Debiut w Pucharze Polski.

Stało się… skoro powiedziałem „A” (przy zdziwieniu wielu osób) i zacząłem trenować nordic walking trzeba powiedzieć „Be” może np. osiągając jakieś sukcesy w tym sporcie a już na pewno startując w ważnych zawodach. Gdzie dojdę dosłownie i w przenośni jeszcze nie wiem ale najpierw chciałem sprawdzić gdzie jestem. Wcześniejsze Mistrzostwa Polski w maratonie dały mi wyobrażenie o możliwościach ale błędy, które tam popełniłem wyzwoliły lekki niedosyt i wielką wolę walki. Dlatego tym razem postawiłem na mój ulubiony dystans i zawody o największym prestiżu w Polsce, nie licząc Mistrzostw Polski (na które przyjdzie jeszcze czas w tym sezonie). Na początek Puchar Polski w Mielnie na dystansie 21 km.

Nie znałem przeciwników, nie znałem profilu trasy, nie wiedziałem czy chodzę poprawnie. Podczas mistrzostw w maratonie sędziowie mieli do mnie kilka uwag ale pracowałem nad tym aspektem przez ostatnie 3 tygodnie i rzeczywiście obecnie jest zdecydowanie lepiej. Nie były to błędy istotne niemniej skoro marzy się o najlepszych wynikach należy w tej specyficznej dyscyplinie reprezentować perfekcyjną technikę a już na pewno do niej dążyć. Problemem było jeszcze to, że przez ostatnie 3 tygodnie byłem na… roztrenowaniu więc moja forma pozostawała wielką niewiadomą. Bałem się 300-400 metrowego odcinka po plaży, o którym wspominali organizatorzy, a który mieliśmy pokonywać na każdej pętli czyli w sumie aż 8-krotnie.

Poza tym zadbałem o wszystkie drobne szczegóły samego startu, zapominając jedynie o… żelach. Niby nic ale szykował się 2 i pół godzinny wysiłek, pomyślałem o zamienniku będą banany… nie było. Moja strategia uwzględniając powyższe była prosta: tempo ostrożne i opierające się w 100% na tętnie. Brakowało tylko danych jakie to tętno ma być, bo na kijach półmaratonu nigdy jeszcze nie przeszedłem podczas zawodów. W bieganiu wytrzymywałem średnie tętno 158 tutaj nie miałem jednak zielonego pojęcia ile powinno ono wynosić. Poza tym, że… zdecydowanie mniej.

Po starcie dosyć szybko wyjaśniły się pierwsze niewiadome. Jeden z przeciwników był i innej ligi. Natychmiast przekreślił moje ambitne plany skrywane gdzieś głęboko uciekając mi do przodu. Kolejny według mojej szybkiej oceny był w tym momencie idealny dla mojego tempa a reszta? Jeśli nie osłabniemy powinna oglądać nasze plecy do końca zawodów – optymistyczny wariant ale miałem wyjątkowo dobry humor.

Zająłem 3 miejsce w stawce idąc krok w krok za zawodnikiem z Gdyni. I nawet nie interesując się jak daleko ucieka nam lider. Dosyć szybko zawodnik z Gdyni okazał się panem Olgierdem… a po chwili Olkiem. Przycięliśmy sobie miła pogawędkę. Możecie się dziwić ale da się to zrobić w nordic walkingu. Wprawdzie nie można mówić o komfortowej rozmowie, niemiej było bardzo sympatycznie. Mijani sędziowie patrzyli na nas z niedowierzaniem jak poruszaliśmy różne egzystencjonalne problemy. A okazało się, że Olek przeszedł w ostatnich miesiącach jeszcze większe problemy życiowe niż ja. Także mieliśmy mocną nić wzajemnego zrozumienia.

Od 5 km zauważyłem, że kolega zwalnia. Choć precyzyjniej byłoby rzec, że idąc za nim moje tętno malało. Początkowo było na poziomie  140-145 a przed 10 km tętno spadło do 135. Czyli szybka analiza: prawie połowa dystansu jest za mną, jeśli chcę być drugi nie możemy tak iść do finiszu trzeba spróbować ataku. Tylko wcześniej Olek mówił, że jego rekord na 21 km w bieganiu to 1:24 (mój 1:29:31), jego na dychę 38:01 (a mój 39:59) hmmm…

Pomyślałem: mam przed sobą mistrza, idę za nim krok w krok, bardzo ciężko jest na plaży, daleko do mety, nie mam jedzenia, trochę strach atakować ale z drugiej strony tętno wskazuje, że mistrz może nie ma dziś swojego dnia a ja czuję się świetnie. Zjadłbym żel, chociaż banana ale…

Dodatkowo na 3 pętli pojawili się kibice moi dwaj synowie i mój tata. Byli zdziwienie moją postawą ponieważ nie wspominałem im, że chciałbym być tutaj w czołówce. Na trzeciej pętli krzyczeli, że tracę do prowadzącego blisko minutę – uśmiechałem się, bo narodził się jeszcze jeden szaleńczy plan. Na czwartej krzyczeli, że już grubo ponad minutę… No i wtedy powiedziałem im: to patrzcie teraz… I przyspieszyłem informując o tym Olka, że ja atakuję i albo niech idzie za mną albo kontynuuje swoim tempem.

W głowie miałem jedno… dogonienie pierwszego zawodnika (tego z innej planety, wyzwanie jak wyprawa na księżyc ale z drugiej strony gdybym to zrobił… moi synowie… mój tata… byłby szacun… musiałem zaryzykować. W nordic walkingu odrobienie nawet kilkunastu sekund nie jest takie proste, bo idąc tempem np. 6:30 na km nie można przyspieszyć do 4:00 na km tylko najwyżej „ogromnie” przyspieszając zyskujemy 10-20 sekund na kilometrze. Ale przecież… musiałem zaryzykować.

I wyglądało to tak na pomiarach czasu:

3,5 km – strata do lidera -0:29 sekund

6 km -0:45 s.

8,5 km -0:75 s.

11 km -0:82 s.

13 km  -0:54 s.

16 km -0:39 s.

18,5 km +0:02 s.

Po 18, 5 km przemknąłem obok lidera, początkowo chcąc mu „siedzieć na plecach”. Wiedziałem, że gdy zyskam choćby kilka sekund przewagi nie oddam jej do mety. Tak też się stało, finalnie na mecie była jeszcze 1 minuta 8 sekund zapasu. A synowie przez 2 godziny nie mogli dojść do siebie. Młodszy oferował mi swoje usługi trenerskie, starszy chciał być moim managerem, mój tata został mianowany sponsorem. Co więcej sprawdzał wyniki, który to on mógłby być w swojej kategorii wiekowej gdyby wystartował. Nie przeszkadzało mu nawet w jego optymizmie to, że na kijach w życiu był zaledwie kilka razy.

Udzieliłem pierwszy raz w życiu dwóch wywiadów i jeszcze stanąłem na najwyższym stopniu podium. Choć największą dumę czułem u moich bliskich dosłownie zbierali szczęki z ziemi do wieczora.

I tak wyglądał mój półmaratonowy debiut w Pucharze Polski w nordic walkingu w Mielnie. Jednocześnie odbywały się zawody na 5 oraz 10 km i powiem szczerze atmosfera na tych zawodach naprawdę robi wrażenie zarówno na kibicach jak i na uczestnikach.

Ps. Mój tata podjął ostre treningi… O Boże do czego ja tych ludzi namawiam swoją postawą. Proszę Was bardzo uważajcie gdy czytacie coś na tej stronie.

Zapraszam do polubienia mojego profilu na FB oraz śledzenia mojego profilu runnerski.pl na Instagramie i endomondo (Marcin Rosak runnerski.pl).

Inne osoby czytały również:

Puchar Polski w nordic walkingu ZDOBYTY!!!

2018-08-19 17:35:32
runnerski-pl

18

III Puchar Polski w nordic walkingu Kolbuszowa.

2018-06-11 14:52:49
runnerski-pl

18

W roli debiutanta.

2017-10-30 19:31:27
runnerski-pl

18

Debiut w maratonie.

2015-11-23 11:18:28
runnerski-pl

18

Długie wybieganie.

2018-07-13 12:48:56
runnerski-pl

8