Książka niezwykła.

Panie, Panowie przed wami książka niezwykła: „Bieg po życie” Lopez Lomong oraz Mark Tabb.

Przedstawiam Wam książkę, którą czytając miałem bodajże 7 razy łzy w oczach i wcale się tego nie wstydzę, bo historia jest momentami wstrząsająca. Po przeczytaniu biografii Mo Faraha wiedziałem jak bieganie potrafi zmienić życie ale tamta książka przy całej niezwykłości życia Faraha to zaledwie historia trudnego dzieciństwa i dorastania. Teraz przeczytałem o naprawdę ciemnej stronie życia.

„Z głodu bolał mnie brzuch. Nie miałem ochoty na jedzenie, ale mój żołądek domagał się posiłku. Potrzebowałem także wyjść do toalety, ale bardzo bałem się zapytać strażników przy drzwiach, dokąd mam się udać. Nikt z nas o to nie pytał. Poczułem, że niektórzy chłopcy załatwili swoje potrzeby wewnątrz chaty.” „Bieg po życie” Lopez Lomong oraz Mark Tabb str. 18

W dzisiejszym świecie ciężko wyobrazić sobie, że są miejsca gdzie ludzie nie tylko cierpią z powodu wojny, głodu i braku rodziców, ojczyzny ale często nawet nie widzieli w swoim życiu obecnych nowinek technicznych, którymi my posługujemy się na co dzień. Nie znają znaczenia słowa sport albo nie wiedzą o istnieniu dyscyplin sportowych.

Tak właśnie wyglądało życie sześciolatka w Sudańskiej wiosce rozpoczynające tę książkę. Jej początkowa akcja rozgrywała się całkiem niedawno a jej główny bohater mały Lopez Lomong zobaczył co to jest przemoc wojenna, brak żywności, niewola, strach towarzyszący ucieczce oraz niebywale szczęśliwa opieka starszych kolegów, którym zawdzięcza życie nie wiedząc nawet czy oni również przeżyli.

Dzięki nim trafił w lepsze miejsce gdzie nieco tylko zwiększyły się jego szanse na przeżycie ale dalej nie wiedział nic o świecie, nie widział w życiu telewizora ale za nielegalnie zapracowane pieniądze poszedł z kolegami do kenijskiego farmera oglądać olimpiadą, nie mając pojęcia co kryje się pod słowem olimpiada ani czym jest to pudełko, w którym miała ona „występować”.

W swoim mniemaniu miał pecha ponieważ zamiast jedynej dyscypliny sportu jaką znał tj. piłki nożnej trafił na bieg wielkiego Michaela Johnsona i to od razu finał na olimpiadzie. Nic z tego nie rozumiał ale na koniec podziwiał zwycięzcę z dziwną flagą na plecach kiedy ten robił rundę honorową wokół stadionowej murawy. Zastanawiał się dlaczego ten mężczyzna płacze skoro w Afryce faceci nie robią tego publicznie. Potem farmer wyrzucił go, bo mały Lopez nie miał kolejnych 5 szylingów na opłacenie dodatkowego „seansu”.

Czy z piekła na ziemi, gdzie był przetrzymywany po tym jak został porwany od rodziców można samemu trafić na olimpiadę, o której istnieniu nie ma się pojęcia? Jak z obozu dla uchodźców odbyć podróż do raju na ziemi jakim miał być dla małego chłopaka kraj zachodni, w którym nie znał zasad funkcjonowania toalety, prysznica, języka właściwie wszystkiego?

Nie wiem czy ta historia jest bardziej niewiarygodna czy dramatyczna ale jest prawdziwa i przedstawia biografię sportowca, który został chorążym swojej reprezentacji a nie jest to reprezentacja gdzie łatwo dostąpić tego zaszczytu.

To nie jest książka o typowym amerykańskim śnie imigranta „od pucybuta do milionera” lub opisem bohatera, który jest na dnie a potem dzięki swojemu silnemu charakterowi i wierze w siebie na przekór przeciwnościom losu, które cały świat rzuca mu pod nogi odnosi wspaniały sukces.

To nie jest też książka o człowieku, który osiąga sportowe mistrzostwo świata, bohater biegał z najlepszymi co jest samo w sobie osiągnięciem ale to efekt wielu przypadków i dopiero potem zasługa jego determinacji.

Za to jest to książka, którą polecam.
Jeśli często słyszymy, że dzisiejsze dzieciaki nie są tolerancyjne lub wrażliwe na innych, nie chcą chodzić na lekcję w-fu przynosząc zwolnienia od rodziców to dyrekcja szkoły powinna respektując ich wolę nakazać im czytanie w godzinach zajęć takich właśnie pozycji. Stawiam ryzykowną tezę, że ta książka mogłaby nauczyć dzisiejszego gimnazjalistę dużo więcej niż niejedna lektura szkolna ale co więcej potrafiła poruszyć nawet dojrzałą osobę za jaką się uważam.

O czym zatem jest biografia Lopeza Lomonga? W dużej mierze o uchodźcach ale ten temat jest zupełnie inaczej przedstawiony niż nasze wyobrażenia o tym zagadnieniu. Może dlatego, że opowiada ją człowiek porwany ze swojego domu a potem błąkający się w czasie najciekawszego okresu życia po obozach dla uchodźców do tego w innym kraju. To także książka o głębokiej wierze w moc sprawczą Boga, który czuwa nad jego losem.

No ale dla nas biegaczy musi pojawić się pytanie czy ta książka jest również o bieganiu? Owszem ale z jednej strony bieganie nie jest w niej najważniejsze a drugiej strony gdyby nie ono życie małego chłopca potem nastolatka a na koniec dorosłego Lopeza Lomonga wyglądałoby zupełnie inaczej.

„Każdego dnia słyszeliśmy, jak przy bramie parkują wojskowe ciężarówki dowożące kolejnych uchodźców. Już wtedy, kiedy ja przyjechałem do Kenii, pod względem liczebności chłopcy przewyższali dorosłych i rodziny. Nadszedł dzień, w którym chłopcy tłoczyli się na boisku, sprawiając, że gra była niemożliwa. Starsi wpadli na pomysł, jak rozwiązać ten problem. Zanim którykolwiek z nas postawił nogę na boisku, najpierw musiał przebiec jedno okrążenie wokół obozu. Im szybciej skończyłeś okrążenie, tym wcześniej mogłeś zacząć grać. (…) Jedno okrążenie (…) wynosiło TRZYDZIEŚCI KILOMETRÓW, czyli 18 mil. Biegaliśmy na tej gorącej kenijskiej pustyni BEZ BUTÓW I BEZ MOŻLIWOŚCI NAPICIA SIĘ WODY.” – „Bieg po życie” Lopez Lomong oraz Mark Tabb str. 51

Dzięki tej książce nasze bieganie nie stanie się bardziej wydajne, szybsze czy lepsze. Nawet nie wiem czy wpłynie ona na zwiększoną motywację każdego kto zdecyduję się ją przeczytać.

Jednak moim zdaniem po jej lekturze będziemy bardziej wrażliwymi ludźmi a sport będzie widziany przez nas w nieco szerszej perspektywie może dostrzeżemy jego rolę wychowawczą a oceniając „farbowane lisy”, czyli sportowców którzy występują w innych reprezentacjach niż wskazywałoby na to ich miejsce urodzenia może będziemy mniej pochopni w ich osądzaniu. Dlatego warto ją przeczytać.

„Nagle mój agent powiedział:
– Hej, patrz. To Michael.
– Co? – zapytałem, rozglądając się na boki.
– To Michael – powtórzył. (…)
Wyglądał zupełnie inaczej niż na ekranie tego małego czarno-białego telewizorka zasilanego akumulatorem samochodowym. Popatrzyłem na niego do góry. Był o wiele wyższy, niż się spodziewałem.
– Panie Johnson – powiedziałem łamiącym się głosem – to dla mnie ogromny zaszczyt.
Michale wyciągnął do mnie rękę.
– Mów mi Michael – powiedział.
– Okey – odparłem. Nie byłem w stanie pozbyć się mojej głupkowatej miny. To było jak spotkanie członka rodziny królewskiej. – Widziałem twój bieg na olimpiadzie w 2000 roku, mieszkałem wtedy w obozie dla uchodźców. To właśnie dzięki tobie dzisiaj biegam.” „Bieg po życie” Lopez Lomong oraz Mark Tabb str. 217-218

Niemożliwe stało się realne a opowiada o tym… książka niezwykła.

Zapraszam do odwiedzenia wpisu …największy ranking książek o bieganiu, znajdziecie tam odpowiedź na pytanie gdzie umieściłem Lopeza Lomonga?

Inne osoby czytały również:

Historia pewnego wyprzedzania

2017-11-14 17:34:36
runnerski-pl

8

Aby biegać szybciej wiosną trzeba najpierw…

2017-11-08 18:47:12
runnerski-pl

8

W roli debiutanta.

2017-10-30 19:31:27
runnerski-pl

8

Wracam

2017-10-24 17:37:49
runnerski-pl

8

To chyba już starość co?

2017-06-29 19:40:37
runnerski-pl

8

Rekordy, życiówki i taka tam moja codzienność.

2017-06-20 20:21:52
runnerski-pl

8

Wyniki konkursu „Z biegiem marzeń”

2017-06-17 16:20:12
runnerski-pl

8

Mała zabawa biegowa (MZB).

2017-06-14 18:57:52
runnerski-pl

8

  • Malgorzata Wrzesinska

    Warto czytać tego typu książki aby wynieść coś więcej niż wskazówki do poprawy wyników czy formy a historia Lopeza to dowód na to ile nieraz człowiekowi jest przejść w życiu dane aby coś osiągnąć.

    • runnerski.pl

      JEST poruszająca a raczej jestem twardym gościem 😉

  • Pingback: Największy ranking książek o bieganiu. - Bieganie dla każdego()