Czy biegacz zawsze może, czy zawsze musi.

Dzisiaj postanowiłem napisać kilka zdań o sobie samym. Szukam odpowiedzi na pytanie czy biegacz zawsze może, czy zawsze musi… 😉

Na początku mojej biegowej przygody o bieganiu wiedziałem… nic. Wprawdzie czytałem, szukałem wiedzy, przez pierwsze kilka lat biegałem w oparciu o jakieś plany ale ponieważ z ich realizacją było różnie, do tego mój poziom świadomości biegowej był mizerny w konsekwencji wyniki były zdecydowanie poniżej moich ówczesnych możliwości i oczekiwań.

Przerwy na tzw. roztrenowanie występowały tylko gdy dopadała mnie choroba lub ograniczała mnie zimowa aura w postaci temperatury poniżej -7C, deszczu lub mocnego wiatru. I o dziwo biegałem tak kilka lat.

W końcu mój organizm zbuntował się. Nawet nie było tu problemów czysto fizycznych ale raczej zmęczyła się moja głowa. Nie biegałem kilka miesięcy po czym ze zdwojoną siłą zacząłem nowe podejście. Z poziomu 1:36:00-1:40:00 w półmaratonie przeskoczyłem na 1:32:00 a potem jeszcze mniej. I trwało to kolejne 3 lata.

Wszystko zgodnie z planami i moimi marzeniami. Zawsze w sezonie 2 szczyty formy oddzielone 3 tygodniowym roztrenowaniem do tego 3-4 tygodniowy odpoczynek po sezonie i… w końcu w tym roku znowu odechciało mi się biegać.

W tym sezonie wydawało mi się, że przechodząc na bieganie naturalne będę naładowany jak nigdy i tak było ale…

Rozpoczęte studia na AWF Poznań pogrzebały planowane na weekend biegi. Nawet nie chodziło tu o brak czasu, bo kończąc zajęcia o 18.00 mogłem jeszcze godzinę potruchtać ale ponieważ często są to zajęcia fizyczne na sali nie miałem już sił. Początkowo więc traktowałem ten w-f jak jednostkę treningową ale…

Zawsze do biegania motywowały mnie zawody a teraz przez weekendowe zjazdy w Poznaniu nie mam prawie wolnych dni na zawody i tak do końca czerwca więc pojawiło się pytanie, po co?

Choroba rozpoczęta w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia i kaszel trwający kilkanaście dni wybiły mnie z założonego rytmu treningowego.

Dwie osoby, którym pomagam w treningach podczas ostatnich śniegowych dni „załatwiło” sobie kostki i całe ich plany na wiosnę legły w gruzach. Tymczasem ja miałem iść na trening widząc śnieżne zaspy za oknem…

To nie wszystko. Problemy osobiste, brak czasu na podstawowe obowiązki dnia codziennego skutecznie wpływały na mój entuzjazm wyjścia na kolejny trening. Do tego zmożony zakres obowiązków w pracy i w końcu coś we mnie pękło.

Muszę odpocząć od biegania taki miałem plan.

Początkowo robiłem przez trzy tygodnie kilkuminutową Tabatę (kiedyś wrócę do jej zalet i wad). Nawet chyba dzięki niej nie straciłem zbyt dużo ale czułem wyrzuty sumienia, że nie biegam. Niby odpoczywam od biegania a jednak cały czas mnie to męczy, że źle robię.

W końcu moja żona widząc moje niecodzienne zachowanie sama zaczęła wyganiać mnie na treningi. Chyba przestała wierzyć w moje alibi, że jest tak ślisko, że bieganie jest niebezpieczne. Tylko co miałem zrobić gdy dalej mi się nie chciało…

Od jesieni tego roku współpracuję z „dwunastkami”. Od razu się wytłumaczę. Nie są to dziewczyny z podstawówki 😉 tylko grupa biegowa z Zielonej Góry, która zaczęła biegać w dwunastej edycji akcji organizowanej przez stowarzyszenie „Zielona Góro zacznij biegać” dla osób chcących zacząć biegać od tzw. podstaw. Skończyli w zeszłym roku swój cykl wprowadzający w bieganie i… znaleźli mnie.

Nasza współpraca to z mojej strony pomoc tej grupie w zdobyciu w sezonie 2017 Korony Półmaratonów. Poziom grupy oscyluje w przedziale półmaratonowego czasu 1:50-2:10 i nasz wspólny cel sprawia mi ogromną radość. Poznałem ich osobiście na spotkaniu podlewanym symbolicznie izotonikami i było naprawdę wspaniale. Poza tym w tej grupie jest kolega z mojej klasy z liceum a więc od początku czułem się z nimi dobrze.

Biegają wolniej niż ja, mają inny cel, mają radość, mają siebie przez co skutecznie wspierają się, zachęcają do treningów i…

Postanowiłem ich zaskoczyć i przyjść na ich trening. Co tam przyjść postanowiłem z nimi pobiegać. Wprawdzie tempo 6:30 i wolniej obudziło moje lekkie ubawy czy dam radę ponieważ nie biegałem nigdy aż tak… wolno. Pomyślałem więc przepędzę ich po zielonogórskich górkach. 😉

Wczoraj byłem na ich treningu frekwencja 10 osób plus ja. Jak przystało na porządną grupę była rozgrzewka, bieg, rozciąganie i było… świetnie. Nawet dzisiaj odczuwam tu i tam skutki wczorajszego biegania. Kilka górek „zrobiliśmy” naprawdę bardzo żwawo.

Po biegu gdy dotarłem do domu wkleiłem na ich fb profilu szczere wyznanie:

nigdy przez 9,5 roku biegania nie biegałem w grupie. No chyba, że grupą można nazwać 3 osoby. 😉 Zawsze goniłem za wynikiem trenując indywidualnie. Swój wynik osiągnąłem ale dużo straciłem.

Dzisiaj było ekstra i muszę Wam powiedzieć, że tworzycie fajny team. 👏Trzymajcie się i trenujcie razem a ja… mam zamiar jeszcze Was odwiedzać. 👍 DZIĘKI za cenną lekcję

Wracając do pytania: czy biegacz zawsze może, czy zawsze musi?

Odpowiedziałbym teraz, że nawet jeśli może to… na pewno nie musi… biegać 😉 bez końca. Może potrzebować odpoczynku. Nawet gdyby wewnętrzne ja podsycane zdjęciami biegających znajomych z fejsa krzyczało Ty też musisz iść na trening. Nie musisz, masz prawo do odpoczynku. Nie tylko fizycznego ale i psychicznego.

Po to by obudzić w sobie znowu dziecięcą pasję do biegania a wtedy wszystko przyjdzie dużo łatwiej niż gdybyś miał to samo robić na siłę czy z obowiązku.

To nie znaczy, że powinniście odpocząć i rzucić bieganie w ch…..ę. To znaczy tylko tyle, że warto mieć z tego przyjemność i radość. Dzisiaj dalej nie mam ochoty na trening ale…

Jak jeszcze raz do nich pójdę… to rozniecę tę iskrę, którą podzieli się wczoraj ze mną członkowie „dwunastek”.

Zapraszam do komentowania poniżej lub na Facebooku.

Zdjęcie powyżej to „dwunastki” i ja na pięknej także w nocy zielonogórskiej górce. Wokół nas uśpiona zimą winorośl a za nami słynna „Palmiarnia”.

Inne osoby czytały również:

Znaczenie gumek w życiu mężczyzny.

2017-05-10 17:05:06
runnerski-pl

18

Czy przebiegnę maraton nie biegając.

2017-05-05 14:41:41
runnerski-pl

18

Ku pokrzepieniu serc biegaczy.

2017-04-27 17:01:09
runnerski-pl

18

Jak liczyć życiówkę.

2016-12-15 16:57:47
runnerski-pl

18

Samotność maratończyka.

2016-11-26 10:28:49
runnerski-pl

18