Moje małe rekordy.

Zebrałem w jednym miejscu moje małe rekordy. Biegałem różne dystanse ale najważniejsze w moim zestawieniu są 3 dystanse 10 km, 21 km, 42 km

Życiówki:

10 km40:34 – 28.03.2016 r. ZROBIŁEM TO !!!  aktualizacja 39:59 11.11.2016 r. (a 6 dni wcześniej 40:03 – 05.11.2016 r.) 

21 km1:31:02 – 20.06.2015 r. Tutaj też aktualizacja 1:29:31 – 18.06.2016 r.

42 km – 3:25:08 – 25.10.2015 r.

Biegam od ponad 9 lat i z roku na rok jest trudniej dodawać a właściwie odejmować od swoich życiówek kolejne minuty lub sekundy a jednak można. Poza tym nie będę ściemniał sezon 2016 jest dla mnie wyjątkowo udany. Dwukrotnie poprawiałem się na dystansie 10 km i raz na dystansie półmaratonu i były to znaczące różnice. Brakuje tylko… rekordu na królewskim dystansie maratonu a tu tak się składa, że mam zamiar wystartować 20 listopada tego roku. No i pobiegłem w Walencji tu znajdziecie relację.

I to wszystko moi drodzy trenując według własnego planu treningowego i co równie ważne stosując metodą marszobiegu, która podobno jest dobra tylko dla początkujących. 😉 Wszystkie moje treningi są przerywane marszem na początku sezonu biegam 4 minuty i 1 minutę maszeruję potem co miesiąc zmieniam proporcje o 10 sekund i obecnie doszedłem do 4:30 minut biegu i 30 sekund marszu.

Jeśli chodzi o zawody tylko maraton biegam marszobiegiem pozostałe dystanse biegam „tradycyjnie”. Na tegoroczny maraton szykuję strategię 6:30 na 30 sekund.

Nikogo nie namawiam do tego rodzaju treningu natomiast chcę pokazać, że mylą się pseudo eksperci, którzy nigdy nie stosowali tej metody a jedynie oceniają ją przez pryzmat tego co naczytali się na jej temat. Można biegać stosunkowo szybko i trenować na co dzień bez względu na poziom (pomijam zawodowców) używając marszobiegu. A co to jest ów marszobieg i jak go stosować oraz jakie są z tego korzyści szeroko opisałem m.in. we wpisie Maszerować czy nie Galołejować oto mogłoby być pytanie.

Mam nadzieję, że szybko wrócę tu jeszcze aby dokonać kolejnych aktualizacji swoich wyników choć tak naprawdę nie jest to najważniejsze 😉

Inne osoby czytały również:

Rekordy, życiówki i taka tam moja codzienność.

2017-06-20 20:21:52
runnerski-pl

18

Dziennik moje bieganie – Sezon 2017 luty.

2017-02-15 16:31:49
runnerski-pl

18

Dziennik Moje bieganie – SEZON 2017 – 1 faza

2016-12-23 13:55:54
runnerski-pl

18

Dziennik Moje bieganie XI 2016 r.

2016-11-01 11:09:17
runnerski-pl

18

Marathon Valencia to więcej niż moje marzenie.

2016-10-25 08:25:09
runnerski-pl

18

Dziennik Moje bieganie X 2016 r.

2016-10-01 20:15:50
runnerski-pl

18

Dziennik „moje bieganie” IX 2016 r.

2016-09-01 15:04:33
runnerski-pl

18

  • Pingback: Nie liczy się wynik. - Bieganie dla każdego()

  • Pingback: Dziennik Moje bieganie XI 2016 r. - Bieganie dla każdego()

  • Darek

    Niestety, z tego co napisałeś wynika, że do tej pory jeszcze nie przebiegłeś maratonu…

    • Drogi Darku przeczytaj jeszcze raz cały powyższy tekst, bo chyba coś Ci umknęło 😉 Maraton biegałem 5 razy choć nie jest to dla mnie dystans ważny i nigdy nie zależało mi na wyniku właśnie w tej rywalizacji.
      Natomiast w tekście pisałem, że nie poprawiłem rekordu w maratonie w tym roku natomiast jakąś tam żywcówkę mam 😉 http://runnerski.pl/maraton-torun-etiopskie-sniadanie-zmeczenie-krzyzakami-oraz-lzy-600-metrow-przed-meta-i-20-sekund-kary/

      • Darek

        Przeczytałem bardzo uważnie i właśnie dlatego napisałem ten komentarz, którego chyba nie zrozumiałeś. Do tej pory jeszcze nie PRZEBIEGŁEŚ maratonu.

        • Aaaa rozumiem i przepraszam, widać z natury przyjaźnie nastawiony do ludzi nie wychwyciłem złośliwości.
          Czyli, że maszerując Gallowayem nie przebiegłem. Tak nie przebiegłem i jest mi z tym bardzo dobrze. Ciekawe czy Ty każdy swój przebiegłeś np. nie maszerując przy wodopoju lub po ścianie na koniec, lub po przekroczeniu linii startu w tłumie uczestników ale wiem… to się nie liczy.