Jakieś założenia przyjąć muszę – operacja „maraton”.

To będzie mój VII start w tym roku ale najtrudniejszy, najdłuższy i do tego najbardziej zagadkowy. Nie wiem jak go przeżyje. Jedno jest pewne na krok przed metą będę stał na nogach to tak a propos Narodziny motywacji do walki.

W niedzielę planuję zderzyć się we Wrocławiu z maratonem, będzie boleć, znowu po biegu powiem „nienawidzę maratonów”, będą skurcze może się odwodnię choćbym pił nie wiem jak dużo i ogólnie będzie do… kitu.

To wszystko sprawdzi się niechybnie jeśli mimo wszystko zdecyduję się biec na konkretny wynik, wyliczyłem sobie wszystko wielokrotnie….

4:30 na km = 3:09’30’’     4:45 na km = 3:20’00’’

4:35 na km = 3:13’00’’     4:50 na km = 3:23’30’’

4:40 na km = 3:16’30’’     5:00 na km = 3:30’30’’

Przecież to wariactwo im więcej liczę tym bardziej jestem zestresowany. Z drugiej strony ciekawe co się sprawdzi i czy rzeczywiście znam swoje możliwości.

A czasy przewidywane przez mnie w zestawieniu z pogodą:

3:18’00’’ – 14C;

3:24’20’’ – 20C,

3:29’35’’ – 25C.

Jedynym sposobem na oszukanie dystansu jest według mnie bieg na tętno a nie na określony czas. Według wszystkich znaków na ziemi i na podstawie moich dzienników biegowych oraz poprzednich startów w maratonach i półmaratonach jestem przekonany, że bezpieczne dla mnie tętno to na mecie średni odczyt na poziomie 144 uderzeń serca na minutę.

Jaki uzyskam wtedy czas? Nie mam zielonego pojęcia zakładam, jest to wynik w granicach 3:18’-3:30’ przy czym byłaby to prognoza do temperatury 14-25C tzn. idealnie 13-15C to szansa na zbliżenie się do rezultatu 3:18’ ale już 25C i więcej to 3:30’ i dużo wolniej.

Mało w tym miejsca na improwizacje i zaskoczenie samego siebie ale wiem na co mnie stać tu nie ma miejsca na fart albo na szczęście, nie na tak długim dystansie. Dla mnie jest tu czysta matematyka. Oczywiście nie oznacza to, że zrealizowanie powyższych planów to bułka z masłem i tak będzie bardzo ciężko ale powinni być stosunkowo „komfortowo”.

Jest jeszcze jeden problem aby uzyskać średnie tętno na poziomie 144 uderzeń zaplanowałem sobie strategie na ten bieg. Wygląda to mniej więcej tak:

1-10 km – 135-139 ud.

10-20 km – 140-144 ud.

20-30 km – 145-149 ud.

30-40 km – 150-154 ud.

40 km i dalej z „szeroko zamkniętymi oczami” tylko na ambicji.

Już widzę krytykę tych, którzy uważają takie podejście za pozbawianie się radości z biegania oraz zbytnie przywiązywanie wago do pulsometrów i analiz. Ja się nawet z tym zgadzam ale równocześnie w przypadku mojego ciała i moich możliwości to się po prostu sprawdza i tyle a nie robiąc tej całej zabawy nie pobiegnę szybciej za to mogę pobiec za szybko i potem cierpieć.

Gdzie jest problem? Podobno najwięcej błędów a właściwie najpoważniejszy błąd podczas biegania, bez względu na długość biegu długodystansowego popełniany jest na… pierwszym kilometrze. Zatem jak zacząć aby zacząć wolno? Gdy zacznę za wolno stracę kilka góra kilkanaście sekund gdy zacznę za szybko na mecie mogę stracić kilka lub kilkanaście minut.

Wszystko proste trzeba zacząć wolno tylko, że na zawodach zawsze ciągnie człowiek do przodu, do tego podwyższone bicie serca na starcie powoduje, że zaczynając wolno i tak wchodzę najczęściej na wyższy pułap tętna niż sobie to założyłem. Poza tym ostatnie moje 4 treningi to próba biegu w tempie a właściwie na tętnie jakie chciałbym uzyskać w maratonie. Za każdym razem zaczynałem za szybko, wiem że powinno być wolniej ale nie lecę do przodu.

Najpierw łudziłem się że pierwszy kilometr w tempie 4:20-4:25 to wzrost formy (fajnie by było) ale potem po 10 km tempo 4:40 i więcej nie napawa optymizmem do tego za duże wspomniane tętno ma być 135-139 a zaczynam już po 1 kilometrze 142-148.

Dobra koniec marudzenia. Strategia przygotowana, przeciwnik obdarzony należnym respektem, zawodnik (czyli ja  ) przygotowany jak nigdy wcześniej, super zabawa na trasie (to jest chyba żart) będzie zgodnie z planem inaczej będę musiał rozpamiętywać ten start przez pół zimy.

I jeszcze loteria… dla zainteresowanych, ciekawe czy bez nagród ktoś spróbuje 😉 .

Jaki uzyskam wynik?

Skoro ja nie wiem proponuję zabawę dla moich biegowych koleżanek i kolegów, nie obrażę się za typy 3h 55’ powiem więcej brak wiary we mnie bardzo mnie motywuję nawet lepiej niż poklepywanie po plecach zatem ile?

Dla ułatwienia lub raczej utrudnienia podam moje rekordy: półmaraton 20.06.2015 r. 1:31’02’’ a maraton no cóż nie będzie optymistycznie dwa starty sierpień 2013 r i… 4:20’17” i na podobnej trasie sierpień  2014 r. 3:56’15” I i II Lubuskiego maratonu śladami Wina i Miodu z tym, że w moim odczuciu były to maratony górskie, a już na pewno pagórkowate gdzie trasa badajże w połowie prowadziła leśnymi ścieżkami.

Zawsze mówiłem, że nie pobiegnę płaskiego maratonu po asfalcie jak nie będę przygotowany na czas 3:15’ ale wtedy jeszcze wierzyłem, że jest to łatwy do osiągnięcia wynik.

Chciałbym aby ten start nie był moim ostatnim w tym sezonie więc jeśli nie będzie idealnej pogody wolałbym pobiec na 95% możliwości tak aby po kilku tygodniach zrobić jeszcze jakiś półmaraton jeśli będzie zimno może warto będzie zaryzykować większe zmęczenie.

Typujcie !!! A kto chciałby pomóc niech 3ma kciuki !!!

Jeśli ktoś z Was będzie biegł we Wrocku chętnie się spotkam, mój wzrost (194 cm) raczej wyróżnia mnie w tłumie numer 44 i będę biegł w drużynie Brubecka, właśnie dostałem pocztą czarną koszulkę i spodenki choć przed startem pewnie ubiorę się w jakąś inną sfatygowaną koszulkę, którą bez żalu pozostawię na starcie, o 8.00 mamy zbiórkę u sponsora a o 8.15 pamiątkowe zdjęcie w okolicach startu więc potem będzie trochę czasu żeby pożartować… byłoby fajnie spotkać się w realu

Przekierowanie na FB, proszę tam zostawiać swoje typy (oczywiście można i tutaj).

No dobra ja stawiam 3:24’ w temp. 20C.

Inne osoby czytały również:

To chyba już starość co?

2017-06-29 19:40:37
runnerski-pl

8

Rekordy, życiówki i taka tam moja codzienność.

2017-06-20 20:21:52
runnerski-pl

8

Wyniki konkursu „Z biegiem marzeń”

2017-06-17 16:20:12
runnerski-pl

8

Mała zabawa biegowa (MZB).

2017-06-14 18:57:52
runnerski-pl

8

Konkurs – Z biegiem marzeń.

2017-06-11 19:56:33
runnerski-pl

8

Metoda Jeffa Gallowaya.

2017-06-09 14:33:15
runnerski-pl

8

Metoda Jeffa Gallowaya strategia biegu.

2017-06-09 12:42:03
runnerski-pl

8

Warto mieć zasady.

2017-06-06 15:21:37
runnerski-pl

8

  • Maciej Stępień

    Na Bachusie złamałem 40 minut (40. miejsce), i to wykonując trening pod Maraton w Berlinie, a więc nie typowy szybkościowy, a wytrzymałościowy. W moim przypadku duży kilometraż tygodniowy się sprawdza. Miałem biec za dwa tygodnie na 3:10, ale przeciążyłem łydkę wybieganiem dzień po Bachusie i teraz siedzę i rozważam różne opcje. 🙂 Jutro połówka zielonogórska, ale to już typowo treningowo, jeśli w ogóle dam radę. PS. wzrost równie słuszny 197. 🙂

    • runnerski.pl

      Nie lubię Cię bo chciałem kiedyś zorganizować bieg z kategoriami wzrostowymi a przez Ciebie w kategorii 190+ nie wygram !!! 😉

      Na serio to oczywiście gratuluję!!! Boję się, że gdybym biegał 80 km tygodniowo też byłoby lepiej przez moment ale dla mnie to za dużo i spowodowałoby to właśnie przeciążenia np. łydek. Szukam drogi aby biegać możliwie szybko trenując możliwie najmniej nie chcę łamać trójek za cenę codziennych treningów po 20 km. Życzę dalszych sukcesów i „naprawy łydki”; ja „dychę” biegam w 41-42 minuty z tygodniowym kilometrażem 38-39 z czego 1/10 to marsz czyli około 35 km biegu tygodniowo. Zostanę przy swoim treningu ale naprawdę Cię podziwiam za motywację do treningu. Szacun.

  • Maciej Stępień

    Aż sam jestem ciekaw jaki wynik nabiegasz we Wrocku zwłaszcza zważywszy na Twój stosunkowo niewielki tygodniowy kilometraż Niemniej trzymam kciuki. Może ja też wtedy zmniejszę ilość z korzyścią dla jakości. 🙂 Bo teraz to 80 km tygodniowo zazwyczaj.

    • runnerski.pl

      80 km tygodniowo… to szczerze podziwiam Cię Maćku nie dałbym rady może kilka razy w życiu miałem taki tydzień ale nic mi to nie dawało poza zmęczeniem i balansowaniem na granicy kontuzji, głównie chodziło o przeciążenie kolan itd. jeśli odczytasz ten wpis napisz jaki wyniki uzyskujesz z tym kilometrażem taka „zawodowa” ciekawość, może zacznę więcej biegać 😉 cały czas zastanawiam się nad strategią na Wrocław i jestem coraz bliżej wersji, że spokojne 3:30 mi wystarczy ale kciuki trzymaj, dziękuję.