Bieganie naturalne cz. II.

Z nieukrywaną radością zapraszam Was na część II mojej rozmowy z Syrio Forelem. Dla osób czytających o bieganiu naturalnym na mojej stronie po raz pierwszy zapraszam najpierw na cześć I.

 

M: Naprawdę z przyjemnością czytam takie wypowiedzi, bardzo Ci dziękuję szukam zatem zerowy drop i amortyzację, i jeszcze kolejne pytanie czy w tych butach też są podziały na pronatorów itd. czy tutaj jest już łatwiej.

SF: Dziękuję 😉 Cieszę się, że ktoś skorzysta z moich doświadczeń i uniknie moich błędów.

Jeśli się nie mylę, to raczej nie ma takiego podziału w butach minimalistycznych. A to dlatego, że przyświeca im inna filozofia – w „tradycyjnych” (sprzedawanych od 25-30 lat) butach do biegania producent dbał o to, żeby użytkownik przetaczał nogę od pięty aż po palce według swoich założeń, a więc dowalał ponad 2 cm amortyzacji na piętę (całkiem sporo też pod resztą stopy, żeby chronić stawy) oraz modelował wkładkę w taki sposób, żeby nie koślawić stopy. Ale nadmierna pronacja itp. wynikają z tego, że w takich butach nie czujesz podłoża i nic nie zmusza Cię do prawidłowego stawiania stopy.

Mój początek biegania „naturalnego” (właściwie tradycyjnego, bo tak biegały wszystkie poprzednie pokolenia – zauważ, że Conversy powstały jako buty do koszykówki, więc mają he, he dodatkową amortyzację w porównaniu do wcześniejszych modeli) polegał na tym, że znalazłem kawałek czystego, równego asfaltu i przebiegłem po nim kilometr całkiem boso.

Niektórzy zalecają raczej bieganie boso po piasku lub trawie, ale to właśnie na twardym i szorstkim podłożu najlepiej nauczysz się nie szurać nogami, nie lądować na pięcie, równo stawiać stopy (żadne tam pronowanie, czy supinacja – cała stopa ma dotykać podłoża), przestawić punkt stawiania stopy pod własny środek ciężkości, nie spinać niepotrzebnie mięśni i mniej podskakiwać przy bieganiu (garminy pokazują to ostatnie jako vertical oscillation).

Tobie zaleciłbym to samo – spokojnym tempem, w 1 – 2 strefie przebiegnij się boso po asfalcie max do kilometra i:
– albo powtarzaj to raz na tydzień, aż zadziała pamięć mięśniowa i tak samo będziesz biegał nawet w butach na grubej podeszwie (to rozwiązanie tańsze i chyba lepsze), albo
– kup buty całkiem minimalistyczne, tzn. np „M” Trail Glove (2 mm amortyzacji) lub nawet Vapor Glove (zero amortyzacji), ale wtedy traktuj je jako przejściowe lub tylko do treningów (i bardzo patrz pod nogi, żeby nie nadepnąć na szyszkę lub kamyk – boli bardziej niż Lego), a do ścigania się korzystaj jednak z amortyzowanych butów z zerowym dropem, jak np. Bare Access 4.

Jakkolwiek nie zaczniesz, radziłbym, żeby nowym sposobem biegać tylko wtedy, gdy nie odczuwasz przed treningiem dolegliwości (bóle mięśniowe, stawów, naciągnięcia w śródstopiu lub w łydkach) a w pozostałe dni – po staremu. Nie ma sensu mówić, że raz, czy dwa razy w tygodniu – lepiej zdaj się na własne samopoczucie – jeśli boli przed treningiem, to dziś biegamy „niezdrowo”, jak wcześniej. Całość „transformacji” powinna jednak zamknąć się w 6-10 tygodni.

Zacznij od tych krótszych, spokojniejszych treningów, ale nie baw się w zamianę obuwia podczas biegu – jeśli boli, to popraw postawę, rozluźnij mięśnie, sprawdź, czy na pewno biegniesz prawidłowo, zwolnij.
Aha, lepiej powyższe rady zastosuj po zakończeniu najważniejszych dla Ciebie imprez biegowych w tym roku, bo na początek będziesz biegał wolniej (używając innych, słabszych mięśni).

M: Poza tematem kiedy zaczynałem grać w kosza dawno temu Consy były jak manna z nieba obiekt westchnień i zachwytów.

Teraz szukałem butów dla mnie wg Twoich wskazówek i jestem wściekły w moim rozmiarze 47 nie ma takowych no chyba że w cenie powyżej 5-ciu stów a to lekka przesada najmniejszy drop 4 mm znalazłem Pumach Fassach 500 ale nie jest to zero, chciałem Nike (tak po starym sentymencie) ale tutaj Nike Free np. 5.0 oznaczają normalny drop chyba 8 mm a te 3.0 z mają 4 mm i właściwie nie ma ich na rynku. Zmianę planowałem po sezonie jesiennym ewentualnie próbę od połowy czerwca po docelowym półmaratonie, bo gdyby poszedł mi zgodnie z oczekiwaniami jesień byłaby dla mnie bez większego znaczenia.

Problemem pozostają buty. No i znowu pytanie czy ten 1 km po asfalcie oznacza cały „trening” czy po nim buty i normalny bieg rozumiem, że raczej sam kilometr i do domu. No i pytanie o żywotność butów minimalistycznych wystarczają na dłużej ponieważ może wtedy warto wydać nieco więcej?

Tak sobie myślę że tę naszą wymianę zdań zbiorę w jeden wpis i zamieszczę za kilka dni (tekst czekał niestety kilka miesięcy zanim sam zdecydowałem się spróbować – runnerski.pl), może się komuś przyda jako przyczynek do zastanowienia się nad innym bieganiem albo walką z kontuzjami oczywiście za Twoim przyzwoleniem. Natomiast nie miałem takiej intencji na początku naszej wymiany zdań ja jestem szczerze zainteresowany tym tematem. Szukam powoli nowego wyzwania a przy okazji jeśli byłoby ono bezpieczniejsze dla mnie i moich nóg…

SF: Może poszukaj na skąpcu lub na allegro, bo Pumy i Nike sprawiają taki problem, że mają dość wąską przestrzeń na palce, a przy bieganiu tego typu palce rozczapierzają się przy lądowaniu i po prostu potrzebują więcej miejsca. Możesz, oczywiście wybrać inne obuwie niż Merrell, zwróć jednak uwagę na to, że te, które ładnie wyglądają (mają taki elegancki, wyprofilowany kształt) są zwykle za wąskie z przodu (przy stosowaniu omawianej przez nas metody biegu). Jeśli wyglądają „klunkrowato” – jest szansa, że będą wygodniejsze.

Nie umiem odpowiedzieć na pytanie, czy warto zainwestować więcej w te buty, bo na Bare Access zrobiłem dotychczas tylko 600 km. Nie mogę powiedzieć, żeby się zużyły – wyglądają prawie jak nowe, nawet podeszwy, ale nie jestem w stanie ocenić stanu amortyzacji. Piszę „tylko”, bo na Trail Glove przebiegłem 2100 km i też ich mocno nie zużyłem. Nadal nadają się do biegania tak samo, jak w dzień, gdy je kupiłem – tylko skuwki od sznurówek ucierpiały w pralce. A tam amortyzacji nie ma w ogóle, więc mogę zaświadczyć o trwałości tego modelu.

Chociaż nie – sądzę, że brak zużycia podeszw wynika raczej z tego, że nimi nie szuram po podłożu, a więc ze sposobu biegania, a nie z nadzwyczajnych właściwości butów.

W takiej sytuacji można dać więcej za buty, ale może lepiej dobrze poszukać, poczekać na przecenę – nie ma się co spieszyć przed Nocnym Półmaratonem wrocławskim 😉 A jak przyjedziesz do Wrocławia na tą imprezę, to zajrzyj do Factory Outletu – jest tam sklep wyprzedażowy tej marki.

Mam nadzieję, że włączy się jeszcze któryś z Twoich czytelników i zaproponuje inne opcje sprzętowe, bo ja mam dość ograniczone doświadczenia.

Ten kilometr na asfalcie zrobiłem ekstra, ale Tobie pozostawiam wybór – zależy jak się będziesz potem czuł. Ja po nim poszedłem do mieszkania, założyłem buty i pohasałem jeszcze z godzinkę około, próbując ruszać się tak samo jak wcześniej (nie udało się, bo używałem Nike Vomero, które mają potężny drop).
Nie jest to wcale takie męczące – biegniesz bardzo powoli, skupiając się na poszczególnych punktach prawidłowej formy biegowej.

Do tego, co pisałem wcześniej dodam, że należy jeszcze wypchnąć biodra do przodu, pochylić się lekko, tak żeby w kolejny krok „upadać do przodu” (ale w kostkach, nie w biodrach), wzrok skierować ok. 15m przed sobą w ziemię, a kadencję wyznaczać sobie ruchem ramion – one mają „ciągnąć” za sobą ruch nóg. Na początku pewnie będziesz sobie liczył kroki, z czasem rytm będzie Ci tak znajomy, że nie będziesz o tym w ogóle musiał pamiętać.

Jeżeli uważasz, że moje wynurzenia mogą komuś się przydać – proszę bardzo – publikuj 😉 Mam tylko nadzieję, że ktoś nie weźmie mnie za oszołoma, „mudżahedina” naturalnego biegania. Jestem przekonany o słuszności tej metody, bo mi bardzo pomogła, ale też dlatego, że promuje ją wielu szanowanych autorów.

 

Syrio Forelu BARDZO dziękuję i zobaczymy jak to się dalej potoczy. Kolega SF jak się przekonałem zagląda dalej na moją stronę, bo w komentarzach pod cz. I i  dziennikiem udziela mi kolejnych wskazówek.

Mam też prośbę do czytelników eksperymenty biegowe są dobre i skuteczne tylko wtedy gdy nie prowadzą do kontuzji. ja chciałem być mądrzejszy od… nieważne od kogo i na dzień dobry pobiegłem 4 km jak to się skończyło?

Informację o moich „postępach” znajdziecie w grudniowym dzienniku moje bieganie – bieganie naturalne.

Inne osoby czytały również:

Dziennik moje bieganie – Sezon 2017 luty.

2017-02-15 16:31:49
runnerski-pl

18

Dziennik Moje bieganie – SEZON 2017 – 1 faza

2016-12-23 13:55:54
runnerski-pl

18

Dlaczego bieganie jest…

2016-12-05 17:49:19
runnerski-pl

18

Bieganie naturalne.

2016-11-30 16:39:35
runnerski-pl

18

Dziennik Moje bieganie XI 2016 r.

2016-11-01 11:09:17
runnerski-pl

18

Kara za nie bieganie.

2016-10-21 17:06:35
runnerski-pl

18

Dziennik Moje bieganie X 2016 r.

2016-10-01 20:15:50
runnerski-pl

18