Kalkulatory, tabele, czasoprzewidywacze i… Twój wynik.

Zrób to raz, jeden jedyny wystartuj w zawodach i prędzej czy później zaczniesz porównywać na co Cię stać na innym dystansie, najczęściej dłuższym.

Zarówno w sieci jak i w wielu książkach czy artykułach możemy natknąć się na kalkulatory wyników czy tabele mówiące nam jaki czas powinniśmy osiągnąć jeśli na innym dystansie osiągnęliśmy wynik X:XX. Pojawiają się one nawet pod nazwą czasoprzewidywaczy czy porównywarek wyników na różnych dystansach. No właśnie tylko, że te czasy nie są równoznaczne, świetnie przypomina to Jack Daniels ale nie każdy o tym pamięta lub chce pamiętać.

 „Chciałbym jeszcze dodać pewne ostrzeżenie dotyczące przewidywania czasu. Jeśli tabela podaje na przykład, że 19:57 na 5 kilometrów jest równe 3:10:49 w maratonie (…), nie oznacza to koniecznie, że gdy zejdziesz poniżej 20:00 na 5 kilometrów, to przebiegniesz maraton poniżej 3:11.

Oznacza to tylko, że te wyniki są równoznaczne i przy odpowiednim treningu maratońskim oraz po przebiegnięciu odpowiedniego dystansu, możesz oczekiwać, że przebiegniesz maraton w 3:11, jeżeli ostatnio przebiegłeś 5 kilometrów w 20 minut, w podobnych warunkach i zbliżonym terenie.” – str. 291 Jack Daniels „Bieganie metodą Danielsa”.

Wielokrotnie robiłem ten błąd. Wierzyłem, że gdy przebiegłem 5 lub 10 km w jakimś czasie to w półmaratonie powinienem uzyskać ich odpowiednik. Potem było rozczarowanie. Dużo większe rozczarowania bywają jeśli porównujemy czas ze stosunkowo krótkich dystansów 5 czy 10 km do maratonu. Moim zdaniem u niektórych zawodników nawet porównanie półmaratonu do maratonu może być bolesne.

U mnie wyglądało to tak – kilka dni przed półmaratonem, który ukończyłem w czasie 1:31’02’’ wykonałem bieg na 10 km w warunkach podobnych do tych w jakich potem biegłem 21 km, po płaskiej trasie w tym biegu dystans 10 km pokonałem w czasie 42:01 według tabel to odpowiednik 1:33’12’’ na połówce. Ponieważ moja „dziesiątka” była na 95 % możliwości (przed półmaratonem nie chciałem ryzykować) w moim zasięgu był wtedy wynik 41:20’ a to odpowiednik 1:31’35’’ więc u mnie uwzględniając późniejszy rezultat to porównanie wypadło by niemal idealnie ale…

U osoby bardzo dobrze wytrenowanej kalkulatory są stosunkowo bliskie prawdy natomiast u osób biegających wolniej bywają one całkowicie bezużyteczne lub niebezpieczne. Z tą opinia spotkałem się wielokrotnie w innych źródłach i potwierdzam ją swoim doświadczeniem.

Idąc dalej czy te moje wyniki oznaczałyby rezultat 3:10’49’’ w maratonie (tak mówi jedna z tabel)? Wolne żarty nie wiem czy dałbym radę pobiec maraton 3:20’00’’. Dlaczego? Może to brak dużego doświadczenia na dystansie 42 km, może słaba psychika żeby podjąć takie wyzwanie a może przyczyna jest trywialna.

Nie wykonywałem treningu pod maraton może nawet bardziej był to trening pod 10 km niż pod półmaraton i gdybym idąc za marzeniem pobiegł wtedy maraton w tempie na wynik 3:10’49’’ dotknąłbym albo raczej uderzyłbym głupią głową w przysłowiową ścianę. To jest największe niebezpieczeństwo jakie niosą kalkulatory. Otrzymujemy wzór z którego wynika że stać nas np. na tempo 5:15 i ruszamy tym tempem do boju a tymczasem nasze realne możliwości były dużo mniejsze. Mistrz napisał „przy odpowiednim treningu maratońskim”. Nie wdaję się w szczegóły jaki to powinien być trening na pewno dla większości z nas przynajmniej nieco inny niż do 10 km a dla innych diametralnie inny.

Zwracam uwagę na to co napisał Daniels „w podobnych warunkach i zbliżonym terenie” u mnie na 10 km i 21 km oba te czynniki były takie same gdyby temperatura była wyższa lub teren byłby bardzie pagórkowaty, była inna nawierzchnia (las, szuter) a może tylko byłoby dużo nawrotów czy zakrętów, byłoby dużo uczestników, których trzeba wymijać i na koniec wynik byłby jeszcze dużo gorszy. Dyspozycja dnia to kolejna zmienna niestety zupełnie nie dająca się zmierzyć przed startem chyba że kryterium subiektywnego samopoczucia.

Natomiast prognozowanie wyników to tylko jedna strona medalu. Osobiście robiłem wielokrotnie gorsze wariactwa ponieważ na podstawie takich tabel wybierałem plany treningowe.

Kiedyś po przebiegnięciu 10 km w czasie 42:04 gdzie odpowiednikiem w maratonie jest rezultat 3:14’06’’ od razu wybrałbym do realizacji program treningowy na złamanie 3 godzin. Pomyślałbym naiwnie brakuje mi tylko 14 minut. Bez sukcesu, z przemęczeniem i bez satysfakcji nawet czasu na 10 km nie udałoby mi się poprawić.

Gdzie się kryją błędy? Po pierwsze to aż 14 minut. Odwracając te proporcje każdy powinien zadać sobie pytanie skoro po treningu na złamanie trójki pobiegnę maraton w czasie np. 2:58’47’’ to czy wtedy pobiegłbym 10 km w czasie 38’42’’?

Nieraz w swoich marzeniach analizuję i mówię do siebie tak byłbym w stanie pobiec maraton poniżej 3h zrobiłbym odpowiedni trening i pobiegłbym ale robiłem ciężki trening na 10 km i nie udało mi się złamać 40 minut a co dopiero 39 minut, nie dokonałem tej sztuki przez 8 lat biegania a obiektywnie łatwiej ustanowić takie rekordy na 10 km niż ich odpowiedniki na 42 km.

Moim zdaniem mając rekord na 10 km na poziomie 52:17’ i znajdując odpowiednik biegu maratońskiego 3:59’35’’ jeśli nie miałbym dużego doświadczenia w biegach na 42 km nigdy nie podjąłbym się realizowania planu szybszego niż na 4 godziny. W następnym roku owszem ale dopiero po sukcesie na 4 godziny.

Znam osoby biegające półmaratony w fajnym czasie 1:50’59’’ ale odpowiednik tego czasu w maratonie 3:49’45’’ (tabelowy odpowiednik 1:50 na połówce) byłby dla nich spełnieniem marzeń, nawet złamanie „czwórki” jest dla nich wspaniałym marzeniem, bo raz do roku udaje im się pokonać barierę 4:15’00”.

Ostatnio pisałem o kalkulatorze wagi i uzyskiwanych rezultatów Waga czyni cuda? podkreślałem tam, że należy traktować otrzymywane dane bardzo orientacyjnie. Identycznie jest tutaj.

Kiedyś we wpisie W sprawie planów treningowych cytowałem słowa, że „plan treningowy nie był tworzony z myślą o Tobie”. To szczera prawda a jeszcze bardziej ten plan nie jest dla mnie lub dla Ciebie jeśli jako 52 minutowiec na 10 km marzysz od razu nie o złamaniu „czwórki” a od razu o wyniku 3:30. Gdyby można było obojętnie jak dobranym planem realizować rekordy każdy z nas mógłby od razu wybrać plan na 2:40’ w maratonie i cieszyć się niebywale wysokim poziomem.

W maratonie bieganie powinno być inne wpierw trzeba go ukończyć w jakimkolwiek czasie, za pierwszym razem zawsze będzie to rekord a dopiero później starać się ten rekord poprawiać. Powoli poprawiać nie o 30 minut o realizując plan bardziej ambitny o jeden stopień a nie od razu o całe piętro. Taką filozofię wyznaję natomiast nic nie stoi na przeszkodzie aby każdy z Was robił własne błędy w końcu na nich uczymy się najlepiej, może tylko niech te błędy będą drobne a nie olbrzymie i przygnębiające.

Na koniec Jack Daniels ma jeszcze gorzkie słowa, znowu prawdziwe choć wielu z nas uwierzy w nie dopiero po latach kiedy zetrą na asfalcie wiele par butów.

Pamiętaj, niektórzy biegacze nie osiągają nigdy prognozowanych wyników, chociaż bardzo intensywnie trenują. Fizjologicznie są stworzeni do lepszych wyników na krótszych dystansach. Innym lepiej idą dłuższe biegi.” – str. 291 Jack Daniels „Bieganie metodą Danielsa”.

Inne osoby czytały również:

Wyniki konkursu „Z biegiem marzeń”

2017-06-17 16:20:12
runnerski-pl

18

Nie liczy się wynik.

2016-09-12 18:50:16
runnerski-pl

18

Twój pierwszy trening „butami” arcymistrza.

2015-05-25 15:08:15
runnerski-pl

18

Roztrenowanie

2018-11-15 14:13:53
runnerski-pl

8

Podział sezonu jako element sukcesu.

2018-11-07 13:06:47
runnerski-pl

8

Planowanie sezonu.

2018-11-03 19:07:40
runnerski-pl

8