Narodziny motywacji do walki.

 

Zwycięstwem nie musi być pierwsze miejsce, zwycięstwem nie musi być nawet rekord życiowy, zwycięstwem może być tylko stanie na własnych nogach…

Obejrzałem ostatnio film Rocky cz. I wiem, wiem stara bajka dla fanów boksu, ale boks mnie szczególnie nie kręci wprawdzie zawsze płakałem gdy Sylvester Stallone pokonywał kolejnych przeciwników ale jest coś jeszcze jedna scena, która od teraz jest dla mnie kultową sceną filmów związanych ze sportem. Nigdy na nią nie zwróciłem uwagi, rozgrywa się przed walką w której nikomu nie znany Rocky ma dostać szansę walki o mistrzostwo świata z Apollo Creedem gościem, który zawsze nokautuje swoich przeciwników.

Rocky przychodzi do swojej dziewczyny siada na brzegu łóżka, plecami do swojej wybranki i załamany rozpoczyna dialog wpatrując się w punkt daleko przed nim. Tak się narodziła motywacja do walki… AKCJA

 

Rocky: – Nie dam rady.

– Co.

– Nie pokonam Go.

– Apolla?

– Tak, byłem tam chodziłem po hali tylko się łudzę, nie dorównuje mu.

– Co teraz zrobimy?

– Nie wiem.

– Harowałeś jak wół.

– Co za różnica przedtem też byłem nikim.

– Nie mów tak.

– Kiedy to prawda jestem nikim ale to bez znaczenia. Nie ważne czy przegram tę walkę. Nie ważne czy rozwali mi gębę. Chcę tylko  p r z e t r w a ć  to jeszcze nikomu się nie udało, jeśli mnie się uda, jeśli po gongu będę stał o własnych siłach, pierwszy raz w życiu okaże się, że nie jestem tylko podrzędnym ulicznym zabijaką…

 

Co to ma wspólnego z bieganiem, proponuję przeczytaj ten dialog jeszcze raz z poniższą modyfikacją:

 

Ja lub Ty: – Nie dam rady.

– Co.

– Nie ukończę Go.

– Maratonu?

– Tak, byłem tam chodziłem wzdłuż trasy tylko się łudzę, nie dorównuje innym biegaczom.

– Co teraz zrobimy?

– Nie wiem.

– Harowałeś jak wół.

– Co za różnica przedtem też byłem zwykłym truchtaczem.

– Nie mów tak.

– Kiedy to prawda jestem słabym amatorem ale to bez znaczenia. Nie ważne czy będę miał kryzys, czy zderzę się ze ścianą. Nie ważne czy skurcze rozwalą moje nogi. Chcę tylko  p r z e t r w a ć  to jeszcze nigdy mi się to nie udało, jeśli mi się uda, jeśli krok przed metą będę stał o własnych siłach, pierwszy raz w życiu okaże się, że nie jestem tylko podrzędnym ulicznym amatorem…

 

Wprawdzie nie będzie to mój debiut w maratonie ale u wielu z nas chwile zwątpienia mogą pojawić się także  przed kolejnym startem lub nawet przed pierwszym startem na 10 km, życzę Wam wyzwalanie w sobie niebywałych pokładów motywacji i ambicji. Każdy z nas ma swoją walkę do stoczenia ważne aby zrobić krok, którym przekroczymy linię mety…

Inne osoby czytały również:

W sprawie motywacji, jaką może być życiówka.

2015-05-18 14:50:36
runnerski-pl

18

To chyba już starość co?

2017-06-29 19:40:37
runnerski-pl

8

Rekordy, życiówki i taka tam moja codzienność.

2017-06-20 20:21:52
runnerski-pl

8

Wyniki konkursu „Z biegiem marzeń”

2017-06-17 16:20:12
runnerski-pl

8

Mała zabawa biegowa (MZB).

2017-06-14 18:57:52
runnerski-pl

8

Konkurs – Z biegiem marzeń.

2017-06-11 19:56:33
runnerski-pl

8

Metoda Jeffa Gallowaya.

2017-06-09 14:33:15
runnerski-pl

8

  • Malgorzata Wrzesinska

    Bardzo ładnie napisałeś – tylko my możemy pokonywać nasze słabości i przeszkody – one są w naszych głowachbo jeśli je sobie wmówimy, to też je pokonamy 🙂 Pozdrawiam 🙂

    • runnerski.pl

      Podobno siła naszej psychiki jest niewyobrażalna szkoda, że tak ciężko z tego skorzystać choć może dzięki temu jest ciekawiej i nagrodzeni zostają tylko Ci, którzy próbują…