Minusy biegania.

Wszędzie można przeczytać o plusach biegania, nawet nie chcę powielać tych wyliczanek natomiast chyba rzadko zastanawiamy się nad tym, że istnieją również minusy biegania. Nie będę Was namawiał do porzucenia biegania na rzecz leżenia na kanapie natomiast niech ten wpis będzie przedmiotem choćby krótkiej refleksji w tym temacie.

Uprawianie sportu jest zajęciem czasochłonnym, moim zdaniem to pierwsza i najważniejsza wada jaka dotyczy biegania. Najczęściej i najdłużej biegamy podczas weekendu, a gdy wypadnie wtedy tzw. długie wybieganie rodzina ma z nas pożytek w bardzo ograniczonym stopniu. Co więcej nie oszukujmy się, że po treningu jesteśmy w lepszej formie niż przed nim, pierwsze godziny to zawsze zmęczenie i zwiększona tendencja do odpoczynku a więc z synem grać w piłkę raczej nie polecimy podobnie jak porządki w łazience czy odkurzanie lepiej będzie odłożyć na… jutro a przynajmniej na później. Nawet jeśli zmęczenie po porannym joggingu ładuję Wam akumulatory to po obiedzie przyjdzie lekkie znużenie no chyba, że Wasze treningi to tylko jogging a nie prawdziwy trening.

Gdy nasza druga połowa biega razem z nami niby jest lepiej ale cierpią na tym dzieci, rodzice lub znajomi. Bywa, że naszą absencje w domu widać przez pryzmat zarośniętego ogródka lub balkonu o porządku w piwnicy czy garażu wspominam delikatnie pamiętając o tym co mam u siebie. Nawet jeśli przesadzam to przyznajcie z ręką na sercu gdybyście nie biegali mielibyście bez wątpienia więcej czasu. A zawody, na które wyjeżdżacie na cały dzień lub weekend. Bez komentarza.

Dobra tutaj wystarczy, bo jeszcze ktoś z Was naprawdę przestanie biegać a nie o to mi chodzi. Dostałem list od małżonki biegacza, sama nie biega stara się zrozumieć męża nawet szczerze podziwia go za jego pasję ale obiektywnie… jest go w domu… mniej.

Musimy o tym pamiętać nie bądźmy egoistami ze swoim bieganiem, piszę Wam o tym ja, który miał i nie raz nadal miewa z tym problem. Kiedyś byłem ślepo uzależniony od treningów, plan musiał być wykonany. Dzisiaj mam dystans ale deficyt czasu pozostał co odczuwają także moi bliscy.

Kolejny kamyczek do ogródka. Bieganie często boli, są osoby (podobno), które dysponują końskim zdrowiem i nic ich nigdy nie boli nawet po naprawdę ciężkim treningu natomiast to mniejszość. Biegacza niemal zawsze coś boli oczywiście on uważa, że to normalka i pewnie często tak bywa, bieganie dłuższe niż np. 8 kilometrów przynosi oprócz korzyści także mniejsze lub większe spustoszenie w naszym organizmie np. mięśniach a odnowa czy regeneracja podobno niektórzy mają na nią czas. Poza tym jeśli jeszcze nic Wam nie strzyka to spokojnie pogadamy za rok lub dwa tu czas nie tylko „leczy rany” ale powoduje urazy.

Osobiście żartuje z tego, że kiedyś gdy bolał mnie kręgosłup to nie wiedziałem dlaczego dzisiaj wiem, że boli mnie od treningu. Marne to pocieszenie ale tak jest. Ból w kolanie czy kostce martwi mnie gdy nie ustępuje po dwóch tygodniach lub nie da się z nim biegać, to również nie jest dobre zachowanie ale tak mam, pewnie nie tylko ja. Mam w pracy dwóch biegaczy jeden początkujący (narzeka na kostkę) drugi niezły struś pędziwatr (od dwóch lat kłopoty z kolanem z zaleceniem operacji) ale obaj biegają nadal.

Kolejnym minusem jest ambicja wyprzedzająca możliwości i uzależnienie od bieganie, przez które przechodziło wielu biegaczy. W skrajnych przypadkach takie rozbudzone marzenia prowadzą do przegięcia z treningiem, kontuzjami lub dopingiem nawet jeśli jest to bieganie amatorskie.

Nawet pojawiają się żarty, że o ile dorosły mężczyzna myśli o seksie np. 10 razy dziennie to jako biegacz myśli o treningach prawie cały czas.

Koszty biegania te w wymiarze materialnym są na tle innych dyscyplin sportu np. golfa prawie niezauważalne ale… dobre buty, koszulki, opłaty startowe a już nie daj Boże zegarek z GPS-em to jednak trochę kosztuje a raczej nie mamy szansy na sponsora podobnego jak mają najlepsi lekkoatleci (Orlen nie odpisuje na mojego maila… może dlatego, że jeszcze go nie wysłałem prosząc o sponsoring). 😉

Nie miałem ambicji w tym wpisie odnaleźć wszystkich minusów biegania może nawet wskażecie jakieś bardziej istotne natomiast jeszcze raz namawiam do refleksji. Bieganie nie powinno być egoistyczne i samolubne tylko łatwo powiedzieć…

…nie przestawajcie biegać!!!

Inne osoby czytały również:

Zalety i wady biegania z pacemakerem.

2017-03-28 15:03:31
runnerski-pl

18

Ścieżka na skróty do szybszego biegania cz. II.

2016-02-15 13:41:23
runnerski-pl

18

Ścieżka na skróty do szybszego biegania.

2016-02-11 13:43:35
runnerski-pl

18

W sprawie początków biegania.

2015-05-25 14:42:51
runnerski-pl

18

Wyjątkowość biegania – wystartuj obok mistrza.

2015-05-19 10:36:02
runnerski-pl

18

Motywacje do biegania bywają różne.

2015-05-17 10:40:30
runnerski-pl

18

W sprawie kadencji i szybszego biegania.

2015-05-12 14:52:44
runnerski-pl

18

  • Marcin

    Nie wiem, czy czas na trening to minus, jakaś aktywność fizyczna jest konieczna, żeby cieszyć się zdrowiem przez długie lata. Pływanie czy siłownia to też około godziny, rower jeszcze dłużej. Dla mnie trening w dowolnej formie to jak lokata i kupowanie sobie czasu na póżniej (tak wiem, mogę nie dożyć), zawsze jednak wolałem lokaty od kredytów 🙂

    • runnerski.pl

      Chodziło mi bardziej o to, że aktywność jest czasochłonna i często ten czas zabieramy np. bliskim ale oczywiście lepsze zdrowie jest bezcenne podobnie jak dłuższe życie czego życzmy sobie wzajemnie. 🙂

  • Lukasz Wisniewski

    Jeśli chodzi o czas to faktycznie masz Marcinie rację, zawsze go brakuje i to niestety nie tylko na treningi. Dzieci co prawda jeszcze nie posiadam ale biegać staram się wcześnie rano gdy moja druga, lepsza połówka jeszcze śpi albo późniejszym wieczorem kiedy spędziliśmy większość dnia razem. Początkowo faktycznie było ciężko a zmęczenie obniżało moją aktywność w ciągu dnia. Odkryłem jednak, że krótka 30 minutowa drzemka i napar z Yerba Mate dają siłę na resztę aktywnego dnia. Wychodzę z założenia, że jeśli naprawdę czegoś pragniemy to znajdziemy sposób żeby to zdobyć czy osiągnąć. Cała reszta natomiast to wymówki. Pozdrawiam.

    • runnerski.pl

      Racja jak się chce to można ostatnio w środę lało a miałem iść na trening za to w czwartek byłem sam w domu i musiałem opiekować się dziećmi miałem tylko okienko od 24.00 do 7.00 rano więc wstałem o 5.35 i o 5.48 już biegłem nigdy tak wcześnie tego nie robiłem na początku było ciężko ale potem coraz lepiej tylko trening był ciężki i zmęczenie w ciągu dnia puściło mnie dopiero po 12.00 ale rzeczywiście można…

  • Malgorzata Wrzesinska

    Ano tak to już jest, że medal ma 2 strony. Ja czasami się zastanawiam – jak będzie z naszym zdrowiem za 20-30 – jak już nieraz teraz coś nas boli, strzyka, chodzi pooklejani w tejpach – tak, sport wyczynowy ma swoją cenę.

    Chociaż z drugiej strony zadaję sobie pytanie:
    a gdybym nie biegała to może coś innego by mnie strzykało i od czegoś innego ? Czy nie cierpiałabym na inne przypadłości ? Tego nie wiem, pytanie retoryczne. Przy bieganiu przynajmniej wiem, że podejmuję ryzyko – gdzie zaboleć może, mam to wkalkulowane – o czym nie wiedziałam na starcie – jako kompletny zielony amator.

    I tu jest ten minus biegania – że wiele osób już na samym początku nie wie , jakie jest ryzyko,że może zaboleć gdy w głowie ma obraz uśmiechniętych biegaczy z internetu czy z czasopisma o bieganiu.

    Początkujący biegacz szuka tylko łatwego, szybkiego sposobu na to aby zacząć,łatwego planu, no może jeszcze o gadżetach czyta bo coś tam u kolegi biegnącego na ręce/innej części ciała widział. O tym jak ważne jest rozciąganie, stabilizacja itd. itd. dowiadujemy się w trakcie gdy pojawi się pierwszy ból (i ciągle jeszcze szukamy):)

    Tak – jak piszesz bieganie i do tego bieganie, które staje się naszą pasją zajmuje czas. Z godziny dla ruchu robi się godzina z rozszerzeniem – (ćwiczenia dodatkowe, rozgrzewka, schłodzenie, prysznic) a później gdy bieganie staje się stylem życia – zawody no i Marcinie – my blogerzy nie kończymy tylko na treningu 😉 My tym bieganiem żyjemy – były nawet w moim życiu okresy, gdzie nie potrafiłam gadać ze znajomymi (nawet niebiegającymi) o niczym innym jak o bieganiu i te okresy … bywają – to taka sinusoida ( w zależności od stopnia jak bardzo angażuję się w to biegnie – zawody itp.).

    Bywały też takie dni – gdzie trenowałam bardzo często i nie mogłam się skupić na niczym innym jak na treningu (w trakcie innych czynności dnia moje myśli oscylowały wokół tego, że wieczorem idę na trening) a kiedy nie szłam dopadała mnie irytacja. To takie klasyczne objawy uzależnienia – dobrze, że później dowiedziałam się – jak ważne jest roztrenowanie.

    Taka też jest brutalna prawda, że jeśli poświęcimy czas na trening – to nie ma nas w innych miejscach i nieraz czynności różne leżą odłogiem. To jest coś za coś. Wiadomo,że potrafimy też sobie zorganizować czas – bieganie i plany do niego tego uczą ale nie czarujmy się : nasza pula czasu jest ograniczona i jeśli ktoś mi mówi, że ma czas i na dobre bieganie a po pracy jeszcze sprząta porządnie całe mieszkanie, ma wiele czasu dla rodziny, pranie, do tego nieraz dochodzą dojazdy do pracy i wiele innych czynności i do tego mówi, że robi to porządnie – nie po łebkach : nie uwierzę.

    Wiem z własnego doświadczenia, że zawsze coś będzie kuleć. Jest przynajmniej jeden wielki plus tych minusów – bieganie nauczyło mnie minimalizmu :
    – mniej ciuchów – staram się ilość ograniczyć do tych, które nosimy – korzyść: zyskuję czas przeznaczony na przekładanie ich, pranie etc. – kiedyś lubowałam się w nadmiernych ilościach;
    – mniej pierdułek i bibelotów na szafie – zaoszczędzam czas na odkurzaniu;
    – staramy się używać mniejszej ilości sztućców, talerzy itd. na osobę – tak aby po sobie pd razu umyć – mniejsza ilość naczyń – większa ilość czasu na inne rzeczy;
    – praca oddalona niezbyt daleko od miejsca za mieszkania – jeśli ktoś mi mówi, że ma czas na pokonywanie szmtu drogi do pracy, spędzenia w niej conajmniej ośmiu godzin, odbycia późnej dobrego treningu i zadbania o inne czynności typu pranie, sprzątanie itp. to nie uwierzę najzwzczajniej na świecie (u mnie po takim kilkunastogodzinnym czasie nie było już często siły na dobry trening, nie mówiąc już o praniu i innych rzeczach – które zostawiałam na weekend i w ten sposób pracowałam 24/h przez 7 dni. Cieszę się, że ten okres mam za sobą – tak sport uczy minimalizmu – dzięki niemu uczę się posiadania i robienia rzeczy naprawdę ważnych, niezbędnych.

    Jeśli chodzi o minus – to także koszta – jak wspominasz: sprzętu, zawodów, dojazdów na nie itp – tak więc bieganie to też nie zawsze „najtańsza i najprostsza forma ruchu” a i tak biegać będę 🙂

    Wolę biegać niż palić 🙂

    • runnerski.pl

      Powtórzę swój komentarz z fb bo nie każdy tam bywa:

      Jak zwykle trudno mi się nie zgodzić tylko długość wpisu i minimalizm mi się kłócą 😉 Kiedyś zanim zaciąłem biegać uważałem, że jest ono bardzo proste wręcz prostackie a dzisiaj uważam, że zarówno trening, organizacja dnia i wszystko inne jest mega skomplikowane ale przynajmniej może trwać latami zatem jest trochę czasu aby nauczyć się biegać świadomie.