Dziennik „moje bieganie” IX 2016 r.

Dziennik „moje bieganie” IX 2016 r. co to jest?

Odpowiedź jest prosta: poczułem potrzebę pisania od czasu do czasu, za mało tego na wpisy na stronie a w formie dziennika zawsze wystarczy choćby kilka słów i stąd to miejsce zapraszam tu co jakiś czas.

 

29 września 2016 r.

2 dni do startu, za chwile idę na ostatni 30 minutowy trening a potem już tylko nerwy i oczekiwanie. Oczywiście nie będzie tak źle przecież to tylko zabawa… szkoda, że nie dla mnie. 😉

28 września 2016 r.

GŁUPIA PRESJA MEDIÓW SPOŁECZNOŚCIOWYCH.
Wszędzie tylko te MARATONY. Mam tego dość! Sam dolewałem oliwy… Zaczęło się to szaleństwo: Wrocław, Warszawa, Berlin za chwilę Katowice, Poznań.
Też chciałbym tam pobiec. Co więcej jestem pewny, że zrobiłby tam życiówkę. Tylko, że w pełni świadomie na tę jesień zaplanowałem dyszki.
Nie wiem czy się wkurzać, czy szybko znaleźć maraton. Przecież mam inny cel a jednak zaczynam wręcz cierpieć. Właściwie pozostaje tylko Toruń, tam rok temu zrobiłem życiówkę.
3 dni do startu w mojej dyszce może dlatego WARIUJĘ.

27 września 206 r.

4 dni do startu… w tym dniu lubię pobiec nieco szybciej.
Dzisiaj 10 km w czasie 45:15 czyli tempie 4:31. 🐢
Na tętnie 140 gdzie na zawodach liczę na średnie 156 i więcej. W dodatku tutaj po żwirze.

Jak to leciało „JEST MOC”. 😎

No i oczywiście dzisiaj Gallowayem czyli 4:30 biegu 30 sekund chodu, zwolniło mnie to o jakieś 2-2,5 minuty. 😉 I nawet nie wszedłem w III zakres. 🙂

26 wrzesień 2016 r.

Rekordu świata w Berlinie nie było ale ja w niedzielę zrobiłem mały rekord… no prawie. Wczoraj rano poszedłem pobiegać i byłem bardzo blisko spełnienia swojego bardzo małego marzenia. Zawsze chciałem przebiec 60 minut na średnim tętnie poniżej 130 uderzeń serca na minutę w czasie poniżej 5:00 na kilometr. Rok temu było blisko ale zawsze brakowało albo 2 uderzeń albo 2,3 sekund.

Wczoraj było 14 km czyli 70 minut na tętnie 129 i tempie… 5:00 zabrakło sekundy ale to i tak mój najlepszy wynik a biorąc pod uwagę ukształtowanie terenu i trochę piasku na trasie, to na asfalcie byłoby idealnie. Co to oznacza?

Hmm albo super dzień albo najlepszą formę w moim życiu. W sobotę start. 🙂

Aha i przedostatnie 2 treningi to interwały zatem w niedzielę powinienem być bardzo zmęczony a tu…

25 września 2016 r.

Za chwilę rusza maraton w Berlinie, ciekawe czy znowu chłopaki zbliżą się do rekordu świata?

mg_1264_1

23 września 2016 r.

Dzisiaj miałem sposobność pobiegać na stadionie lekkoatletycznym. Dziwne mieszkam w Zielonej Górze od hoho i jeszcze dłużej a nie biegałem na tym obiekcie od liceum. Tartan chyba pamiętał moje ostatnie odwiedziny, bo jego jakość była daleka od ideału.

Sam trening to interwały 4 minutowe z 3 minutami truchtu. I… byłem bardzo zaskoczony moim tempem od 3:37 do 3:45 tak szybko to chyba jeszcze nie biegałem kilometrówek ale to głównie zasługa wysłużonej nawierzchni więc nie popadam w hurra optymizm.

Bezpośrednio po interwałach rozpoznała mnie moja czytelniczka Ewa, która biegała tam z grupą „Zielona Góro Zacznij Biegać”. Bardzo fajna inicjatywa przekonywująca ludzi do biegania i do tego biegania świadomego. Niestety po swoich interwałach byłem tak uderzony chwilowym zmęczeniem, że nie bardzo mogłem wypowiedzieć składne zdanie. 😉

22 września 2016 r.

Wczoraj biegałem 4 odcinki długości 1.150-1.200 m. w czasie 3:50 ale się działo. Takie „tysiączki” to prawdziwa próba charakteru, tym bardziej gdy biega się po ubitym podłożu, któremu daleko do asfaltu. 😉 Dzisiaj czuję moje nogi bardzo wyraźnie. Nie bolą ale… bieganie byłoby mało komfortowe. Na szczęście dzisiaj wolne. A kolejny start już w przyszłym tygodniu i tym razem nie będzie to treningowa wycieczka.

19 września 2016 r.

Wczoraj wybitnie nie chciało mi się biegać. Piszę o tym aby ktoś nie odniósł mylnego wrażenia, że taki „gość jak ja” to biega zawsze i wszędzie z bananem na twarzy. Ostatecznie wczoraj wybiegałem swoje 65 minut ale zwyciężył racjonalny argument a nie chęć przewietrzenia płuc. Wiem, że na weekend nie będę mógł biegać a ponieważ biegam co drugi dzień miałem do wyboru iść zgodnie z planem poniedziałek, środa, piątek i mieć ewentualnie 2 dni wolnego na weekend albo odpuścić poniedziałek potem pobiec we wtorek i czwartek a dalej mieć aż 3 dni przerwy. Co ciekawe po biegu byłem bardzo szczęśliwy, że wyszedłem z domu.

17 września 2016 r.

Dyszka z rana jak śmietana,
trzynaście w południe biegnie się cudnie,
ale dziś… piętnaście po obiadku wybiegałem bratku. 🙂
Oczywiście po strawionym obiedzie ale to biegacze wiecie. 😉

14322508_595197877332206_6183618338067474776_n

Wyszło z tego 15 km w tempie 4:46 oczywiście Gallowayem czyli 4:30 biegu i 30 sekund marszu… żeby się nie zmęczyć. 😉

16 września 2016 r.

HAHA

przeglądałem „stare” pliki i znalazłem przez przypadek takie coś:

nocny-wroclaw-polmaraton-23

16 września 2016 r.

Walczę z chorobą ale co to za choroba zwykłe przeziębienie. Wczoraj leciało mniej z nosa więc kusiło bieganie. I skusiło założyłem pulsometr i widzę tętno spoczynkowe 55-58 uderzeń normalnie mam 50-52 ale gdy jestem chory powyżej 60 nawet 80. Pomyślałem nie taki diabeł straszny lub nie taka choroba mocna. Pobiegłem i było bardzo szybko 4:41 na km, mimo założeń aby nie przekraczać 4:50 ponieważ dodatkowo spowalniało mnie podłoże, tj. ubity żwir. Przy okazji było zimno 19C po ostatnich upałach to prawdziwa ulga. Po biegu w nocy wróciło złe samopoczucie i dzisiaj jest nieciekawie nie wiem czy ten trening był dobrym pomysłem, zobaczymy.

Mam jeszcze zdjęcie poniżej, spostrzegawczy zauważą, że ten trening oczywiście odbył się Gallowayem 4:30 biegu i 0:30 marszu. No i na stosunkowo niskim tętnie 143 uderzeń.

bez-tytulu

14 września 2016 r.

Obudziłem się okrutnie przeziębiony… dawno nie zaatakowało mnie aż tak. Wczoraj napisałem „Niedzielny półmaraton odcisnął w moim organizmie swoje piętno” miałem na myśli zmęczenie mięśni lub raczej jakieś mikrouszkodzenia po tak długim biegu a tymczasem spadek odporności w połączeniu z katarem dziecka dopadł i mnie… Zobaczymy czy tym razem aspiryna zadziała.

13 września 2016 r.

Dzisiaj miał być spokojny trening tak w granicach 4:55-5:00 ale byłem w super dyspozycji i wyszła godzinka w 4:45. Uwzględniając, że zrobiłem to Gallowayem w proporcjach 4:30 biegu i 30 sekund marszu, do tego po moich pagórkach to wyglądało to nieźle.  Niedzielny półmaraton odcisnął w moim organizmie swoje piętno ale dzisiaj było dużo lepiej niż się spodziewałem.

O tym w jakiej jesteś formie świadczą nie tylko wyniki ale również to jak Twój organizm regeneruje się po ciężkim treningu czy zawodach. 😉

12 września 2016 r.

No i pobiegliśmy, więcej we wpisie nie liczy się wynik.

9 wrześnie 2016 r.

V Novita półmaraton zielonogórski rzuca wyzwanie dla odważnych (i dobrze przygotowanych).

Dzisiaj było gorąco a w niedzielę o 11.00 w godzinie startu ma być… jak określiła to prezenterka pogody w telewizji… ma być AFRYKAŃSKI ŻAR. Nie no ekstra tydzień temu podczas mojego startu było 27C to teraz będzie tylko minimalnie gorzej. 😉 A do zdobycia są takie o to cacuszka:

medale-polmaraton-zielonogorski

Pierwszych 200 zawodników dostaje złoto, kolejnych 300 srebro i „ostatni” 1000 brąz rok temu granice czasowe oddzielające poszczególne medale to 1:37 i 1:50. I jak biec?

Ktoś z Was powie: czarujesz koleś, masz rekord 1:29:31 i zastanawiasz się jak biec? 

Tak zastanawiam się. Dwa lata temu gdy byłem w formie na 1:32 to na tej trasie bez kilkunastu sekund ledwo złamałem 1:40 tak jest tu ciężko (pagórkowato), więc teraz na rozgrzanym słońcem asfalcie czas 1:37 to nie lada wyzwanie. Do tego razem z półmaratonem rozgrywane są MP wojskowych a Ci Panowie i Panie znaczącą podwyższają poziom rywalizacji.

Ostatnio usłyszałem: przecież nie jesteś olimpijczykiem? Fakt nie jestem ale walczyć lubię choć zdrowy rozsądek odradza walkę w upale.

8 września 2016 r.

W moim mieście trwa w najlepsze Winobranie. Z biegowego punktu widzenia rozpoczął to święto Bieg Bachusa na 10 km. Byłem (poniżej zdjęcie), medale zdobyłem, izotoniki piłem. Natomiast dni Zielonej Góry zakończy V Półmaraton zielonogórski już w najbliższą niedzielę 11 września i tam również wybieram się. Właściwie to wybieramy się z blisko 1 300 uczestników, według strategii na dziś biegnę treningowo z Wojtkiem. 🙂 No to znowu będzie ciekawie.

6 września 2016 r.

Wczoraj pobiegłem zgodnie z planem 55:00 trening w tempie 4:50 na średnim tętnie 138 ale ponieważ moja trasa była najeżona górkami dzisiaj moje mięśnie czuły się bardzo zmęczone ale następny trening miał być w środę więc… w środę mam rocznicę ślubu i nie chciałem narażać mojej małżonki na samotne chwile więc… pobiegałem przed chwilą. Łamiąc swoją zasadę, że nie biegam dzień po dniu. Było ciężko zmęczenie po sobotnich zawodach na 10 km plus wczorajsze harce i w efekcie dawno nie bolały mnie tak nogi podczas biegu ale ponieważ było płasko zrobiłem ponownie 55:00 w tempie 4:50.

Czego się nie robi dla miłości do… biegania. 😉

4 września 2016 r.

No i wystartowałem wczoraj w zielonogórskim Biegu Bachusa 10 km w upale 27-28C, na ciężkiej bardzo pagórkowatej trasie ale wybiegałem całkiem niezły wynik 42:36.  Spodziewałem się biegu na poziomie 44:00-45:00. Jestem bardzo zadowolony tym bardziej, że na tle innych biegaczy też było nieźle 38 miejsce na  264 osoby.

received_1171895249536201

3 września 2016 r.

Wczoraj miałem w planie lekki trening ale urodziny mamy spowodowały zmianę. Wczorajszy trening został odpuszczony a w to miejsce postanowiłem pobiec dzisiaj 10 km w zawodach w moim mieście o ile uda mi się dopisać w ostatniej chwili do listy startowej. Bieg Bachusa dawniej Nocny bieg Bachusa ma odbyć się dzisiaj ulicami Zielonej Góry. Start nieplanowany ale… może taki spontan będzie dobrym rozwiązaniem. Biorąc pod uwagę pogodę i moją formę lub raczej jej brak może zrobię z tego 45 minutowy bieg progowy.

2 września 2016 r.

Szykowałem się z moim przyjacielem Wojtkiem na bieg w Rakoniewicach (10 km) 02.10 ale… okazało się, że zapisy mimo limitu 1 000 osób trwały tam kilka godzin więc start zostaje skreślony ale mamy z Wojtkiem plan awaryjny, który nawet bardzo mi odpowiada. Wojtek biegnie dychę po czym kończy swój bieg i pomaga mi w dalszej mojej walce na dystansie MARATONU podając mi żele i izotoniki to byłaby fajna przygoda. Kiedy i gdzie? Jest już pewien pomysł. 🙂 Więcej w tym temacie wkrótce jeśli zapadnie ostateczna decyzja.

1 września 2016 r.

Skończyłem przenosić moją stronę (i właściwie tworzyć ją od nowa) i może wreszcie będę mógł przedstawić efekt mojej mrówczej pracy z ostatnich 3 tygodni ale mam coś jeszcze.

Spotkałem dziś mojego kolegę biegacza Marka, zapytał mnie czy startuję za tydzień w półmaratonie zielonogórskim. Odpowiedziałem, że tak ale właściwie to mi się nie chce, ciężka trasa do tego zapowiadany upał więc może pobiegnę na 1:45 lub 1:50 i zdziwiłem się ponieważ Marek stwierdził, że też nie chce mu się trenować pod rekordy życiowe a on na połówce 1:30. Obaj stwierdziliśmy, że biegania na wynik jest w pewnym sensie dziwne. Będziemy trenować jak nigdy wcześniej i urwiemy już tylko kilka sekund a tymczasem można pobiec i pomóc np. komuś innemu w osiągnięciu życiówki.

Myślałem, że tylko ja mam chwilowy brak motywacji do wylewania siódmych potów na treningu tymczasem inni też miewają „kryzysy” motywacyjne.

Zapraszam do odwiedzenia mojego dziennika z innych miesięcy np. sierpnia 2016 r.

Inne osoby czytały również:

Bez medalu ani rusz w 2016 r. również.

2016-12-28 19:12:43
runnerski-pl

18

Dziennik Moje bieganie XI 2016 r.

2016-11-01 11:09:17
runnerski-pl

18

Dziennik Moje bieganie X 2016 r.

2016-10-01 20:15:50
runnerski-pl

18

Dziennik „moje bieganie” VIII 2016 r.

2016-08-01 21:47:03
runnerski-pl

18

Moje treningi maj 2016 r.

2016-06-03 14:13:04
runnerski-pl

18

Moje treningi kwiecień 2016 r.

2016-05-02 14:27:12
runnerski-pl

18

Moje treningi marzec 2016 r.

2016-03-31 14:32:58
runnerski-pl

18