III Puchar Polski w nordic walkingu Kolbuszowa.

Daleko… tym razem organizatorzy III Pucharu Polski w nordic walkingu zaprosili uczestników aż do leżącej pod Rzeszowem Kolbuszowej. Jadąc autem z ekipą Green Team Zielona Góra żartowaliśmy, że jeszcze chwila i będziemy we Lwowie, rzeczywiście gdy zjeżdżaliśmy z autostrady pozostało nam nieco ponad 150 km i bylibyśmy w tym pięknym mieście na Ukrainie.

Upały jakie towarzyszyły nam od kilku dni jak również temperatura panująca w dniu zawodów zapowiadały walkę o… życie. Do tego na moim dystansie 21 km pojawił się na liście startowej rekordzista Polski w maratonie nordic walking Marcin Michalec. Musiało być gorąco… w dodatku Kolbuszowa leży… nad Nilem. I to nie jest żart. Przez tą miejscowość płynie rzeka o takiej właśnie nazwie choć nazwanie nieco szerszego rowu z wodą rzeką to oryginalny pomysł. No chyba, że w porze deszczowej wylewa… tego nie zdążyłem ustalić. 😉

Wracając do samej rywalizacji, moim celem było ukończyć zawody w dobrej formie. Bardzo obawiałem się temperatury ponieważ moje doświadczenia z upałami raczej nie napawały mnie optymizmem. Kiedyś pijąc bardzo dużo odwodniłem się po biegu trwającym 1:49 na półmaratonie w Grodzisku Wielkopolskim. Wprawdzie ostatnie treningi w podobnych warunkach pogodowych wypadały optymistycznie ale godzinny trening to jednak nie zawody, które zapowiadały się jako wysiłek prawie 2,5 godzinny.

Po starcie sytuacja okazała się dosyć przewidywalna. Pierwsze miejsce zajął rekordzista Polski i powoli odpływał nam a mi przypadła rola pociągnięcia, grupki 4 zawodników, z którymi walczyłem skutecznie w poprzednich zawodach. O ile we wcześniejszych startach próbowali oni dawać mi zmiany o tyle tutaj przyjęli spokojną taktyką siedzenia mi na ogonie.

Pasowało mi to bardzo ponieważ to ja dyktowałem tempo. Opierałem się jak zawsze na tętnie. W ostatnim starcie w Konstancinie miałem początek zawodów na tętnie pod 148-150 uderzeń na minutę tutaj chciałem wystartować minimalnie szybciej. Zatem widząc przez pierwsze km na zegarku właśnie poziom 150 byłem bardzo zadowolony.

Moi konkurenci chyba mieli mniej optymistyczne nastawienie do tego tempa, bo od 4-5 km co kilometr odpadał jeden z nich. W efekcie chyba na 7-8 km byłem już sam mając przed sobą coraz bardziej oddalającego się mistrza. Dosyć łatwo mogłem kontrolować stratę do lidera jak i to co działo się za moimi plecami ponieważ na trasie mieliśmy znowu 8 okrążeń i każdorazowo przechodziliśmy żwirowy stadion. Zatem bez trudu mogliśmy obserwować siebie nawzajem.

Miałem lekkie kryzysy już na 4 i 10-11 km. Ale od czego jest pomoc dobrych ludzi… koleżanka z drużyny uratowała mnie kilka razy właśnie w tym okresie, odgazowaną colą. Sama miał start blisko 2 godziny później na dystansie 5 km. Nigdy nie próbowałem tego napoju na zawodach, natomiast efekt był świetny. Chyba zacznę stosować ten patent w przyszłości. Cukier zrobił swoje 😉

Do końca zawodów kontrolowałem swój organizm i oparłem się pokusie, aby zwolnić skoro drugie miejsce na mecie było niemal pewne już po 2/3 dystansu. Pomyślałem, że będzie to dobry sprawdzian czy wytrzymam w takich warunkach i na większym tętnie.

W efekcie wszystko zakończyło się bezproblemowo. Na mecie miałem czas 2:15:29 na średnim tętnie 148. Co ciekawe dwa tygodnie temu w Konstancinie miałem tętno 146 zaś miesiąc temu w Mielnie była to wartość 143. Do tego po tym starcie czułem chyba najmniejsze zmęczenie, walczyłem jak robot zaprogramowany na równą pracę rąk i nóg. To efekt wzrostu formy co cieszy podwójnie.

Czy można było walczyć ze zwycięzcą?

W tym dniu zdecydowanie nie. Straciłem do niego 4 minuty i 24 sekundy. Mając jednocześnie ponad 5 minutową przewagę nad zawodnikiem za mną. Natomiast zwycięzca był i jest poza moim zasięgiem ale… tak jest dzisiaj. A jutro? Co będzie kiedy spotkamy się następnym razem? Zadanie jakie sobie stawiam jest proste nie wygrać z nim ale zmniejszyć dystans między nami może np. do 3 minut na początek. A jest kogo gonić Marcin w tym roku złamał 3h w maratonie a połówki biega w czasie 1:20 porównując moje rekordy na poziomie 3:25 i 1:29 i to sprzed 2,3 lat to jest miedzy nami przepaść tymczasem tutaj na zawodach różnica była mniejsza.

I dlatego mam zamiar powoli robić kolejne kroki naprzód.

Zapraszam do polubienia mojego profilu na FB oraz śledzenia mojego profilu runnerski.pl na Instagramie i endomondo (Marcin Rosak runnerski.pl).

Inne osoby czytały również:

Puchar Polski w nordic walkingu ZDOBYTY!!!

2018-08-19 17:35:32
runnerski-pl

18

Mistrzostwa Świata w nordic walkingu POLSKA 2018

2018-07-02 14:19:17
runnerski-pl

18

Długie wybieganie.

2018-07-13 12:48:56
runnerski-pl

8

Anatomia zwycięstwa.

2018-07-09 15:15:56
runnerski-pl

8

Plan treningowy od kuchni.

2018-06-25 14:44:37
runnerski-pl

8

Szybka piątka

2018-06-22 11:44:14
runnerski-pl

8