III. Wyznacz sobie cel.

Posiadanie odpowiedniego celu jest najlepszą polisą ubezpieczeniową na wytrwanie w bieganiu i nie porzucenie tej formy ruchu np. na rzecz układania puzzli. Celem może być utrata zbędnych kilogramów, przebiegniecie 8 kilometrów, czy pokonanie sąsiada na dowolnym dystansie choć ja polecam cel, który w razie niezrealizowania będzie Tobie trudniej wytłumaczyć nie tylko przed samym sobą ale również innymi osobami. Przykładowo mam tu na myśli udział w zawodach, o którym powiesz nawet teściowej a ona wesprze Ciebie radą: i po co Ci to zięciu lepiej zajmij się działką. Z taką motywacją osiągniesz ten cel – gwarantuję. Na początek III. Wyznacz sobie cel.

Przychodzi mi na myśl powiedzenie gdzie dwóch Polaków tam trzy zdania a od siebie dodam gdzie dwóch biegaczy tam sześć celów i akurat w tym drugim przypadku nie ma nic złego. O ile ustawimy sobie odpowiednie priorytety wyznaczonych celów.

Na każdy sezon warto mieć cel główny nazwijmy go celem A i dążyć do niego poprzez odpowiednio dobrany trening ale przy okazji dla podtrzymania motywacji można zrealizować po drodze cele B i C a może nawet D. Takie sprawdziany na trasie prowadzącej do głównego celu pozwalają racjonalnie ocenić czy to co robimy idzie należytą drogą oraz dodatkowo pomagają wzmocnić swoją pewność siebie i wytrwałość. WAŻNE aby Wasze cele były precyzyjne, jasne i żeby naprawdę osiągnięcie ich miało dać Wam wielką satysfakcję. Cel w postaci – pobiegnę w jakiś tam zawodach – nie jest celem, który zadziała ale konkretne dookreślenie go, zapisanie się na zawody i dokonanie opłaty startowej jest dużo bardziej skuteczne.

Zawsze dobry (jeśli nie najlepszy) jest planowany start w zawodach, w realnym terminie np. 3-4 miesięcy zapisz się na zawody na dystansie 5-10 km, zapłać abyś miał czego żałować, powiedz o tym każdej napotkanej osobie i trenuj. Osoby posiadające jasno zdefiniowany cel wykazują większą konsekwencję w treningach czy samym kontynuowaniu biegania.

Przykładowo po 6-12 miesiącach biegania chcesz przebiec półmaraton (cel A), jest to oczywiście jak najbardziej możliwe jeśli nie nastawisz się od razu na wynik 1h 25 😉 Aby zrealizować ten cel wyznacz sobie np. starty na dystansie 5 czy 10 kilometrów (cel B) po 3-5 miesiącach ale zacznij od mniejszych osiągnieć np. przebiegnę na treningu dystans 10 km (cel D) po 2 miesiącach biegania. A po 4 miesiącach będę biegać raz w tygodniu 15 km po lesie i zrzucę 5 kg (cel C).

Można stworzyć podobne założenia dla osób chcących przez bieganie zgubić parę kilogramów nagromadzonych przez lata oglądania „M jak Miłość” np. 10 kg mniej po 6 miesiącach (cel A) czyli najpierw po 3 miesiącach 4 kg i potem co miesiąc kolejne dwa w dół (cel D, C, B). Kombinacji jest nieskończenie dużo podobnie jak celów w które możecie mierzyć.

Spójrzmy na to oczami specjalistów od psychologii sportu:

„Z naszej wiedzy wynika, że ludzie nie są zmotywowani do każdego możliwego typu wysiłku. Raczej mają zapał do działania w określonych przedsięwzięciach i to dla osiągnięcia konkretnych celów.” Costas I. Karageorghis, Peter C. Terry „Psychologia dla sportowców” str. 71

Na początku wydaje się, że Wasz entuzjazm do biegania będzie trwał wiecznie ale zła pogoda za oknem, perspektywa super imprezy podczas weekendu, zmęczenie pracą itd. prędzej czy później sprawdzi Waszą wewnętrzną motywacje. Wtedy przypomnienie sobie celu dla, którego to robicie np. wspomniany półmaraton już za 8 tygodni może uratować motywację do przezwyciężania pokus. „Posiadanie jasnych celów daje człowiekowi poczucie sensu, co może pomóc w pokonaniu problemów z napędem wewnętrznym” str. 75

Dodam, że takie dylematy dotyczą również osób dużo bardziej zaawansowanych. Myśl że jeden odpuszczony trening nic nie popsuje jest częstym gościem także w mojej głowie. I pewnie jeden rzeczywiście nie zaburzy przygotowań ale gdy jeden przerodzi się w dwa albo trzy…

Bardzo często celem u początkujących biegaczy jest maraton. Cel jak najbardziej chwalebny choć w pierwszym sezonie a może nawet i drugim polecałbym nie mniej ambitny jak na początkującego biegacza cel w postaci przebiegnięcia przynajmniej dwóch półmaratonów. Niemniej maraton jest doskonałym celem A i na tę okoliczność znalazłem pewną wskazówkę cytowanych powyżej specjalistów od psychologii sportu:

„Fenomen maratonu londyńskiego:

Maraton londyński jest klasycznym przykładem sukcesu dla wszystkich. Dlaczego ponad 35 tysięcy ludzi rywalizuje w wyścigu, który wygrać może tylko jeden człowiek, jeśli nie dlatego, że każdy ma inne kryteria sukcesu? Przed każdym wyścigiem maratończycy ustalają sobie MNÓSTWO CELÓW. Ukończenie biegu bez względu na czas może być jednym z nich i być nim powinien. Drugim może być ukończenie wyścigu w określonym czasie. Ważna może być też jakość biegu. „Było przyjemnie?”, Dobrze wykorzystałem górną połowę ciała?” czy „Dobrze oceniłem tempo?” – to pytania, które mogą zadawać sobie biegacze. (…) Niewielu ludzi przebiega 42 kilometry i 125 metrów i czuje się z tym źle” – str. 89

Znowu nie byłbym sobą gdybym nie dodał, że podobnie dzieje się z ludźmi, którzy ukończyli dowolny maraton nie tylko ten angielski. Bardzo często ogromna radość towarzyszy finiszującym w biegach na 10 km jeśli przebiegnięcie takiego dystansu jest ich aktualnym celem do którego dążyli od tygodni lub miesięcy tu również mogą oni poczuć się zwycięzcą, który zrealizował cel.

Nawet jeśli nie osiągniesz celu A pewnie uda Ci się wykonać cele pośrednie C czy B a wtedy spokojnie zastanowisz się co zrobiłeś źle i następnym razem cel A stanie się osiągalny lub będzie celem B do jeszcze większego wyzwania.

Dosyć gadania, kładę na szalę cały swój mizerny autorytet w tym stwierdzeniu:

wyznaczanie sobie celów działa.

Warunkiem jest tylko to aby cel był jasny i naprawdę zależało Ci na jego spełnieniu, powinien uwzględniać najpierw Twoje możliwości a potem marzenia i wtedy… zrobisz to. Będziesz cieszyć się z biegania przez długie sezony.

„W postawieniu sobie celu w postaci ukończenia maratonu albo półmaratonu czy nawet biegu na dziesięć kilometrów jest coś, co skłania ludzi do codziennych ćwiczeń i pracy nad utratą nadliczbowych kilogramów. Co ciekawe, ci, którzy zaczynają biegać tylko po to, by trochę schudnąć, nie osiągają takich rezultatów.

Z jakichś względów ludzie czerpią większą motywację z odległej o kilka miesięcy perspektywy ukończenia zawodów – które dla większości z nich będą najtrudniejszym fizycznym wyzwaniem, przed jakim kiedykolwiek stanęli – niż z prozaicznego biegania pięciu czy sześciu kilometrów dziennie po to, by spalić trochę tłuszczu.” Dean Karnazes, Matt Fitzgerald „50 maratonów w 50 dni” – str. 55.

Ps. Wspomnę jedynie, że stosowanie celów w życiu codziennym nazwijmy go poza biegowym jest równie wskazane i przydatne, kto z Was nie układał planu dnia czy listy rzeczy do wykonania ale to już inna para kaloszy. Jeśli opuściłeś pierwsze dwa wpisy z Dekalogu początkującego biegacza zapraszam również i tutaj.

Inne osoby czytały również:

Zrób sobie plan treningowy cz. II.

2015-11-20 12:43:44
runnerski-pl

18

Zrób sobie plan treningowy cz. I.

2015-11-17 12:35:52
runnerski-pl

18

A mogłem sobie trochę popłakać.

2015-10-05 13:51:35
runnerski-pl

18

Rekordy, życiówki i taka tam moja codzienność.

2017-06-20 20:21:52
runnerski-pl

8

Wyniki konkursu „Z biegiem marzeń”

2017-06-17 16:20:12
runnerski-pl

8

Mała zabawa biegowa (MZB).

2017-06-14 18:57:52
runnerski-pl

8

Konkurs – Z biegiem marzeń.

2017-06-11 19:56:33
runnerski-pl

8

Metoda Jeffa Gallowaya.

2017-06-09 14:33:15
runnerski-pl

8

  • Malgorzata Wrzesinska

    Dobrze sprecyzowany cel to bardzo istotna sprawa – masz rację bez celu nie ma motywacji. Ciągle zaś trzeba tą motywację podsycać i przypominać sobie – jaki ten nasz cel jest istotny i jak wiele znaczy 🙂