Moje końcowe odliczanie przed sobotnim startem i średnio 41,88 km tygodniowo.

Wiem, że nigdy nie byłem tak dobrze przygotowany jak obecnie. Wiem, że dam z siebie wszystko. Wiem, że mi się uda. A stworzyłem ten tekst po to aby potwierdzić przed samym sobą, że to co napisałem powyżej jest prawdą i na starcie będę nie tylko mocny fizycznie ale jeszcze mocniejszy psychicznie.

To będzie mój 24 półmaraton w życiu i 100-ne bieganie w tym cyklu treningowym (wyszło to przypadkowo).

Ostatnio prawie każdy pyta mnie czy aby nie nakręciłem się zbyt mocno?

Odpowiadam: czekam na ten dzień od 6 miesięcy nigdy na treningach przed zawodami nie byłem tak szybki jak teraz to niby jak mam nie być podekscytowany. Nawet gdyby miało mi się nie udać to muszę spróbować spełnić biegowe marzenie jakie mam od 9 lat mojej niesamowitej przygody z tym sportem. Chciałbym TYLKO złamać choćby raz barierę 1:30:00 w półmaratonie. Mam za sobą treningi w mroźnej zimie i śniegu, chłodną wiosną, czy późną porą dnia kiedy mogłem biegać dopiero po 21.00 i zawsze wtedy towarzyszyła mi tylko jedna myśl i motywacja NOCNY WROCŁAW w czerwcu… a tymczasem to już za kilka godzin.

Ważne szczegóły.

Najważniejsza jest dla mnie pogoda przegrywałem przez nią wiele razy, dlatego już pół roku wcześniej zaplanowałem datę tego startu licząc na to, że późna pora biegu godzina 22.00 zapewni dobre warunki. I rzeczywiście zapowiadają się wspaniałe warunki, temperatura powinna wynosić około 16-19C bez opadów i praktycznie bez wiatru. Dla mnie to dobre wiadomości choć nie idealnie no chyba, że meteorolodzy się pomylą.

Szczegóły potrafią rozwalić nawet najlepiej przygotowanego zawodnika dlatego starałem się zadbać o jak najwięcej rzeczy: biegałem ostatnio dużo po godz. 20.00 aby przygotować organizm do wysiłku późnym wieczorem. Prawie wszystkie treningi były po asfalcie aby ta nawierzchnie mnie nie zaskoczyła, zmieniłem na ostatnich 3 treningach buty na startowe aby przyzwyczaić nogi do minimalnie innego poruszania się. Staram się spać jak najdłużej. Biorę witaminy, zwracam uwagę na to co jem. Mimo, że nie jestem miłośnikiem alkoholu nawet przy okazji meczów Polaków na Euro zrezygnowałem z piwa i chipsów. Nie objadam się ponieważ ładowanie węglowodanów wprawdzie działa ale na dystansie maratonu a podczas biegu, który ma trwać około 90 minut lepsze będzie standardowe odżywianie niż dodatkowe dwa kilogramy, za to nawadniam się już 2-3 dni przed startem.

Trening.

Z pewnością za szybko jest robić podsumowania jeszcze przed biegiem ale spróbuję. Wykonałem większość założonych treningów. Wprawdzie zmieniłem trochę w porównaniu z planem jaki zakładałem przed sezonem ale to chyba tylko działanie in plus bowiem starałem się reagować na potrzeby. I dlatego np. po biegach na 10 km (marzec, kwiecień) czując, że mam problem z utrzymaniem założonych prędkości duży nacisk położyłem na tempo progowe mające zapobiec tym brakom.

Zestawiłem tegoroczny cykl przygotowań z analogicznym okresem ubiegłego roku. Przygotowanie do biegu we Wrocławiu trwało dokładnie 30 tygodni (33,3 tygodni w roku 2015 r.) podczas tego okresu przebiegłem 1256,5 km (1 326,88 km – 2015 r.) na 99 treningach (113 tr. – 2015 r.) co daję tygodniowo 41,88 km (39,84 km – 2015 r.) na 3,3 treningach w tygodniu (3,42 -2015 r.). Mniej więcej schematem były 3 treningi w tygodniu a co 3 tydzień 4 razy w tygodniu. Nie biegałem dużego kilometrażu tygodniowo ale każdy z treningów był dosyć trudny, średnio na jednym treningu przebiegałem 12,69 km (11,74 km – 2015 r.).

W tym sezonie cykl treningowy był krótszy (o 3 tygodnie), biegałem minimalnie mniej razy w tygodniu ale za to średnio na treningu biegałem kilometr więcej. Oba okresy przygotowawcze były bardzo podobne poza jakością treningów teraz wszystko było jeszcze bardziej uporządkowane. Teoretycznie wynik powinien być identyczny jak przed rokiem czyli 1:31:02 a praktycznie… .

W ostatnich dniach przed startem liczy się już tylko tapering czyli wyostrzenie przed zawodami lub inaczej szlifowanie formy. Poruszałem już kiedyś ten temat we wpisie Przepis na udany start w zawodach. Do tej pory zawsze miałem nieco inny model przygotowawczy ale zdecydowałem się zaufać strategii jaką przetestowałem w maju tego roku przed półmaratonem w Nowej Soli. Do tej pory startując w sobotę miałem ostry trening we wtorek i potem bardzo luźny w czwartek. Teraz ufając Joe Frielowi zdecydowałem nie zmniejszać intensywności treningów tylko czas ich trwania (dystans).

 

 

W sobotę zrobiłem intensywne 14 km potem odpoczywałem 2 dni i w poniedziałek przebiegłem w identyczny sposób 11 km a w czwartek tylko 8 km znów w identycznych proporcjach jak na poprzednich treningach. Schemat tych treningów polegał na początkowym biegu w tempie I zakresu (bieg spokojny), następnie II zakres (tempo maratońskie) i dalej tempo progowe.

 

Oczywiście od początku każdego treningu stosuję marszobieg: 4:30 minut biegu a potem 30 sekund marszu.

Oczywiście od początku każdego treningu stosuję marszobieg: 4:30 minut biegu a potem 30 sekund marszu.

Psychika.

Nigdy nie czułem się tak pewny siebie wprawdzie to uczucie bardzo ryzykowne, bo zbytnia pewność siebie może być złudna ale ja znam swoja wartość. Porównując ostatnie treningi z najlepszymi w życiu nigdy nie było tak dobrze. Dlatego głowa będzie moim sojusznikiem a nie przeciwnikiem.

„Trenowałem bardzo ciężko, zrobiłem wszystko, co mogłem, żeby się jak najlepiej przygotować. Teraz muszę wyjść po swoje. Podchodzę do tego z czystym sumieniem” takie słowa Dariusza Michalczewskiego znalazłem w książce „ Rzeźnik – historia kultowego biegu” A. Dąbrowskiej, P. Skrzypczaka – str. 24.

Nie zastanawiam się czy poprawię życiówkę (obecnie 1:31:02), nie myślę o tym czy złamię 1:30:00 ja ewentualnie zastanawiam się co zrobić aby nie popełnić błędu i pobiec po swoje.

Strategia.

Ostatnio zastanawiałem się czy podczas samego biegu nie skorzystać z pomocy peacemakera, który w założeniu biegnie na określony czas np. 1:30 natomiast aby zawierzyć własnym siłom przekonał mnie Janusz cojabiegam.pl, który prowadził kilka razy różne grupy pełniąc role „zająca” jak biegnąc w takiej grupie. Zapytałem Janusza prosto z mostu: biec z peacemakerem na 1:30 czy swoim tempem, z peacem nigdy nie biegłem.Odpowiedział mi natychmiastowo:

„może to brzmi dziwnie, ale u mnie tak zawsze było, że jak ja biegłem za zającem to nigdy nie robiłem założonego wyniku;-). Najlepiej wyznacz obie swoja własną taktykę i jej się trzymaj. Bieganie z PM ma swoje zalety, ale ma też wady: zazwyczaj za zającem jest spory tłok, ciężej dostać się do wodopoju, zakręty bierzesz niekoniecznie optymalnie, tylko tak jak pozwala grupa, na zbiegach i podbiegach biegniesz tak jak pozwala grupa itd… Moim zdaniem powinieneś opracować własną taktykę i jej się trzymać. Jedno co najważniejsze: nie możesz się zbytnio zajarać i na pierwszych kilometrach bardzo uważać by nie spalić biegu, nie pobiec za szybko… tyle”

Mam zamiar posłuchać rady bardziej doświadczonego kolegi, jeszcze raz dzięki Janusz.

Trzymajcie kciuki, będę walczył i biegnę po swoje.

Inne osoby czytały również:

Co robić przed startem?

2016-09-26 20:51:37
runnerski-pl

18

Biegałem średnio 3,26 razy w tygodniu ale…

2015-10-30 13:11:47
runnerski-pl

18

Rekordy, życiówki i taka tam moja codzienność.

2017-06-20 20:21:52
runnerski-pl

8

Wyniki konkursu „Z biegiem marzeń”

2017-06-17 16:20:12
runnerski-pl

8

Mała zabawa biegowa (MZB).

2017-06-14 18:57:52
runnerski-pl

8

Konkurs – Z biegiem marzeń.

2017-06-11 19:56:33
runnerski-pl

8

Metoda Jeffa Gallowaya.

2017-06-09 14:33:15
runnerski-pl

8

Metoda Jeffa Gallowaya strategia biegu.

2017-06-09 12:42:03
runnerski-pl

8