Eksperyment człowieka nierosądnego dla dobra ludzkości (biegowej).

 

EKSPERYMENT z roku 2015 r. (wiecznie aktualny) 😉

W ciągu ostatnich 5 dni zrobiłem trzy treningi i porównałem je z dwoma jakie odbyłem miesiąc wcześniej. W założeniu miały to być identyczne biegi pod względem średniego tętna i dystansu, trasy i wszystkich innych zmiennych. Chciałem w ten sposób sprawdzić wpływ temperatury na mój bieg. Wnioski z mojego eksperymentu są oczywiste i właściwie każdy sam mógłby dojść samodzielnie do ich sformułowania. Tylko biorąc po uwagę, że np. startując w półmaratonie kiedy temperatura sięga 30C prawie połowa uczestników (na pewno 1/3) ostatnie 3-5 km idzie zamiast biec wnioski o wpływie temperatury na nasz organizm są najwyraźniej przez dużą część z nas lekceważone.

Ponadto założyłem, że nawet w dobrych warunkach np. temperaturze 20C możemy mieć kłopoty z poprawieniem naszej życiówki jeśli poprzednio uzyskaliśmy ją w idealnej temperaturze 14C a nasza forma nie uległa radykalnej poprawie. Czy takie założeniu obroniło się po eksperymencie.

Mój przyjaciel mówi mi: Ty za dużo kombinujesz i liczysz tu trzeba biec i zapomnieć na przykład o temperaturze czy innych przeszkodach. Problem w tym, że fizjologia człowieka nie daje nam zapomnieć o temperaturze wokół nas nawet przy najlepszym przygotowaniu i nastawieniu psychicznym do startu.

Według niektórych źródeł każdy wzrost lub spadek temperatury powyżej 14C o chociażby 1C to spadek prędkości na kilometrze o 1 sekundę. Niby nic właściwie to niedużo może nawet nie warto zaprzątać sobie tym głowy a jednak jest to bardzo istotna różnica. Temperatura 24C to już 10 sekund a na 42 kilometrach maratonu to 420 sekund czyli 7 minut. Moim zdaniem ta strata u niektórych osób może być jeszcze większa zmęczenie narasta wraz ze wzrostem odległości ostatnie kilometry to już nie 10 s. a pewnie o wiele więcej. Zostawię jednak domysły i przedstawię moje wyniki.

Wszystkie moje treningi były robione o tej samej porze dnia (godz. 17.00-19.00), na tej samej trasie ok. 10 km, w identycznym stroju, w jednakowych odstępach dni po sobie. Postarałem się aby poza temperaturą zachować możliwie podobne warunki zewnętrzne. Założyłem sobie, że będę biegł na średnim tętnie w okolicach 130 uderzeń serca na minutę. Mój 1-szy zakres to przedział 121-138 uderzeń serca na minutę (70-80% HR max) miały to być biegi spokojne bez szarpania przez co możliwie jak najbardziej podobne.

Materiał porównawczy:

trening nr 1 – 07.06.2015r. – „normalnie” trasę moich 10 km pokonuję w czasie ok. 50:00 – 51:00 średnie tempo 130 temp. 14C-18C – bez wody tzn. bez picia na trasie biegu;

trening nr 2- 05.06.2015r. – 52:25 średnie tętno 129 temp. 22C (temp. rosła) – z wodą (0,6 l przez 1h).

Ostatnie treningi:

trening nr 3 – 01.07.2015 r. – 55:20 średnie tętno 128 temp. 24C (temp. spadała) – bez wody

trening nr 4 – 03.07.2015 r. – 57:00 średnie tętno 129 temp. 29C (temp. spadała) – bez wody

trening nr 5 – 05.07.2015 r. – 57:25 średnie tętno 140 temp. 36,5C (spadła z 36,5C do 36C ) – bez wody

 

Wnioski:

  1. bieganie w temperaturze 36C to ogromne ryzyko dla zdrowia i życia a robienie wtedy szybszych odcinków to wariactwo w czystej postaci. Na treningu nr 5 miałem już po 10 minutach problem aby utrzymać tętno poniżej 140 uderzeń serca na minutę. Mimo, że w założeniu tętno miało być w okolicach 130 uderzeń po 40 minucie biegu tętno kształtowało się w przedziale 148-150 ud. Co ciekawe biegłem wtedy z prędkością około 5:50 na kilometr natomiast w temperaturze 14C na ostatnim półmaratonie we Wrocławiu również po 7-8 km, na identycznym tętnie (148-150) biegłem z prędkością 4:15 na kilometr;

  1. jeśli rośnie temperatura wyraźnie spada tempo (trening 3 i 4) biegu a różnica pomiędzy treningiem 1 i 5 (14C a 36C) czyli skrajnie odmiennymi warunkami pogodowymi jest ogromna ok. 6,5 minuty na 10 km w maratonie byłoby to ponad pół godziny (pomijam fakt, że w takim upale nie ukończyłbym maratonu);

  1. próba zachowania identycznego tempa przy zwiększonej temperaturze kończy się wzrostem tętna (trening 4 i 5) konsekwencją wzrostu tętna to najogólniej rzecz biorąc szybsze zmęczenie (poprzez większe zużycie glikogenu, wody, wzrost temp. ciała i większe ryzyko skurczy, ściany itp.);

  1. pijąc wodę na trasie (trening 2) można mimo bardzo podobnej temperatury (trening 3) zachować dużo lepsze tempo – u mnie prawie 3 minuty szybciej na 10 km;

  1. niestety nawet pijąc wodę nie jestem w stanie zachować tempa na jakie mógłbym sobie pozwolić w temperaturze optymalnej 14C (trening 1 i 2). Jeśli zatem wiesz przed startem, że Twoim optymalnym tempem jest np. 5:10 to wystarczy wzrost temperatury o 5C-10C i należy zweryfikować tempo przynajmniej do 5:15-20 i to przy założeniu idealnego nawadniania na trasie;

  1. gdybym w treningu 5 chciał zachować tętno 129-130 uderzeń musiałbym bardzo mocno zwolnić, wręcz do prędkości jakimi normalnie nie biegam, na końcu dystansu otrzymałbym wtedy czas około 60-62 minuty. Byłby to czas dziesięć minut gorszy od biegu w idealnych warunkach;

  1. nasze indywidualne predyspozycje, kondycja, przyzwyczajenie mogą pokazywać inne wyniki zawsze jednak będą one niekorzystne wraz ze wzrostem temperatury;

  1. osoby znające reakcje swojego ciała mogą biegać bardzo wolnym tempem (1 zakres tzw. OWB1) nawet w wysokich temperaturach szczególnie pijąc na trasie ale biegi szybszych odcinków w takich upałach są po prostu bardzo niebezpieczne. Wzrost temperatury ciała może doprowadzić nie tylko do zasłabnięcia ale do znacznie poważniejszych wypadków.

 

Teraz deser. Dołączam 2 zdjęcia mojej osoby na wadze przed wczorajszym treningiem (nr 5). Przez 57 minut biegu straciłem 2,2 kg czyli jest to równoznaczne z utratą 2,2, litra wody w moim przypadku to niemal 3 % masy ciała i według wielu źródeł to początek odwodnienia. I rzeczywiście jeszcze pół godziny takiego biegu i byłbym wyczerpany a jeszcze 45-60 minut i… może ktoś łaskawy wezwałby na czas karetkę.

 

Z podobnymi eksperymentami na swoim ciele radzę postępować ostrożnie, trening w 36C to skrajna nieodpowiedzialność zrobiłem go tylko aby pokazać problem, był on bezpieczny z racji doświadczenia i znajomości mojego organizmu, wiem również, że nawet w imię doświadczeń nie zdecydowałbym się na trening dłuższy.

Polecam zweryfikowanie planów startowych i prób bicia rekordów życiowych właśnie ze względu na panującą pogodę szczególnie temperaturę powyżej 25C wtedy w walce na trasie biegu często wygrywa fizjologia a nie nasz umysł.

Na koniec warto pamiętać, że dzieci biegające np. na plaży w upalny dzień po 1h mogą być identycznie wycieńczone, odwodnione jak my dorośli.

Inne osoby czytały również:

Puzzel motywacyjny czyli wyznaczanie celu

2017-11-23 15:13:16
runnerski-pl

8

Historia pewnego wyprzedzania

2017-11-14 17:34:36
runnerski-pl

8

Aby biegać szybciej wiosną trzeba najpierw…

2017-11-08 18:47:12
runnerski-pl

8

W roli debiutanta.

2017-10-30 19:31:27
runnerski-pl

8

Wracam

2017-10-24 17:37:49
runnerski-pl

8

To chyba już starość co?

2017-06-29 19:40:37
runnerski-pl

8

Rekordy, życiówki i taka tam moja codzienność.

2017-06-20 20:21:52
runnerski-pl

8

Wyniki konkursu „Z biegiem marzeń”

2017-06-17 16:20:12
runnerski-pl

8

  • Piotr Stanek

    Marcinie
    A sprawdziłeś https://en.wikipedia.org/wiki/… w tych dniach?
    Bo temperatura to jedno a wilgotność do drugie. I oba mają ważny wpływ na pocenie się.

    Poza tym nieprawdą jest, że utrata 2,2kg równa się utracie takiej ilości wody.
    Napisz proszę z jakich źródeł korzystasz.
    Przeczytaj za to „Waterlogged” i „Lore of Running”. Plus tam zawartą bibliografię.

    Zgadzam się za to co do wniosku, że im cieplej tym trudniej o wyniki. Ale nie jest to niemożliwe a picie wody w żaden sposób nie jest powiązane z efektywnością. Przynajmniej do tej pory tego nie stwierdzono.

    • runnerski.pl

      Wilgotność sprawdziłem i była bardzo zbliżona w tym zakresie masz zresztą rację, że ma ona duży wpływ ale kwestionowanie tego że 2,2 kg równa się takiej utracie wody to: czepianie się 😉