2014 r. – 1:40:37

…jest moc i satysfakcja.

Z kronikarskiego obowiązku i szacunku dla szybszych wspominam, iż zawody wygrał Karol Cząstka 1:18:06 przed Pawłem Komodą 1:20:34 i Przemysławem Prętkim 1:21:32 wśród pań najszybsza była Dorota Przybysz 1:33:12 przed Magdaleną Błażków 1:35:27 i Lucyną Poznańską 1:37:26.

Warto już za rok odwiedzić Przytok dla… odpoczynku przed biegami gdzie frekwencja sięga już kilku a tym roku zapewne i kilkunastu tysięcy uczestników.