Czy wolno biegać wolno i wkurzać tym innych ludzi!

Szczerze mówiąc to denerwująca jest sytuacja, w której startuję w zawodach, do mety pozostało mi jeszcze sporo dystansu tymczasem mijają mnie goście tempem nie okazującym oznak zmęczenia i gdyby tego było mało prowadzą filozoficzne dysputy na najróżniejsze tematy.

Ja z trudem łapie oddech połykając w coraz krótszych łykach niezbędny tlen. Mam dość dystansu a oni spokojnie wyprzedzają mnie i analizują wyższość długich wybiegań na treningiem szybkościowym lub odwrotnie. Nawet zastanowiłbym się razem z nimi nad tym problemem ale zbyt mała ilość rzeczonego tlenu sprawia, że mój mózg kontroluje już tylko moje nogi nie wdając się w inne zagadnienia.

Ja analizując czy dam radę przebiec pozostałe do mety kilka kilometrów szukam w sobie motywacji mogącej wyzwolić dodatkowe pokłady sił a oni spokojnie bez trudu pozostawiają mnie w tyle i opisują swoje plany na zawody w przyszłym tygodniu, zastanawiając się przy tym czy lepiej pobiec dyszkę czy półmaraton.

Dobra wystarczy temat brzmi: czy można biegać zawody wolno, dla przyjemności, w ramach treningu czy to jest zgodne z biegowym savoir vivrem?

Od razu zaznaczam, że mi to nie przeszkadza, nie przeszkadzają mi nawet ludzie robiący podczas półmaratonu interwały (częściej w biegach z małą frekwencją) a widziałem to kilka razy. Jeśli tylko swoim szarpanym tempem nikomu nie zabiegają drogi to ich sprawa. Jestem bardziej wyrozumiały, bo sam niejednokrotnie biegałem poniżej swoich możliwości robiąc sobie ostry trening który miał mnie doprowadzić do upragnionego celu kilka tygodni później. Najczęściej z marnym efektem.

I mogłoby się wydawać, że temat pozornie jest nieistotny tymczasem wiele osób dziwi się jak można jechać kilkadziesiąt kilometrów na zawody żeby nie walczyć na maksimum, jak w ogóle startować w zawodach, w których ideą jest walka tak naprawdę nie walczyć od początku do końca tylko obijać się i… zwiedzać.

Czy bieganie treningowe to brak szacunku dla rywali? W końcu wielu z nas walczy o życiówki wypluwa płuca a inni biegną spokojnie i uśmiechnięci. Szanuję całe środowisko biegaczy zarówno tych biegających zdecydowanie szybciej ode mnie jak i tych zamykających stawkę. Wielu tych ludzi trenuję bardzo ciężko, podziwiam ich upór i poświęcenie. Natomiast startuję tylko dla siebie (chyba, że podczas startu z góry biegnę jako pomoc np. w postaci nieformalnego zająca czy kompana w trudzie). Wydaje mi się, że skoro startuję dla siebie to mam prawo do pokonania dystansu tempem na jakie mam ochotę.

Bieganie w swoim założeniu jest dla wszystkich takie same, dla mnie nie istnieją podziały na starszych i młodszych, chudych i grubszych tu nie ma lepszych i gorszych albo podziału na kobiety i mężczyzn. Każdy ma swoje powody i każdy ma swoje cele.

W niedzielę będąc po chorobie a mając wcześniej zaplanowany start w „Parszywej 12”, pokaszlując i smarkając od czasu do czasu stanąłem na starcie jednej z moich ulubionych imprez. Pisałem o niej w artykule 555 miejsce ucieszyło mnie bardziej niż 101.

Dodatkowo na następne 2 tygodnie zaplanowałem roztrenowanie polegające na bieganiu połowy obciążeń jakie miałem w ostatnim miesiącu. Uznałem więc, że czas w granicach rekordu trasy jest dla mnie w tej sytuacji niewskazanym wysiłkiem i mogę odpuścić… tylko na starcie muszę się pojawić. A skoro nie pobiegnę poniżej 56 minut to wynik 58 minut a może nawet 61 minut nie robi mi większej różnicy.

Przed biegiem spotkałem mnóstwo znajomych, którzy gratulując mi jeszcze ostatniego półmaratonu sprzed tygodnia pytali jak pobiegnę dzisiaj czy chcę złamać 55 minut a może 50 minut (nawet gdybym był zdrowy nie pobiegłbym tak szybko). Odpowiadałem, że jestem osłabiony i dzisiaj biegnę tylko turystycznie i towarzysko.

Turystycznie, bo miałem zamiar podziwiać uroki trasy czyli zielonogórskie lasy. Wprawdzie nie jest to puszcza białowieska tylko jednolite gatunkowo sosny ale klimat pofałdowanego terenu, zagajników i zapachu żywicy robi swoje, tym bardziej, że przed biegiem padał deszcz.

Towarzysko, bo postanowiłem pobiec z sąsiadem Piotrkiem, z którym wielokrotnie dyskutowaliśmy na biegowe tematy więc wiedziałem, że będzie sympatycznie.

Znowu to ale… jak na trasie rozgadałem się to bałem się o sąsiada aby moimi tematami i pytaniami nie nadwątlić jego sił (wytrzymał do końca dzielnie). W czasie biegu napotykaliśmy znajomych, z którymi rozmawiałem przed biegiem a oni dziwili się, że biegnę z tyłu stawki. Najwyraźniej myśleli, że tylko ściemniam z tym biegiem turystyczno-towarzyskim.

Po biegu przypomniałem sobie jak ja czułem się gdy mijali mnie przywoływani na wstępie biegający „wolno” bo treningowo biegacze. My z Piotrem też wczoraj mijaliśmy ogromną masę ludzi, których musiało to nasze beztroskie bieganie po prostu denerwować. Przy okazji rozmawialiśmy o treningach, przyszłych startach i tylko interwałów nie robiliśmy. Choć ja nie wytrzymałem i ostatnie 500 metrów bardzo ostrego podbiegu pokonałem jak kozica górska. To chyba rzeczywiście nie było nie fair wobec idąc pod górę zmęczonych ludzi.

Mimo wszystko trochę mi głupio, biegłem jak chciałem nikomu krzywdy nie robiłem… tylko niepotrzebnie tyle gadałem i tak głośno… no cóż więcej tak nie zrobię obiecuję tzn. będę biegał zawody treningowo, bo biegam dla przyjemności i dla celów jakie są moje rekordy ale nie będę się tak bardzo afiszował z moimi założeniami a na trasie pozostanę milczkiem (choć nie do końca wiem jak to zrobię, zakleiłbym sobie usta ale z krzywą przegrodą nosową trudno się oddycha przez nos więc zapewne szybko udusiłbym się).

Z czasem 1:03’53’’ zająłem 309 miejsce a bieg ukończyło 556 osób to był tegoroczny epizod V w moich startach. Limit w ostatniej chwili zwiększono do 605 osób a medale inaczej niż przed rokiem były w jednym kolorze. Trasa, organizacja i atmosfera zasługują na to abyście kiedyś odwiedzili Zieloną Górę jej lasy i pobiegli trasą momentami bardzo „Parszywej 12”, choćby turystycznie lub towarzysko. Choć ja z Wami już nie gadam… na trasie.

PS. Jeśli chcielibyście spotykać się ze mną częściej zapraszam do polubienia mojego profilu na Facebooku, jest to dla mnie cenna informacja, że to co robię ma sens i sprawia komuś przyjemność lub pomaga w codziennym bieganiu, być może przeprowadzimy tam ciekawe polemiki… zapraszam.

Inne osoby czytały również:

To chyba już starość co?

2017-06-29 19:40:37
runnerski-pl

8

Rekordy, życiówki i taka tam moja codzienność.

2017-06-20 20:21:52
runnerski-pl

8

Wyniki konkursu „Z biegiem marzeń”

2017-06-17 16:20:12
runnerski-pl

8

Mała zabawa biegowa (MZB).

2017-06-14 18:57:52
runnerski-pl

8

Konkurs – Z biegiem marzeń.

2017-06-11 19:56:33
runnerski-pl

8

Metoda Jeffa Gallowaya.

2017-06-09 14:33:15
runnerski-pl

8

Metoda Jeffa Gallowaya strategia biegu.

2017-06-09 12:42:03
runnerski-pl

8

Warto mieć zasady.

2017-06-06 15:21:37
runnerski-pl

8