Moje treningi maj 2016 r.

Właściwie powyższy wykres w pełni oddaje to co udało mi się zrobić w maju. Było najciężej w tym roku i to zarówno pod względem przebiegniętych kilometrów jak i tempa w jakim tego dokonałem a więc coraz szybciej, skuteczniej i tylko… kwietnia żal. Wtedy przez chorobę uciekły 2-3 treningi i byłoby… niemal idealnie? Niekoniecznie są i inne przeciwności…

Znowu przesadziłem z treningami ale zapewne nie w tym sensie o jakim możecie myśleć. Planując szczyt formy na czerwiec radośnie i optymistycznie uznałem, że wytrzymam 30 tygodni treningu, bo tyle czasu mija od początku przygotowań czyli od połowy listopada 2015 r. do startu w czerwcu. To nie jest dobra strategia teraz skłaniam się ku tezie powszechnie obowiązującej, że 24 tygodnie to optymalny i absolutnie maksymalny czas. Potem trzeba odpocząć.

Wiedziałem o tym i pisałem wielokrotnie ale chciałem to sprawdzić na sobie. Rzeczywiście jest mi coraz trudniej i to zarówno fizycznie jak i psychicznie, chciałbym wreszcie móc… nie biegać. Nie mam jednak co narzekać trzeba dalej dokładać obciążenia, stąd przyrost kilometrów.Skoro już w to wdepnąłem muszę biegać w coraz szybszym tempie aby forma nawet jeśli już nie urośnie to jednocześnie nie spadała (jeszcze tylko 2 tygodnie).

W maju raz uczestniczyłem w zawodach przed kilkoma dniami był to półmaraton Solan w Nowej Soli.  Tutaj polityka startowa zadziałała zgodnie z planem. Wcześniej w marcu i kwietniu po dwa starty na krótszych dystansach teraz półmaraton jako sprawdzian na tyle mocny na ile pozwoliła pogoda tego dnia. W poprzednich latach biegałem więcej półmaratonów ale powodowały one duże zmęczenie i po nich nie mogłem wykonywać zaplanowanych treningów stąd zmiana strategii.

Porównując maj 2015 i 2016 widać ciekawą rzecz. Przyznam, że jakoś szczególnie tego nie planowałem. Chodzi o zdecydowanie „więcej godzin w treningu” w konsekwencji więcej kilometrów niż rok temu ale jednocześnie tu i tam odbyłem 16 treningów w ciągu miesiąca oznacza to, że biegałem więcej na poszczególnych treningach zachowując tyle samo treningów w tygodniu co z tego wyjdzie…

 

2015 rok – 16 treningów biegowych, dystans 199,54 km, czas treningów 16:36:13

2016 rok – 16 treningów biegowych, dystans 226,17 km, czas treningów 19:07:51

 

 

Oczywiście nie robiłem treningów dwa razy dziennie: 23 maj to osobno zarejestrowanie schłodzenie podobnie po zawodach 28 maja.

Ponarzekać mogę jeszcze na prawe kolano a konkretnie ścięgna pod nim ponieważ po mocniejszych treningach następnego dnia muszę je rozchodzić natomiast nie przeszkadza mi to jakoś istotnie w bieganiu. W okolicach 25 maja pojawił się ból kręgosłupa w odcinku lędźwiowym i to jest problem ale na razie z każdym dniem jest minimalnie lepiej więc może uda mi się to przezwyciężyć nie porzucając treningów. Natomiast jest to chyba ostatnie ostrzeżenie mojego organizmu, że najwyższy czas wziąć się za ćwiczenia siłowe na odcinku kręgosłupa.

Miesiąc temu napisałem „No i oczywiście nie biegam… za dużo. Najdłuższy ciągle pozostaje trening 90 minutowy a jednorazowy najdłuższy dystans w kwietniu to równo „tylko” 17 km. Patrzę z politowaniem na tych, którzy wierzą w swoje 30 kilometrowe wybiegania ale nikt nikomu nie zabrania kierować się ilością. ;)” No i stało się „nudziło mi się” 21 maja i zrobiłem 24 km w czasie 2:15 łamiąc swoje zasady ale było tak przyjemnie… nota bene może od tego mam problemy z kręgosłupem. Na szczęście moje 24 km to nie jest 30 km a 2:15 h to nie 3 h.

Na tym etapie szlifowania formy biegam dużo biegów progowych wierząc w to, że w nich jest klucz do szybkiego półmaratonu 18 czerwca (o biegach progowych pisałem dwukrotnie: Biegi progowe, tempówki, WB3, treningi wytrzymałościowe oraz interwały progowe, interwały tempowe, WB + tajemniczy bonus) 

 

 

Moje biegi progowe opieram na tętnie biegnąc każdy następny kilometr minimalnie szybciej np. 2 lub 3 uderzenia w wyniku czego otrzymuje bieg BS/TM/P czyli np. 10 minut Biegu Spokojnego potem 15-20 minut biegu w Tempie Maratońskim i dalej np. 30 minut biegu Progowego często taka strategia prowadzi do biegu BNP czyli biegu z narastającą prędkością sprawiając, że każdy następny kilometr biegnę minimalnie szybciej (wkrótce wrócę do tego rodzaju treningu).

 

 

Oczywiście biegam Gallowayem przeplatając bieg marszem stosując proporcje 4:30 biegu i 30 sekund marszu ale o czym warto pamiętać od początku treningu do jego końca. W poprzednich latach w tym miesiącu stosowałem proporcje 6:30 biegu i 30 sekund marszu ale teraz stwierdziłem, że nie chcę mi się tak męczyć 😉 stąd częstszy marsz.

Konsekwentnie stawiam na systematyczność. Tylko dwa razy biegałem dzień po dniu, raz zrobiłem sobie 2 dni przerwy a w pozostałych okresach biegałem z dniem przerwy.

Co do mojej formy… pozostaje optymistą.

 

Inne osoby czytały również:

Bez medalu ani rusz w 2016 r. również.

2016-12-28 19:12:43
runnerski-pl

18

Dziennik Moje bieganie XI 2016 r.

2016-11-01 11:09:17
runnerski-pl

18

Dziennik Moje bieganie X 2016 r.

2016-10-01 20:15:50
runnerski-pl

18

Dziennik „moje bieganie” IX 2016 r.

2016-09-01 15:04:33
runnerski-pl

18

Dziennik „moje bieganie” VIII 2016 r.

2016-08-01 21:47:03
runnerski-pl

18

Moje treningi kwiecień 2016 r.

2016-05-02 14:27:12
runnerski-pl

18