I. Zapomnij o kilometrach trenuj na czas.

Lubię to zdanie: przebiegnięte kilometry są po to aby chwalić się nimi na facebooku, aplikacji endomondo czy w rozmowach ze znajomymi. Natomiast dla poprawy swoich wyników choćby takich aby biegać dalej, czy zgubić kilka kilogramów zwiększając przy tym kondycję warto przestawić swoje myślenie na czas trwania treningu. W tym celu I. Zapomnij o kilometrach trenuj na czas.

Na początku naszej zabawy w bieganie postępy przychodzą naprawdę bardzo szybko i zadziwiają osoby zaczynające biegać. Z tygodnia na tydzień a często i z treningu na trening biegasz dużo szybciej. Może dlatego wielu z nas uwierzy w tym momencie w to, że będą jeszcze wielkimi sportowcami w najgorszym wypadku na skalę województwa czy swojej kategorii wiekowej a do tego wystarczy tylko zacząć trenować tak jak zawodowcy. Rozczarowanie bywa bolesne, sam to przeżyłem więc wiem o czym piszę. Aby progres trwał i nie przytrafiła się kontuzja bardziej rozsądna jest racjonalna ocena swojego „miejsca w stadzie” lub przynajmniej na początek próba myślenia kategoriami czasu a nie kilometrów.

Wydaję się, że na pozór nie ma różnicy jak wyznaczymy sobie cel treningowy, czy użyjemy kilometrów czy czasu trwania wysiłku. A jednak jest w takim myśleniu ukryty pewien poważny błąd. Jeśli dzisiaj przebiegniesz 6 kilometrów i w kolejnych dniach najlepiej przedzielając je dniem przerwy zaaplikujesz sobie taki sam dystans Twój trening będzie zupełnie różny czasowo. Zaraz zresztą do tego wrócę.

Początkowo na tempie Twojego biegu będzie odbijać się wszystko wokół Ciebie: wcześniejszy brak ruchu, organizm który będzie się bronił przed wysiłkiem, pogoda z temperaturą, trasa biegu, pora dnia itp. Dzisiaj utrzymasz tempo 6:15 jutro 6:45 a po dwóch dniach 5:59. W związku z czym za każdym razem swoje 6 km przebiegniesz w innym czasie.

Zróbmy więc prosty test. Wyobraź sobie, że biegniesz 100 metrów na maksimum mocy (u niektórych może to być trudne do wyobrażenia) ale niech zajmie Ci to na przykład… 18 sekund, potem w wyobraźni biegniesz 100 metrów z górki w dodatku z wiatrem i goniącym wilczurem za plecami uzyskujesz wynik 13 sekund i jeszcze ta sama „stówa” pod górkę po piasku w efekcie 25-30 sekund.

Odpowiedz sobie teraz na pytanie czy Twój organizm rejestruje przebiegnięty dystans czy czas wysiłku. Podpowiem mimo oczywistości odpowiedzi, że serce nie ma licznika ale za to mózg rejestruje spadek zużytej energii, np. węglowodanów w czasie ruchu.

W każdym przykładzie było to 100 metrów, Twój organizm będzie jednak diametralnie różnie zmęczony nie tylko przez okoliczności towarzyszące biegowi ale przez sam fakt długości wysiłku. Zatem tak jak 100 metrów przebiegnięte w przykładzie powyżej jest zawsze różne dla organizmu tak samo 6 km na treningu będzie prawie zawsze różnym obciążeniem dla Twoich nóg, serca czy ilości spalonych kalorii.

Natomiast gdybyśmy zamiast owych 100 metrów biegł w każdym przykładzie np. 15 sekund wtedy też oczywiście Twoje samopoczucie będzie różne ale już dużo bardziej zbliżone. Dlatego uważam, że bez względu na poziom zaawansowania lepiej jest biegać kierując się czasem trwania treningu niż  konkretnym najczęściej na domiar złego z góry ustalonym dystansem.

Oczywiście zawodowcy czy bardzo zaawansowani amatorzy posługują się np. pulsometrami, badaniami krwi i używają kilometrów na określenie swojego treningu jednak oni bardzo często są w stanie biegać na bardzo podobnym tempie przez co u nich 15 km to zawsze będzie 1h lub co najwyżej 1-2 minuty różnicy. Jednak mam jeszcze jeden przykład dla ambitnych amatorów.

Robicie wybieganie 30 km w temp. 20C w czasie 5:30/km razem około 2h 45 w kolejnych dwóch tygodniach robicie podobny trening ale w czasie 5:00/km bo było idealne 14C i dobry człowiek dał wam wodę na trasie razem trening trwał 2h 30 za to trzeci po nieprzespanej nocy i w temp. 24C to prawie 6:00/km i prawie 3h 00 wysiłku. Czy naprawdę każdy z tych 30 km treningów to było to samo, czy był to ten sam wysiłek.

Robiąc swoje własne zestawienia np. miesięczne często cieszę się, że wyszło 160 kilometrów a w poprzednim miesiącu było np. 140 km. Jednak wychodząc na trening mam zawsze do zrobienia 60 minut lub 75 minut a nie 10 czy 14 km. Nieraz biegam brakujące 3 minuty tam i z powrotem pod domem ale taki jest plan i w niczym mi to nie przeszkadza w osiąganiu systematycznie lepszych wyników.

Proponuję kompromis myśl minutami i trenuj według nich a chwal się kilometrami.

PROSZĘ O PODPOWIEDZI DO MOJEGO DEKALOGU:

I. Zapomnij o kilometrach trenuj na czas.

Zapraszam do polubienia mojego profilu na FB, udostępniajcie dla znajomych. Jestem również na googlach+, twiterze i instagramie do zobaczenia.

Inne osoby czytały również:

Historia pewnego wyprzedzania

2017-11-14 17:34:36
runnerski-pl

8

Aby biegać szybciej wiosną trzeba najpierw…

2017-11-08 18:47:12
runnerski-pl

8

W roli debiutanta.

2017-10-30 19:31:27
runnerski-pl

8

Wracam

2017-10-24 17:37:49
runnerski-pl

8

To chyba już starość co?

2017-06-29 19:40:37
runnerski-pl

8

  • Batman

    Od samego początku biegam na czas a nie na dystans. Ale w sumie od samego początku biegam z planami z forum bieganie.pl. I zaczynałem z 35 kg balastem. Teraz już tylko 24 kg 😛 bez kontuzji zaliczony bieg na dychę oraz Runmageddon Rekrut 🙂

    • runnerski.pl

      I oby tak dalej, cięgle ten balast pewnie ciąży ale życzę Ci abyś poczuł kiedyś radość z biegania bez nadmiernych kilogramów to naprawdę fajne uczucie no i radykalna zmiana szybkości.
      Powtórzę zdanie które często wypowiadam słuchając relacji z treningów swoich znajomych: Jeśli to co robisz jest bezpieczne dla Twojego organizmu (nie masz kontuzji) i przynosi to efekty to nic nie zmieniaj albo dokonuj zmian bardzo ostrożnie, jeśli masz problemy ze zdrowiem lub stagnację formy szukaj innych metod i rozwiązań.

  • Ania Abakercja

    na samym początku biegania skupiałam się na czasie a nie na kilometrach. ale później dostałam smartfona z endomondo i wszystko się zmieniło 😉

    • Marx

      Wystarczy zainstalować RunnerUp i znów można biegać na czas.

  • runnerski.pl

    Tak robi większość z nas.
    Ja pokazuję jak jest skuteczniej biegać a nie jak koniecznie masz to robić więc nie musisz mieć wyrzutów sumienia a poza tym biegaj np. godzinę i dalej korzystaj z endo.

    • Ania Abakercja

      wiadomo, że każdy zrobi jak lubi i jak woli. podzieliłam się tylko tym, jak było u mnie 🙂