Dziennik Moje bieganie XII 2016 r. – biegam naturalnie

Dziennik Moje bieganie XII 2016 r. – biegam naturalnie.

Będę tutaj opisywał moją nierówną walkę z tym wyzwaniem. Nierówną, bo na razie to ponad moje siły i możliwości ale… 

Moje bieganie naturalne to próba „poruszania” się  biegiem lądując na śródstopiu/palcach a nie jak do tej pory na pięcie. Mają mi w tym pomóc specjalne buty jakie kupiłem w Walencji, posiadające lub lepiej powiedzieć nieposiadające amortyzacji i do tego z zerowym dropem (czyli spadkiem pomiędzy piętą a palcami, normalnie w butach jest to 10-12 mm).

Postanowiłem zmienić chronologię dziennika czyli najstarsze wpisy będą na górze a najnowsze niżej, zgodnie z Waszymi sugestiami.

 

27 listopada 2016 r. – BS 21 min. śr. tętno 122 śr. tempo 5:32

Tym razem grudzień zaczął się dla mnie już 27 listopada. Dlaczego?

Odpowiedź jest prosta po maratonie w Walencji rozpocząłem okres roztrenowania. Najpierw tydzień odpoczynku od biegania i jakiejkolwiek formy ruchu a potem dwa tygodnie bardzo wolnego truchtania. I właśnie 27.11.2016 r. nadszedł czas na pierwszy trening choć trudno go nazwać treningiem.

Mam przed sobą nowe wyzwanie biegowe, będzie to przygoda z bieganiem naturalnym co to jest i dlaczego opisałem we wpisie Bieganie naturalne cz. I i cz. II.

I właśnie dzisiaj przebiegłem 3,8 km w czasie 21 minut tym właśnie sposobem.

MASAKRA łydki bolały już po pierwszym kilometrze a po 3 km miałem wrażenie, że zaraz nabawię się kontuzji. Powolutku dotarłem do domu. Do końca dnia łydki bolały kłując w wybranych miejscach.

28 listopada 2016 r.

Niby dzisiaj nogi są w lepszym stanie niż wczoraj ale tylko wtedy gdy staram się je rozchodzić gdy siedzę po chwili wszystko wraca do normy. Dobrze, że dzisiaj mam przerwę od tego biegania ale czy jutro będę gotowy… nie wiem.

Wczorajszy „trening” przypomniał mi wspomnienie sprzed blisko 10 lat. Znowu doświadczyłem tego jak czują się początkujący biegacze kiedy wszystko boli a bieg ponad 15 minutowy jest wyzwaniem nie z tej Ziemi.

29 listopada 2016 r. – BS 23 min. śr. tętno 129 średnie tempo 5:35

Dzisiaj pobiegłem drugi raz nowym sposobem i… cierpiałem okrutnie. Lądowanie na pięcie zamieniłem na lądowanie naturalne na śródstopiu i… bolało. Pierwsze 5-10 minut to jak wbijanie szpilek w środkową część moich łydek. Nawet przestraszyłem się czy aby nie zrobię sobie krzywdy ale potem było nieco lepiej. Poza tym po biegu mogłem chodzić a 27.11 było znacznie gorzej.

Nieźle 23 minutowy trening sprawia ból niczym na początku biegania…

30 listopada 2016 r.

Miałem dzisiaj problemy ze schodzeniem po schodach ale poza tym było całkiem dobrze. Na razie mam za sobą dwa treningi 27.11 21 minut i wczoraj 23 minuty. Jak dalej będzie dobrze jutro czas na 25 minut. Dodaje minuty bardzo powoli ale inaczej byłoby szaleństwem.

Gorzej z moim zdrowiem, bo jak zwykle po maratonie moja odporność jest mizerna i męczy mnie jakiś wirus ale dopóki mój stan chorobowy jest pod kontrolą tzn. nie przekraczam 37,5C jestem optymistą. Zastanawiam się tylko po co mi to było to znaczy to bieganie naturalne… .

1 grudnia 2016 r. – BS 25 min. śr. tętno 131 śr. tempo 5:43

Pogoda była fatalna, bo wiało i padało ale nie wytrzymałem i pobiegłem.

Jeśli ostatnio po treningu zastanawiałem się: po co mi to było, czy aby nie była to najgorsza biegowa decyzja z tym bieganiem naturalnym o tyle dzisiaj mam zupełnie inne myśli: było świetnie, coś tam pobolewało ale było bez porównania lepiej niż dwa dni temu.

Poza tym dzisiaj bez trudu przebiegłbym 7-9 km a ostatnio miałem problem z 4 km. Mam dwie teorie na temat albo organizm zaczyna aprobować nowe wyzwanie choć proces ten musi jeszcze trwać kilka tygodni  albo rację ma Syrio Forel. Dzisiaj w komentarzu pod tym tekstem zalecił mi większy luz, bez spinania mięśni i tak też starałem się pobiec różnica była zasadnicza.

Nawet dzisiaj przebiegłem 200 m. nieco szybciej i… czułem się jakbym biegł na sprężynach niesamowite uczucie a może się tylko oszukuję…

3 grudnia 2016 r. 

Miałem biegać dzisiaj ale jestem na studiach. Wkrótce napiszę o tym więcej a jutro mam w planie 5-6 godzin w-fu więc postanowiłem oszczędzić siły.

4 grudnia 2016 r. 

Z tym wczorajszym oszczędzaniem sił to był strzał w „10”. Na salę gimnastyczną weszliśmy o 9.00 a zeszliśmy o 15.00. Po maratonie nie czułem się dużo bardziej zmęczony.  Cross fit + Trick Board i nogi do wymiany. Ciekawe czy jutro będę chodził ale zdobyta wiedza jest bezcenna.

5 grudnia 2016 r. 

NIE MOGĘ CHODZIĆ!!!! To znaczy dwugłowy i czworogłowy nie działają ale wczoraj zrobiłem chyba tysiąc przysiadów. Nie wiem kiedy wrócę do biegania. Jeszcze nigdy moje roztrenowanie nie było takie dziwne.

6 grudnia 2016 r. 

Bieganie? Jeszcze nie dziś, tzn. może dałbym dzisiaj radę ale na takim bólu, że byłoby to ryzykowne ze względu na ograniczone czucie mięśniowe.

7 grudnia 2016 r. – BS 40 min. śr. tętno 126 śr. tempo 5:39

Kontynuuję moją przemianę z biegacza lądującego na pięcie na biegacza naturalnego i… nie biegałem od 1 grudnia wszystko przez niedzielny W-F a właściwie AWF. Na szczęście odzyskałem czucie w nogach i dzisiaj dałem czadu.

Ostatnio miałem problem żeby przebiec lądując na śródstopiu więcej niż 20 minut. Dzisiaj do 20 minuty nie czułem absolutnie żadnego bólu lub zmęczenia łydek. Dlatego złamałem założenia i wydłużyłem zakładane 25-30 minut do 40 minut i jest świetnie, wprawdzie nie idealnie, bo po treningu czuję zmęczenie nieprzyzwyczajonych do nowego sposobu poruszania się łydek ale nie jest gorzej niż ostatnio po 20-25 minutach. Do tego podobało mi się i nie musiałem już myśleć o poruszaniu się tylko płynąłem.

NIESAMOWITE jak inne jest to bieganie czysta przyjemność biegu na sprężynach. I oczywiście wszystko Gallowayem 4:00 biegu 1:00 marszu żeby… nie męczyć się. 😉

9 grudnia 2016 r. – BS 40 min. śr. tętno 126 śr. tempo 5:44

Znowu nieźle choć dzisiaj po biegu boli mnie prawa łydka. Właściwie to nawet nie ból tylko wyraźnie przeciążenie i może brak porządnego rozciągnięcia. Żałuję nieco, że zamiast iść wg pomysłu co trening 2-3 minuty więcej od razu przeskoczyłem z 25 minut na 40 minut. Natomiast samo bieganie naturalne jest ciągle dla mnie doskonałą zabawą.

Bardzo mnie to motywuje do kolejnych treningów tak bardzo jestem ciekaw mojego nowego zachowania na treningu, że nosi mnie pomiędzy każdym wyjściem na bieganie.

Wyczytałem ostatnio, że bieganie naturalne może mieć jedną podstawową wadę może rozwalić całkowicie dotychczasową technikę. Zmartwiłem się a po chwili roześmiałem, bo niby co u mnie miałoby się rozwalić skoro ja biegający Don Kichot techniki nie mam żadnej. Zatem gorzej być nie może 😉

11 grudnia 2016 r. – BS 40 min. śr. tętno 134 śr. tempo 5:33

Dalej robię swoje czyli powoli przyzwyczajam organizm do biegania naturalnego. Łatwo nie jest ale może mój dzisiejszy mniejszy entuzjazm wywołała pogoda. Padało cały dzień a gdy przestało dosłownie na chwilę, skoczyłem w kierpce i na stadion. Niecałą godzinę wcześniej pochłonąłem pizzę więc było mało komfortowo ale swoje odhaczyłem. Nogi bez rewelacji ciągle czuję nowe lądowanie ale na razie nie poddam się.

13 grudnia 2016 r. – BS 40 min. śr. tętno 126 śr. tempo 5:43

Dzisiaj czułem łydki a nawet lekkie mrowienie w Achillesach. Nie do końca jest to efekt ostatnich treningów lub może nie tylko ich. Postawiłem sobie za kolejny cel opracowanie zestawu kilku najprostszych a jednoczenie najbardziej efektywnych ćwiczeń mogących poprawić moje braki w obrębie korpusu i nóg.

10 grudnia ćwiczyłem trochę i dzisiaj czułem tego efekty więc trening zacząłem najwolniej jak potrafiłem i udało się pobiegać całe 40 minut a w końcówce nawet średnie tempo z 5:55 zeszło na 5:43 choć wcale nie starałem się przyspieszać.

Oczywiście dalej biegam na śródstopiu przerywając bieg marszem w proporcjach 4:00/1:00.

15 grudnia 2016 r. – BS 40 min. śr. tętno 133 śr. tempo 5:29

Dzisiaj nieco szybciej. Nogi nie bolały a właściwie to było najlepiej od kiedy przestawiłem się na bieganie na śródstopiu. Co oczywiście nie oznacza, że nic nie odczuwałem.

Natomiast zauważyłem ciekawą rzecz, zaczyna u mnie działać pamięć motoryczna nie muszę już myśleć o tym, żeby lądować na przedzie stopy po prostu to robię. Jeszcze kilka tygodni i będzie super. No i od przyszłego tygodnia chyba koniec roztrenowania i nieco mocniej wejdę w sezon 2017 a właściwie 2018 ale o tym w przyszłym tygodniu napiszę nieco więcej. 😉

16 grudnia 2016 r.

Wczoraj na treningu miałem iście profesjonalne warunki treningowe niczym zawodowy maratończyk. Tylko ja i tartan co wykorzystałem przez 40 minut. Wprawdzie przywołani zawodowcy biegają o tej porze roku w cieplejszych w krajach południowych ale i tak możecie mi troszeczkę pozazdrościć.

A biegaczy z Zielonej Góry zapraszam do Ochli 😉

17-18 grudnia 2016 r.

Wykłady na AWF-ie. W planie nie miałem biegania w terenie ale w sobotę (17.12) spotkało mnie coś takiego:

Czyli byłem królikiem doświadczalnym, na którym robiliśmy testy wydolnościowe. Na razie nie będę pisał o tym więcej ponieważ mam zamiar opisać dokładniej to przeżycie. Natomiast w niedzielę (18.12) kolejny w-f czyli crossfit na uczelni. Oj działo się.

A od wtorku zaczynam sezon 2017 i „Operacje Mistrzostwa Świata w Walencji”.

A moich dalszych przygotowaniach możecie poczytać tutaj. 

 

Tak było na pierwszym bieganiu naturalnym 27.11.2016 r.

Dziennik Moje bieganie XII 2016 r. co to jest?

Odpowiedź jest prosta: poczułem potrzebę pisania od czasu do czasu, za mało tego na wpisy na stronie a w formie dziennika zawsze wystarczy choćby kilka słów i stąd to miejsce zapraszam tu co jakiś czas.

Zapraszam do wcześniejszych miesięcy: sierpnia 2016 r., września 2016 r., październik 2016 r., listopad 2016 r.

Inne osoby czytały również:

Bez medalu ani rusz w 2016 r. również.

2016-12-28 19:12:43
runnerski-pl

18

Dziennik Moje bieganie XI 2016 r.

2016-11-01 11:09:17
runnerski-pl

18

Dziennik Moje bieganie X 2016 r.

2016-10-01 20:15:50
runnerski-pl

18

Dziennik „moje bieganie” IX 2016 r.

2016-09-01 15:04:33
runnerski-pl

18

Dziennik „moje bieganie” VIII 2016 r.

2016-08-01 21:47:03
runnerski-pl

18

Moje treningi maj 2016 r.

2016-06-03 14:13:04
runnerski-pl

18

Moje treningi kwiecień 2016 r.

2016-05-02 14:27:12
runnerski-pl

18

Moje treningi marzec 2016 r.

2016-03-31 14:32:58
runnerski-pl

18

  • Pingback: Bieganie naturalne. - Bieganie dla każdego()

  • Pingback: Dziennik Moje bieganie XI 2016 r. - Bieganie dla każdego()

  • Syrio Forel

    Widzę na filmie, że popełniasz jeden mały błąd (spokojnie – ja robiłem tak samo): zbytnio napinasz łydki – dlatego tak Cię bolą (mam nadzieję, że po biegu nie zapominasz, żeby je dobrze rozciągnąć?).
    Wiem, że to bardzo trudne na początku, ale powinieneś zluzować napięcie w mięśniach. Wszystkich mięśniach.

    Szczególnie łydki muszą być wyluzowane, ale również ręce powinny być luźne jak dwie nitki gotowanego makaronu.

    Ramionami poruszaj wyłącznie do przodu i do tyłu, nie na skos, żeby nie obracać korpusu względem jego osi pionowej.

    Staraj się, żeby Twoja głowa poruszała się, jakby ktoś Cię ciągnął na deskorolce – wyłącznie wprzód, bez podskoków.
    Dzięki Strydowi (miernik mocy biegowej) zauważyłem, że podskakiwanie i obracanie się, ale także wyrzucanie nóg na bok, podnoszenie ich zbyt wysoko, zbyt wolna kadencja i spinanie mięśni podczas biegu – wszystko to powoduje zwiększenie wydatku energetycznego, a w konsekwencji zmęczenia.
    A w bieganiu naturalnym chodzi o dwie rzeczy: obniżenie ryzyka kontuzji i zwiększenie efektywności biegu 🙂

    • Jak zawsze dajesz mi cenne rady, zamierzam z nich skorzystać. Myślę, że rzeczywiście zdecydowanie napinam łydki tak więc przy następnym treningu zamierzam być bardzie rozluźnionym. Przy okazji popracuję nad sylwetką. Wielkie dzięki.

  • Pingback: Bieganie naturalne cz. II. - Bieganie dla każdego()