Mistrzostwa Polski w nordic walkingu Osielsko.

Wreszcie miało się okazać kto jest w jakiej formie. Przed sezonem ostrzyłem sobie zęby właśnie na te zawody. W tak zwanym między czasie pojawiły się Mistrzostwa Świata gdzie udało się odnieść życiowy sukces ale i tak czekałem na Mistrzostwa Polski w Osielsku.

Nie ukrywam, że znamy się z konkurencją dosyć dobrze i oceniając listę startową miałem od razu kilka refleksji. Chłopaki z którymi rywalizuję w Pucharze Polski są w moim zasięgu i ich pilnuję z respektem ale się ich nie boję. Krzysztof S. mój wielki rywal m. in. z Polanicy, z którym wygrałem tam dosyć szczęśliwie to zawodnik, z którym mogę mieć problem jeśli on nie zrobi ponownie błędu za szybko rozpoczynając wyścig. No i jest jeszcze Marcin M. ten pokonał mnie na Pucharze Polski w Kolbuszowej o blisko 5 minut. Chłopak jest poza moim zasięgiem. Biega półmaratony 10 minut szybciej ode mnie zatem chyba nie mam z nim szans. Ale powalczę.

Początek czyli pierwsze 5 km miałem spokojne maszerując zgodnie z planem na 3, 4 pozycji. Bez zaskoczenia do przodu wyrwał Marcin nieco za nim Krzysztof. Ja szybko ułożyłem sobie plan na pierwszą cześć dystansu: idę w grupie trzech, czterech osób za liderami i przyspieszam z każdym kilometrem o ile nie będzie mi w tym przeszkadzał upał zaczynający coraz mocniej doskwierać zaraz po starcie.

Na 6 km traciłem 1:30 sek. do Marcina i 1:20 sek. do Krzysztofa. Niech walczą. Ja poczekam. Marcin jest z nas najlepszy a Krzysztof chce iść za nim ale on tego nie wytrzyma. A ja idę po swoje. Czekając na ich błędy. Takie miałem wtedy myśli. Na tym etapie wyścigu zgubiłem „niechcący” moją grupkę wsparcia i szedłem na trzeciej medalowej pozycji. Minimum czyli medal było w zasięgu wzroku ale chciałem po cichu więcej.

11 km strata do Marcina 2 minuty a do Krzysztofa 1 minuta. Jedno się potwierdziło Krzysztof nie wytrzyma tempa Marcina ale ciągle nie wiadomo jaka będzie moja rola w tej rywalizacji. Lekko rozbawił mnie komentator choć właściwie dodał mi sił. Gdy przechodziłem przez linie mety rozpoczynając 3 z 4 okrążeń powiedział: zwróćcie Państwo uwagę na Marcina Rosaka on zawsze zaczyna powoli i rozkręca się na trasie co nie raz pokazał nam na zawodach Pucharu Polski.

Trochę przesadził. No cóż może nie przyspieszam aż tak bardzo ale utrzymuję tempo stosując delikatny negative split. Poza tym było mi bardzo miło, że ktoś zauważył moją walkę. Wypadałoby pokazać licznie zgromadzonym kibicom, że tym razem będzie podobnie. W międzyczasie zrobiło się naprawdę gorąco ale jadłem i piłem ponad plan. Nie bałem się odcięcia prądu ponieważ w tym sezonie walczyłem w podobnych warunkach w Kolbuszowej i tam dałem radę. A teraz liczyłem na to, że jestem w jeszcze lepszej formie. Dodatkowo kontrolowałem tętno z żelazna dyscypliną nie wchodząc w niebezpieczne zakresy.

Ale…

Nagle zatrzymał mnie na trasie…

Kto? Co?

SĘDZIA!!!

S: – Źle pan idzie nie wbija kijka w podłoże?

– Co? Przecież tu jest ubity na kamień żwir jak mam wbijać?

S: – Zatrzymuję pana proszę czekać, żółta kartka.

– K…. (to tylko w myślach, żeby nie dostać drugiej żółtej)

Wiedziałem, że wdając się w dyskusje będę tam stał dłużej więc przyjąłem uwagi i tylko pytałem mogę już kontynuować? Po całej wieczności usłyszałem:

S: Tak

Ruszyłem a on:

– Jeszcze nie, jeszcze muszę zaznaczyć kartkę na numerze startowym.

– Fuc…. (w myślach)

W końcu ruszyłem, tracąc około 30 sekund. Byłem wnerwiony, pierwszy raz ktoś zrobił mi coś takiego. Nie wiem czy chodzę idealnie ale od Mistrzostw Polski w maratonie bardzo pracowałem nad tym aspektem i raczej spotykam się z miłymi słowami wsparcia od sędziów na trasie, podobnie jak od innych rywalizujących ze mną zawodników no ale… może rzeczywiście rozkojarzyłem się. Teraz nie mogło to już zaprzątać mojej głowy szybko analiza sytuacji.

Chłopaków już nie dogonię, za mną nie widać konkurencji. Nie myśl!!!! O sytuacji z Sędzią!!! Uspokój tętno i rób swoje. A jeśli dostanę jeszcze 2 kartki i mnie zdyskwalifikują? NIE MYŚL O TYM RÓB SWOJE. Choć mijając Sędziów pilnuj się podwójnie!!!! Przywołałem się do porządku i ruszyłem swoim tempem przed siebie.

Na 15 km doszedłem Krzysztofa. Chciałem iść za nim i zaatakować 3 km przed metą ale gdy on zatrzymał się żeby chwycić kubek z wodą ja zrobiłem to samo w pełnym marszu i od razu miałem nad nim 5 metrów przewagi. Dołożyłem jeszcze trochę mocniejszego tempa i od razu było 10 metrów.

Na 16 km sytuacja miała się tak: strata do Marcina 1:30, przewaga na Krzysztofem 10 sekund a grupa pościgowa traciła do mnie blisko 5 minut. Zatem. Mam medal jeśli utrzymam tempo i nie będzie kontuzji ani… mojego ulubionego Sędziego. Ale nie będzie to medal złoty tylko srebrny. No ale nie mogę zwalniać, bo mam na plecach prawdziwego mistrza, który łatwo nie odpuści a co z Marcinem? Gonię go a co wyjdzie zobaczymy. Ostatnie okrążenie pozostało 5 km…

Robiłem wszystko co mogłem by doścignąć Marcina. Widziałem na nawrotach, że zbliżam się ale… chyba… zabraknie mi dystansu. Ważna była obrona wicemistrzostwa Polski… w końcu meta:

– Marcin 2:09:49,

– Ja +0:44 sek.,

– Krzysztof +1:16 sek.,

Czwarty zawodnik stracił do zwycięzcy 6:31 a piąty 9:04.

Podsumowując gdyby nie kara od sędziego miałbym na mecie do Marcina kilkanaście sekund straty a pewnie wykrzesałbym wtedy więcej sił na trasie. Niemniej obiektywnie wiem, że nie wygrałbym z nim tego dnia to wspaniały zawodnik. Dla mnie wicemistrzostwo Polski to ogromny sukces i bez żadnej kurtuazji mogę powiedzieć iż wiem, że zmotywuje mnie to do dalszej pracy a szczyt moich możliwości chciałbym pokazać za rok.

Ktoś powie: łatwo Ci to przychodzi. Tymczasem tylko ja wiem ile włożyłem wysiłku w przygotowania do tych zawodów idealne nawodnienie, odpowiednia dieta na kilka dni przed zawodami, analiza wcześniejszych startów pod względem tętna i tempa, bardzo trudne ale przemyślane treningi a nawet hotel z klimatyzacją żeby nie stracić wody w nocy przed startem ponieważ był to szczyt wakacyjnych upałów i podróż dzień wcześniej aby być idealnie wypoczętym na starcie.

Dużo wniosków wyciągnąłem ze startu w kwietniowych w mistrzostwach Polski w maratonie. Tam przegrałem medal przez kilka moich kardynalnych błędów dlatego tutaj musiałem zrobić wszystko lepiej. I udało się.

A może to tylko efekt kolacji… 😉

Inne osoby czytały również:

Mistrzostwa Europy w nordic walkingu Barlinek.

2018-09-20 17:45:43
runnerski-pl

18

Mistrzostwa Polski w nordic walkingu Barlinek.

2018-09-18 14:58:26
runnerski-pl

18

Puchar Polski w nordic walkingu ZDOBYTY!!!

2018-08-19 17:35:32
runnerski-pl

18

Mistrzostwa Świata w nordic walkingu POLSKA 2018

2018-07-02 14:19:17
runnerski-pl

18

III Puchar Polski w nordic walkingu Kolbuszowa.

2018-06-11 14:52:49
runnerski-pl

18

Roztrenowanie

2018-11-15 14:13:53
runnerski-pl

8

Podział sezonu jako element sukcesu.

2018-11-07 13:06:47
runnerski-pl

8