Burakiem jestem i tyle

 

Słyszeliście kiedyś stwierdzenie niemieckiego filozofa „człowiek jest tym co je”? Jeśli to prawda zamierzam stać się burakiem (być może według niektórych jestem nim od dawna). Druga „mądrość” jaka nasuwa mi się dzisiaj to stwierdzenie, że „internet jest wielki śmietnikiem”, na którym ciężko znaleźć coś wartościowego.

Zestawiając informacje znalezione na śmietniku w temacie buraka z tymi pojawiającymi się w innych mediach o jego rzekomym istotnym wpływie na sportowców rozmarzyłem się widząc siebie w wieńcu laurowym na głowie lub chociaż widząc siebie poprawiającego buraczaną życiówkę. Naukowcy obiecują mi 2% poprawę wyników. To byłoby naprawdę coś zamiast 1:31 w półmaratonie biegałbym po tej „kuracji” 1:29 z leciutkim hakiem wow!

I wszystko tylko dzięki burakom?

Postanowiłem zweryfikować w drodze eksperymentu wpływ buraków na moje bieganie przecież łatwiej pić sok niż ładować interwały czy dodatkowe kilometry.

Wziąłem się do tego niezwykle naukowo: hipoteza, problem badawczy i mam nadzieję wniosek końcowy.

Na początku postawiłem sobie hipotezę: dzięki burakom będę biegał szybciej. Ciekawe czy to zdanie okaże się prawdziwe? Po zdefiniowaniu celu jaki chciałbym osiągnąć zastanawiałem się jak tego dokonać.

Skoro wiem już, że mój problem badawczy brzmi: czy buraki wpływają na szybkość mojego biegania? Pozostało mi niełatwe zadanie w postaci określenia: jak mają wyglądać moje PRZEŁOMOWE DLA CAŁEGO ŚWIATA BIEGOWEGO „EKSPERYMENTA”. Z racji ograniczonej ilości chętnych do badań, jestem tylko ja postanowiłem działać niezwłocznie. Od razu pojawiły się pierwsze problemy techniczne.

Warto tu nadmienić, że lubię barszcz ale niekoniecznie zawarte w nim buraki a jeśli chodzi o surówkę z buraczków, przepraszam mam odruch wręcz… wymiotny (trauma z dzieciństwa). Nie zjem tego paskudztwa za żadne skarby świata nawet za rekord choć będąc w desperacji braku progresu formy… kto wie do czego człowiek może się posunąć. Pozostaje więc sok.

 

Muszę zainwestować w lepszą sokowirówkę... dla lubiących buraczki mam pozostałości z soku... a fuj.

Muszę zainwestować w lepszą sokowirówkę… dla lubiących buraczki mam pozostałości z soku… a fuj.Zakupiłem siatę buraków i odpaliłem mój sprzęt zwany sokowirówką, kiedyś już bawiłem się w tym urządzeniem, również z burakami ale znudziło mi się po 4 dniach więc rezultatów nie poznałem ale pamiętałem, że w obróbce buraka najważniejsza jest ostrożność, bo sok bardzo efektownie i na długu brudzi wszystko z czym się zetknie. Dlatego ostrożnie rozpocząłem przemiał surowca.

W praktyce i tak narobiłem bałaganu. Jednorazowo robię około 800 ml – 1 litra soku tak aby mieć na dzień sporządzenia i ten następny. Jednorazowo łykam około 400 ml. Codzienne odpalanie maszyny zniechęci mnie znowu po 4 dniach dlatego podjąłem bardziej leniwą strategię przygotowywania dwóch dawek i przetrzymywania ich w lodówce.

Oświadczenia autora tego tekstu:

Analogie do Lanca Armstronga trzymającego w swojej lodówce inne specyfiki uważam za złośliwe i pozbawione sensu insynuacje. 😉

Efekt pierwszy. W smaku całkiem słodki napój to chyba przez to, że ciągle trwa sezon na to warzywo. Pamiętam, że robiąc w przeszłości te „przetwory” efekty były jak dla mnie bardzo cierpkie i miały smak ziemi, może to tylko moje subiektywne odczucie. Tymczasem wczorajszy soczek był super, bardzo słodki. Dzisiaj miksuję a właściwie wyciskam towar od teściowej… bez komentarza. Jak mi forma zamiast wzrosnąć spadnie to… bez komentarza, może to czytać.

Zastanawiałem się kiedy łykać tę ambrozję Bogów, rano wieczorem po treningu czy przed wysiłkiem. Podobno według niektórych badań efekt pozytywny jest już po 2 h po wypiciu tego specjału. Wiem, że niektórzy piją po treningu. Ja biegam co drugi dzień więc będę pił wieczorem, rano mogę nie mieć czasu na wytwarzanie napoju. Natomiast w dni biegowe spróbuję pić na przemian przed i po treningu, biegam głównie wieczorami. Szczególnie sprawdzę picie na 2,5 godziny przed wysiłkiem czy rzeczywiście będzie wtedy łatwiej czy stanę się Kenijskim Dennisem Kimetto mojej miejscowości.

Na razie jestem po 3 strzałach, oprócz czerwonego moczu czuję się świetnie, jedyny trening jaki miałem w tym czasie był fajny i szybki ale to na pewno nie efekt soku, bo wtedy byłem po jednej dawce. Raczej opuszczające mnie zmęczenie po maratonie i 13C pogoda to te czynniki wpłynęły na udany bieg albo… może…  

Raport burakowy ukaże się za około 2 tygodnie do tego czasu łykam soczek w jednorazowej dawce 400-500 ml. Boję się tylko żebym nie został czerwonoskórym, choć… Indianie z plemienia Tarahumara to podobno „Urodzeni Biegacze”. Niech moc buraka będzie z Wami.

Inne osoby czytały również:

To chyba już starość co?

2017-06-29 19:40:37
runnerski-pl

8

Rekordy, życiówki i taka tam moja codzienność.

2017-06-20 20:21:52
runnerski-pl

8

Wyniki konkursu „Z biegiem marzeń”

2017-06-17 16:20:12
runnerski-pl

8

Mała zabawa biegowa (MZB).

2017-06-14 18:57:52
runnerski-pl

8

Konkurs – Z biegiem marzeń.

2017-06-11 19:56:33
runnerski-pl

8

Metoda Jeffa Gallowaya.

2017-06-09 14:33:15
runnerski-pl

8

Metoda Jeffa Gallowaya strategia biegu.

2017-06-09 12:42:03
runnerski-pl

8