Biegam żeby pić.

 

W dzisiejszych czasach wszystko się zmienia, rady dietetyków co spożywać również ale pomysł na napisanie o jednym elemencie, który pojawił się w najnowszych piramidach żywieniowych podsunął mi kolega za co gorąco dziękuję szczególnie w upalne dni.

Wiele artykułów powstało pod hasłem dieta sportowców lub dieta biegacza tymczasem oprócz niewątpliwie cennych rad zawartych w tych publikacjach wszystko sprowadza się do stwierdzenia, że gdy zużywasz więcej energii musisz bardziej zadbać o jej lepsze źródło. Powinniśmy jeść staranniej zbilansowaną dietę bogatą w węglowodany, białko, witaminy i minerały… bla, bla, bla… to jest akurat jasne jak słońce.

Istnieje jednak jeden drobny element naszej diety, który bywa niedoceniany a tak oczywisty, że aż lekceważony szczególnie w niektóre dni. NAJWAŻNIEJSZE wcale nie są węglowodany tylko… WODA.

„Piję żeby paść,

padam żeby wstać,

wstaje żeby pić”

ale to już było i jest to wersja dotycząca punkowego stylu życia lat minionych. Dzisiejsza rymowanka dla biegacza powinna brzmieć:

żyję i biegnę,

biegnę i piję,

piję i żyję

też mam wrażenie, że pierwowzór zespołu Sedes był lepszy ale nie mogłem oprzeć się pokusie zrymowania jakiegoś przesłania.

Woda pozostaje najlepsza w oryginale. Kawa, herbata, soki a więc każda przetworzona pochodna czystej wody obarczona jest negatywnymi dodatkami: kofeiną, teiną, białą śmiercią czyli cukrem (na marginesie: istnieją podobno 3 rodzaje białej śmierci: heroina, cukier – właśnie i… lekarz 1-go kontaktu). 😉

Ile pić by żyć, ile pić by biegać. W sumie nie jest to trudne organizm ma własny samo regulator jeśli zapomnisz o piciu pragnienie przypomni Ci i wyrównasz bilans. Szkoda tylko, że tak jak nie można wyspać się na zapas tak samo nie można napić się na kilka czy kilkanaście godzin i mieć z tym spokój. Podobnie warto zwrócić uwagę na to, że nie można uzupełnić wspomnianej wody w ciągu jednego „tankowania”. Im więcej wody wypijesz na jednym podejściu tym więcej oddasz godzinę później w łazience. Lepiej pić mało a często.

To że wodę tracimy w najmniej oczywistych momentach to fakt bezsprzeczny. Idziesz spać ważysz 85 kg wstajesz np. 84 lub minimalnie więcej. Parowałeś mimo, że tylko spałeś – bez ruchu. Warto też wspomnieć, że pijąc alkohol bardzo mocno odwadniasz się, może dlatego po wypiciu kilku piw rano suszy choć pozornie powinieneś być nawodniony.

W dzień ubytek płynów jest bardziej odczuwalny ale na szczęście wtedy piejmy więcej. Nikt nie powie nam ile musimy pić dziennie, bo zależy to od indywidualnych uwarunkowań np. wagi, wzrostu, wieku, trybu życia, płci, miejsca zamieszkania czy pracy i wielu innych czynników. Dlatego rady typu pij 1,5 litra dziennie możesz włożyć między bajki. Zatem ile? U mnie jest to wartość powyżej 2 litrów ale w dni które trenuję może być jeszcze raz tyle. Najlepiej znaleźć własne proporcje pamiętając i o tym, że również nadmiar wody szkodzi.

Nawadnianie przed zawodami to najczęściej przyjmowanie regularnie małych ilości wody np. 200 ml – 300 ml co godzinę w ten sposób w ciągu dnia można przyjąć 2-3 litrów płynów co robione prze 2-3 dni przed zawodami powinno sprawić, że w dniu startu będziesz miał pełny bak zwiększając swoją prędkość, bo lepiej nawodniony organizm to bardziej rozrzedzona krew i m. in. lepszy transport tlenu do mięśni.

Najlepiej wygląda to na przykładzie treningu. Pisałem już o tym we wpisie Picie szkodzi? nie żartuj. Od tego czasu również z własnej ciekawości dokonałem dokładnych obliczeń, zresztą nie tylko ja. Dostałem Sms-a od kolegi: „po 12 kilometrach OWB1 + 3 kilometrach marszu (…) utraciłem 2,7- 3,0 kilograma”. Pamiętam, że w tym dniu było bardzo gorąco ale wyobraźcie sobie maraton nie 15 km a 42 km taki ubytek wody potrafiłby bardzo boleć.

Wracając do mnie – trening 70 minutowy na średnim tętnie 75% czyli wolne wybieganie temperatura ok. 24-27C straciłem 2,2 litra wody przeprowadziłem jeszcze jeden identyczny trening ale w temperaturze powyżej 29C łączył się z utratą 2,5 litra. W przytoczonym powyżej wpisie zawarłem informację że utrata 1% masy ciała to strata prędkości o około 2 %. Utrata 2 litrów to już poważne zwolnienie co dopadło i mnie pod koniec tych treningów.

Nie byłbym sobą gdybym nie szukał rozwiązania. Przypomniałem sobie, że mój przyjaciel sprezentował mi kiedyś pas biodrowy z bidonem więc skorzystałem ale… . Pamiętałem, że picie podczas bieganie przerabiałem już kiedyś i nie byłem zadowolony, bo wzrastało mi tętno po wypiciu izotonika do tego chlupotało w żołądku i denerwowała mnie butelka w łapie. Więc tym razem wszystko zmieniłem. Założyłem wspomniany pas biodrowy, zrezygnowałem z izotoniku na rzecz wody i piłem ale nie jak kiedyś co 10-15 minut ale co 5 minut (od początku biegu) malutki „łyczek” tak aby butelka 0,7 litra wystarczyła na 70-80 minut biegu. Efekty były widoczne.

Wprawdzie i tak straciłem znowu ponad 2 litry ale wypiłem 0,7 litra a więc zamiast minus 2 litrów mój bilans wynosił minus 1,3 litra niby mało ale efekt był odczuwalny. Przez 70-80 minut biegłem w dosyć „komfortowych warunkach” mimo upału lejącego się z nieba. Wnioski z moich doświadczeń nasuwają się same w temperaturze powyżej ok. 25C na biegu trwającym dłużej niż 1 godzinę warto mieć wnerwiającą butelkę w łapie lub na pasie, PIĆ TRZEBA OD POCZĄTKU BIEGU A NIE GDY POCZUJESZ PRAGNIENIE np. po 45 minutach. Oczywiście indywidualnie preferowane zakresy mogą być u Ciebie inne.

I warto pamiętać, że nie chodzi tu tylko o sam trening, który będzie łatwiejszy ale ważniejsze jest nawet to jak będziesz czuł się po treningu. Musisz zgodzić się ze stwierdzeniem, że skoro stracisz mniej wody to potem szybciej uzupełnisz braki i w efekcie TWOJA REGENERACJA BĘDZIE SZYBSZA I SKUTECZNIEJSZA. Znowu apeluję o zdrowy rozsądek. Picie podczas biegu ma swoje niewątpliwe plusy ale nie oznacza to aby pić zawsze i w każdych warunkach. W końcu nieco dyskomfortu do którego musi adaptować się organizm również jest wskazany ale niekoniecznie podczas prawdziwych upałów.

Zatem pijcie drogie Panie i wy mości Panowie,

bo warto… na zdrowie.

(tu mi się lepiej zrymowało niż na wstępie, bez dwóch zdań)

Inne osoby czytały również:

To chyba już starość co?

2017-06-29 19:40:37
runnerski-pl

8

Rekordy, życiówki i taka tam moja codzienność.

2017-06-20 20:21:52
runnerski-pl

8

Wyniki konkursu „Z biegiem marzeń”

2017-06-17 16:20:12
runnerski-pl

8

Mała zabawa biegowa (MZB).

2017-06-14 18:57:52
runnerski-pl

8

Konkurs – Z biegiem marzeń.

2017-06-11 19:56:33
runnerski-pl

8

Metoda Jeffa Gallowaya.

2017-06-09 14:33:15
runnerski-pl

8