Mistrzowska taktyka słabego biegacza.

Obiektywnie to taki ze mnie biegacz jak… ale to nieważne. Czy biegając 10 km w czasie 40 minut… no może minimalnie szybciej (taką mam nadzieję tej jesieni) można stanąć w dzisiejszych czasach na podium i to nie w kategorii wiekowej tylko OPEN? Jeszcze wczoraj rano odpowiedziałbym, że „nie” ale teraz nieskromnie powiem, że to podium to była mistrzowska taktyka. Jestem zatem nieskromny i może nawet zarozumiały ale oceńcie sami.

Na wstępie pewne wyjaśnienie. Biegi w Lubsku były organizowane już po raz 9. Jednak limit 100 zawodników i praktycznie żadna reklama sprawia, że nie ma tu rekordów frekwencji. Dodatkowo mimo nazwy imprezy „Maraton Lubsko” biega się tu na jednym z 3 dystansów: maratonie, półmaratonie lub 10,6 km. No i jest jeszcze nordic walking. Razem na starcie miało stanąć 118 osób. Tak więc średnio po 30 osób na każdym dystansie.

Rok temu biegłem tu półmaraton i byłem 5. w tym roku ponieważ nastawiam się jesienią na dychy wybrałem dystans najkrótszy.

Przygotowywałem się blisko miesiąc specjalnie do tej imprezy. Tutejsza trasa to głównie ścieżki parkowe, kostka brukowa i polna droga więc tłukłem kilometry po żwirze i myślałem nie o czasie ale o miejscu. Cel był jeden PODIUM, raz jedyny w życiu skorzystać i wejść choćby na najniższy stopień.

Przygotowania fizyczne to jedno ale odrobiłem też inną lekcję. Sprawdziłem zwycięzcę z ubiegłorocznej edycji, biegał koło 40 minut na 10 km uwzględniając różnicę podłoża. Jednak zauważyłem go również podczas wrześniowego biegu Bachusa, na którym biegłem 10 km w Zielonej Górze tam był 1,5 minuty lepszy ode mnie ale dla mnie był to ostry sprawdzian. Zatem był cień szansy.

To nie koniec przygotowań zauważyłem, że ów kolega pobiegł w Zielonej Górze każde z czterech 2,5 km okrążeń odpowiednio w czasie 9, 10, 11 i 11 minut. Zapamiętałem tę cenną informację. Ja biegam inną taktyką czyli drugą część dystansu szybciej niż pierwszą.

Na linii startu miałem zaplanowaną taktykę: pobiegnę za nim, przecież to ubiegłoroczny triumfator może wystarczy do podium. Bałem się tylko jego szarpnięcia na pierwszych kilometrach. I rzeczywiście tak było, wystartowałem na czele grupy obok maratończyków i półmaratończyków. Odróżniały nas tylko kolory numerów startowych.

Po kilometrze byłem trzeci wśród żółtych czyli dziesieciokilometrowców. Dwóch konkurentów wyrwało do przodu a ja stwierdziłem, że moja taktyka musi przejść szybką korektę, bo już oglądałem plecy biegnącego 50 metrów przede mną ubiegłorocznego zwycięzcy. Tyle planów i koniec marzeń pomyślałem gdy chwilę potem spadłem na 4 pozycję.

Tu jednak postanowiłem walczyć, nie mogę puścić do przodu 3 miejsca, bo skończę na 5. albo dalej. Siadłem koledze na plecach i biegliśmy tak do 5 km. Już na 4 km  miałem dość ale postanowiłem, że nie poddam się biegnę ile mogę tym tempem. Najwyżej padnę na 7-8 km trudno.

Po 5 km był nawrót a zaraz za nim punkt z wodą przed samym nawrotem wyprzedziłem trzeciego aby przed nim wziąć kubek z wodą. Założyłem, że gdyby on nie pił mogę stracić tu parę metrów. Poza tym pomyślałem dam honorowo zmianę może on pobiegnie za mną to trochę poszarpię tempo. Zawodnicy na miejscu pierwszym i drugim byli już grubo ponad 100 metrów przed nami.

Wyprzedzony zawodnik wypił wodę zanim ja podniosłem kubek do ust i już był z powrotem na 3 miejscu. Pomyślałem wracamy do strategii biegu gęsiego i jadę za nim. Momentami szarpał ale chyba nie robił tego specjalnie raczej słabł. Taką miałem nadzieję, bo wprawdzie to ja sapałem jak parowóz ale to on był coraz bardziej czerwony na karku. Tylko ten element mogłem obserwować zza jego pleców. Na 6-7 km zauważyłem, że zbliżamy się do miejsca miejsca 2. A właściwie różnica stopniała do 80 metrów i z każdą minutą topniała bardzo powoli po kilka metrów.

Znowu szybka analiza przeskoczyć do dwójki czy biec jako czwarty. W końcu zdrowy rozsądek pokonał ambicje. Niech trójka zrobi za mnie całą robotę i dociągnie nas do drugiego miejsca. Na 2,5 km przed metą byliśmy 5-10 metrów za dwójką ale przewaga nie topniała, co robić siły miałem ale raczej tylko teoretycznie. Trójka widocznie się męczył ale dwójka sprawiał wrażenie wypoczętego zająca. Ja dyszałem i analizowałem.

1,5 km do mety w końcu przeskoczyłem za plecy dwójki był to ubiegłoroczny zwycięzca. Zawodnik, który prowadził mnie na 3 miejscu nie odpuścił i wytrzymał moje przyspieszenie.

Sytuacja wyglądała tak miejsca pierwszego nawet nie widzieliśmy przed sobą a nas jest tu trzech do dwóch miejsc na podium, kiedy i kto zaatakuje. 700 metrów do mety… nie będę czekał na finisz ale czy już? Nie mam mocy w nogach.

Zrównałem się z dwójką i przez dwieście metrów idziemy łeb w łeb, niesamowity bieg jeden z nas napędza drugiego, kto przyciśnie kto odpuści. Odpuścił czwarty zostając 5 metrów za nami ale to już coś czyli nic nie zmieniamy tylko kontynuacja.

Przed nami zakręt w prawo byłem na wewnętrznej zaplanowałem to wcześniej po zakręcie zostanie jeszcze 300 metrów nie dać się teraz wyprzedzić niech kolega biegnie po zewnętrznej. Nie wiem czy on nie chciał tak biec czy osłabł ale po wyjściu z zakrętu byłem przed nim o 2, 3 kroki i teraz nadszedł czas na ostatnie pokłady sił. Muszę pokazać, że mam ich sporo mimo, że nie mam już nic. 5 metrów przewagi ostatni zakręt oglądam się, bo już nie mogę biec 10 metrów przewagi. O nie teraz to ja już tego nie odpuszczę, praca rąk i do przodu przed samą linią mety chyba zwolniłem i…. 2 miejsce.

Do zwycięzcy straciłem 41 sekund nad kolegą z miejsca trzeciego miałem 3 sekundy przewagi a nad miejscem czwartym 4 sekundy!!!

Możecie się śmiać słaba frekwencja co to za zawody ale takich emocji to ja w życiu nie przeżyłem a taktyka chyba okazała się… mistrzowska. No i gadżety medal, puchar, torba turystyczna oraz kubek termiczny są moje.

Bieg w tempie 4:10 na km po twardym piasku chyba pozwala marzyć o wyniku 40 minut na asfalcie za 5 tygodni. Mimo, że tej nocy bawiłem się na czterdziestce kolegi i nie zachowywałem się tam jak sportowiec. 😉

Bazik wszystkiego najlepszego.

A tu mam kilka zdjęć.

Inne osoby czytały również:

DEKALOG początkującego biegacza.

2017-04-11 07:58:37
runnerski-pl

18

Dieta biegacza amatora.

2017-01-23 15:07:58
runnerski-pl

18

Testy wydolnościowe biegacza amatora.

2017-01-02 16:43:53
runnerski-pl

18

Ambicja biegacza.

2016-09-15 07:56:28
runnerski-pl

18

Test biegacza.

2016-08-31 20:55:56
runnerski-pl

18

Zasady BHP biegacza.

2016-01-25 14:42:33
runnerski-pl

18

Poranek biegacza.

2016-01-06 13:46:16
runnerski-pl

18